Rozwój technologiczny i społeczny powodują zmiany w postrze­ganiu i traktowaniu dóbr kultury. Od wielu lat trwa dyskusja doty­czą­ca sposobów korzystania z utworów chronionych prawem, oraz tak zwa­nej „wolnej kultury”[1], opartej na bezpłatnych licencjach i otwar­tych zasobach. Podobne postulaty wysuwane są w stosunku do nauki,
w kwestii nieodpłatnego dostępu do wyników badań finansowanych
ze środków publicznych, w szczególności w formie publikacji elek­tro­­nicznych. Dyskusja dotycząca sposobów korzystania z utworów toczy się przede wszystkim w zakresie prawa autorskiego, wypada jed­nak spojrzeć na ten problem także z perspektywy publicznego pra­wa gospodarczego, w kontekście wolności gospodarczej, zadań usta­wo­­dawcy i administracji publicznej w określaniu sposobów ko­rzy­stania z twórczości chronionej z poszanowaniem praw oraz interesów jej twórców.

Celem niniejszego opracowania jest analiza istoty opłaty repro­gra­ficznej w sferze nowoczesnych technologii, w szczególności odnośnie do korzystania z dóbr kultury za pomocą urządzeń przenośnych,
w kon­tekście trwającego od dłuższego czasu sporu producentów sprzę­tu elektronicznego i twórców. Opłaty reprograficzne obowiązują od wejścia w życie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
[2].
W os­tatnich latach są one coraz częściej krytykowane przez przed­się­biorców, dla których jawią się jako forma ograniczenia wolności gos­po­darczej. Z punktu widzenia twórców i zgodnie z obowiązującym prawem jest to rekompensata za korzystanie z utworów prawnie chro­nionych w ramach dozwolonego użytku osobistego. Szczególne istotne kontrowersje wzbudza rozszerzenie opłaty od czystych nośni­ków danych na smartfony i tablety umożliwia­jące zwielokrotnianie eg­zemplarzy utworów w formie plików.

1. Zasoby kultury w teorii dóbr publicznych

Punktem wyjścia do dalszych rozważań jest określenie, czym są za­soby kultury, na które w szczególności składają się utwory (ar­ty­s­ty­czne, naukowe) chronione prawem i eksploatowane na różnych po­lach, często zwielokrotniane w skali masowej. Jedna z nielicznych de­fi­nicji legalnych jest zawarta w ustawie o planowaniu i zagospodaro­waniu przestrzennym i określa ona, czym są dobra kultury współczesnej – „nie­będące zabytkami dobra kultury, takie jak pomniki, miejsca pa­mięci, budynki, ich wnętrza i detale, zespoły budynków, założenia ur­ba­nistyczne i krajobrazowe, będące uznanym dorobkiem współcześ­nie żyjących pokoleń, jeżeli cechuje je wysoka wartość artystyczna lub historyczna”[3] – to wąska kategoria związana z gospodarowaniem przes­trzenią. Znacznie szersze jest używane w literaturze pojęcie dzie­dzictwa kulturowego, które „obejmuje obiekty archeologiczne, arte­fak­ty, starożytne i współczesne budownictwo, muzea, archiwa, dzieła sztu­ki i tym podobne. Poza przedmiotami wytworzonymi przez czło­wieka, dziedzictwo obejmuje także niematerialne wartości, jak tra­dy­cje, wiedzę i umiejętności oraz dziedzictwo przyrodnicze (natu­ral­ne)”[4].

Istotną definicję zawiera konwencja o ochronie dóbr kulturalnych
w razie konfliktu zbrojnego
: „W rozumieniu niniejszej Konwencji uwa­ża się za dobra kulturalne, bez względu na ich pochodzenie oraz na oso­bę ich właściciela: a) dobra ruchome lub nieruchome, które posiadają wielką wagę dla dziedzictwa kulturalnego narodu, na przy­kład zabytki architektury, sztuki lub historii, zarówno religijne, jak świeckie; stano­wiska archeologiczne; zespoły budowlane posiadające jako takie zna­cze­nie historyczne lub artystyczne; dzieła sztuki, rę­ko­pi­sy, książki i in­ne przedmioty o znaczeniu artystycznym, historycznym lub archeo­lo­gicznym, jak również zbiory naukowe i poważne zbiory książek, ar­chi­waliów lub reprodukcji wyżej określonych dóbr; b) gma­chy, któ­rych zasadniczym i stosowanym w praktyce przeznacze­niem jest prze­chowywanie lub wystawianie dóbr kulturalnych ruchomych, ok­reś­lonych pod lit. a), na przykład muzea, wielkie biblioteki, skład­nice ar­chiwalne, jak również schrony mające na celu przechowywanie
w ra­zie konfliktu zbrojnego, dóbr kulturalnych ruchomych, określo­nych pod lit. a); c) ośrodki obejmujące znaczną ilość dóbr kul­tu­ral­nych określonych pod lit. a) i b), zwane w dalszym ciągu „ośrodkami za­bytkowymi”[5].

Niektóre dobra kultury można zaliczyć do grupy dóbr pub­licz­nych, czyli wytwarzanych przez sektor publiczny na potrzeby oby­wa­te­li, jednak nie jest to typowy przykład, jak ma to miejsce w przy­pad­ku policji czy służby zdrowia, których świadczenia zasadniczo są bez­płat­ne. Właściwsze wydaje się wskazanie zadań publicznych ad­mi­nistra­cji dotyczących kultury[6]. Ogromna część dóbr kul­tu­ry to dobra prywatne – jakkolwiek związane ze sferami kultury, sztu­ki i rozrywki, to wytwarzane przez sektor prywatny w celach ko­mer­cyj­nych; ewen­tua­lnie dobra wspólnotowe, czyli wytwarzane przez określo­ne zbio­ro­wości ludzkie na potrzeby swoich członków[7].

Aby wskazać miejsce dóbr kultury, wypada przypomnieć klasyczne kryteria wyróżnienia dóbr publicznych spośród innych. Dobra publi­czne „po pierwsze, cechują się nierywalizacyjnością konsumpcji, a to oznacza, że konsumpcja dobra publicznego przez daną jednostkę
nie umniejsza możliwości konsumpcji tego dobra przez kogoś innego oraz że konsumpcja danego dobra przez dodatkowe osoby wiąże się
z zerowymi kosztami krańcowymi; po drugie cechują się niewyklu­czal­­nością z konsumpcji, co oznacza, iż z konsumpcji dobra pub­licz­nego nie można wykluczyć nikogo i nie jest możliwe wyeliminowanie użytkowania danego dobra przez osoby, które nie ponoszą żadnych kosztów”. Pierwsze skojarzenie, jakie może się nasunąć na podstawie powyższych kryteriów, prowadzi do stwierdzenia, że dobra kultury udostępnione za darmo w Internecie spełniają kryteria dóbr publi­cznych pod warunkiem ich darmowego udostępnienia – upub­licz­nie­nie powinno odbywać się z poszanowaniem praw ich twórców (także wykonawców, producentów, etc.). Skoro – przynajmniej teoretycznie – każdy może z nich korzystać, to jedyne wykluczenie, występujące
w tej sferze to wykluczenie cyfrowe. W kwestii kosztów korzystania
z tych dóbr, mogą one być udostępniane za darmo (np. zdigita­li­zo­wane zbiory bibliotek czy filmotek). Z drugiej strony, należałoby się za­stanowić nad kwestią opłat za wstęp do muzeum – jeżeli zwie­dza­jący musi kupić bilet, to oglądane przez niego dobra kultury, w świetle powyższej definicji, niejako przestają być publiczne.

Zarysowana koncepcja dóbr publicznych, stanowiąca fundament ekonomii dobrobytu, ma pewne luki, z których najbardziej istotna do­tyczy owej dostępności dla każdego, która jest w praktyce nie­moż­liwa do zrealizowana. W polskim ustroju gospodarczym, obecnie już nie neoliberalnym, a od około 2001 r. bardziej opartym na zasadach interwencjonizmu, państwo nie może wycofać się ze swojej roli regu­la­cyjnej poprzez zaprzestanie wykonywania funkcji ochronnej w od­niesieniu do tak istotnej sfery aktywności ludzkiej, jaką jest kultura,
w szczególności jeśli chodzi o ochronę dziedzictwa, dorobku artysty­cznego i naukowego, realizacji misji instytucji kultury albo publicznej radiofonii i telewizji. Sformułowanie teorii dóbr publicznych wydaje się być spowodowane zawodnością rynku, ponadto szereg działań podejmowanych w tej sferze przez organy polskiej administracji jest skorelowanych z rozstrzygnięciami Unii Europejskiej.

W XXI w. czynnikami produkcji są już nie tylko ziemia, kapitał
i praca, jak miało to miejsce w ubiegłych stuleciach, zgodnie z uję­ciem klasycznej koncepcji Adama Smitha. Na rozwój współczesnego społeczeństwa, które zwykło się określać mianem informacyjnego, wpły­wają przede wszystkim informacja i własność intelektualna. Pra­wo autorskie, którego główne zręby powstały na początku XX w., zda­je się nie nadążać za rozwojem cywilizacyjnym. Rozpow­szech­nia­nie dóbr kultury, egzemplarzy utworów w postaci książek, czy fono­gra­mów, było stosunkowo łatwe do kontrolowania przed erą cyfrową – zanim zaczęto je kopiować i udostępniać w skali masowej za po­mo­cą Internetu. Często można spotkać się z poglądami, że kradzież
w In­ternecie to co innego niż kradzież rzeczy w świecie realnym – różnica polega na pozbawieniu autora, wykonawcy lub producenta po­tencjalnego zysku, a nie odebraniu czegoś, co już fizycznie posiada. Jednak, czy na pewno można zgodzić się ze stwierdzeniem, że „zbio­rowe organizacje zarządzania prawa autorskiego są dziś przeżytkiem. Nie służą żadnym twórcom poza gwiazdami”
[8]?

Pobieranie muzyki, filmów, nierzadko oprogramowania ze zła­ma­ny­­mi zabezpieczeniami z Internetu stało się zjawiskiem masowym,
nic więc dziwnego, że pojawiają się tezy, według których prawo au­tor­skie w cyberprzestrzeni jest martwe, ze względu na zjawiska określane w literaturze – ujmującej Internet jako dobro wspólne lub swoisty bas­tion wolności, a współdziałanie jego użytkowników jako „pro­du­k­cję partnerską” w „ekonomii daru”, który przynosi wzrost w miejsce kapitału przynoszącego zysk
[9]. 

2. Istota opłaty reprograficznej

Opłaty reprograficzne to, zgodnie z definicją opartą na orze­cze­niach Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, „opłaty pobie­ra­ne od podmiotów, które dysponują sprzętem, urządzeniami i noś­ni­kami zwielokrotniania cyfrowego i które z tego tytułu prawnie lub fak­tycznie udostępniają ten sprzęt osobom prywatnym”, oraz „opłaty pobierane od podmiotów, które świadczą tym sprzętem, urzą­dze­nia­mi i nośnikami usługi zwielokrotniania”[10]. Zostały one uregulowane w dyrektywie 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokre­wnych w społeczeństwie informacyjnym[11]. Dyrektywa dotyczy między innymi rozpowszechniania utworów – wspomniane są w niej wyjątki
i ograniczenia dotyczące prawa do zwielokrotniania i prawa do publi­cznego udostępniania utworu – są one dobrowolne i dotyczą
w szcze­­­gólności dziedziny publicznej. Przepisy krajowe mają zagwa­rantować godziwe rekompensaty dla właścicieli praw w przypadku trzech wyjątków, jakimi są: reprografia, użytek prywatny, emisje wy­ko­nywane przez instytucje społeczne. Zgodnie z przepisem art. 5 ust. 2 lit. b wspomnianej dyrektywy, państwo członkowskie może prze­wi­dzieć wprowadzenie wyjątków lub ograniczeń w odniesieniu do pra­wa zwielokrotniania utworów na dowolnych nośnikach przez osobę fizyczną do prywatnego użytku i do celów ani bezpośrednio, ani po­średnio handlowych, pod warunkiem że podmioty praw autorskich otrzymają godziwą rekompensatę, uwzględniającą zastosowanie lub niezastosowanie środków technologicznych (określonych w art. 6 dy­re­ktywy), w odniesieniu do danych utworów lub przedmiotów objętych ochroną.

Kolejnymi aktami normującymi stosowanie opłat reprogra­ficz­nych są: dyrektywa 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady
z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie egzekwowania praw własności intele­ktu­a­l­nej
[12]. Podstawowe źródła prawa krajowego w tej materii to: usta­wa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, oraz roz­po­rządzenie Ministra Kultury z dnia 2 czerwca 2003 r. w sprawie okreś­le­nia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez producentów
i impor­te­rów
[13]. Zgodnie z rozporządzeniem, opłaty od urządzeń i noś­ni­ków wynoszą od 0,05% do 3% ich cen (wcześniej, od 1995 r. opłata ta wyno­si­ła 3% za wszystkie urządzenia i nośniki – nikt wówczas przeciwko niej nie protestował, jak miało to miejsce w latach 2014-2015).

W Polsce obowiązek wnoszenia opłat przez producentów i impor­te­­rów sprzętu elektronicznego wprowadzono na mocy art. 20 ustawy
o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w którym zawarto zasady po­dzia­łu środków z tych opłat pomiędzy: twórców, artystów wyko­naw­ców, producentów fonogramów i wideogramów, oraz wydaw­ców. Klu­­czowe znaczenie dla funkcjonowania systemu pobierania i roz­dzie­lania opłat reprograficznych ma art. 105 prawa autorskiego, który przyznaje organizacjom zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrewnymi legitymację procesową w tym zakresie. Organizacja „mo­że się domagać udzielenia informacji oraz udostę­pnienia do­ku­mentów niezbędnych do określenia wysokości dochodzo­nych przez nią wynagrodzeń i opłat”.

W sferze audio-wideo pobieraniem i rozdzielaniem opłat repro­gra­ficznych należnych uprawnionym z mocy prawa podmiotom zaj­muje się kilka organizacji upoważnionych do tego rodzaju działal­no­ści przez ministra właściwego do spraw kultury. Stowarzy­szenie Au­to­rów ZAiKS reprezentuje kompozytorów, autorów tekstów piose­nek, dramaturgów, poetów i pisarzy (ale także autorów dzieł nauko­wych, scenarzystów, fotografików i plastyków). Stowarzyszenie Artys­tów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych SAWP zrzesza głównie muzyków rejestrujących fonogramy, którym należne są tantiemy z tytułu publicznego korzystania z ich artystycz­nych wykonań. Związek Producentów Audio Video (ZPAV) chroni prawa majątkowe producentów nagrań. Stowarzyszenie Filmowców Polskich (SFP) reprezentuje prawa twórców i producentów filmów. Sto­warzy­szenie Polskich Artystów Teatru, Filmu, Radia i Telewizji (ZASP – czyli dawny Związek Artystów Scen Polskich) reprezentuje pra­wa artystów wykonawców – aktorów i artystów scenicznych.
W przy­padku skanerów, kserokopiarek i innych podobnych urządzeń reprografi­cznych właściwe są: Stowarzyszenie Zbiorowego Zarzą­dza­nia Prawami Autorskimi Twórców Dzieł Naukowych i Technicznych KOPIPOL oraz Stowarzyszenie Autorów i Wydawców „Polska Książ­ka” – na rzecz wydawców
[14].

Organizacje zbiorowego zarządzania nie tylko rozdzielają środki uzyskiwane z opłat pomiędzy twórców, ale także, mając formę praw­ną stowarzyszeń, realizują różnorodne cele statutowe, a przez to wspie­rają rozwój twórczości i kultury (np. fundując stypendia czy na­grody w konkursach artystycznych, stwarzając warunki do rozwijania warsztatu w domach pracy twórczej, sprawując opiekę nad emeryto­wanymi twórcami). Producenci i importerzy sprzętu elektronicznego, oprócz oficjalnej misji, czyli dostarczania nowoczesnych urządzeń elektronicznych, to podmioty komercyjne, których głównym celem jest osiągnięcie zysku, co obecnie nie zawsze idzie w parze z res­pek­to­waniem praw twórców do należnego im w świetle prawa wyna­gro­dzenia w postaci opłat reprograficznych. Trzeba jednak jasno stwier­dzić, że bez własności intelektualnej – poczynając od projektu danego urządzenia, przez jego oprogramowanie, kończąc na danych maga­zy­no­wanych w pamięci – te urządzenia nie miałyby racji by­tu.

Opłaty reprograficzne są często w potocznym języku oraz przez krytyków tej konstrukcji, mylnie określane jako „podatek od pi­ractwa”[15], jednak należy zaznaczyć, że takie sformułowanie jest przede wszystkim wewnętrznie sprzeczne, ponieważ tzw. „piractwo”
to nic innego jak forma kradzieży, czyli działanie nie mieszczące się
w granicach dozwolonego użytku osobistego, jakim jest np. wyko­na­nie kopii egzemplarza utworu na własny użytek. Dozwolonego użyt­ku nie można określić mianem piractwa, bo z tym mamy do czynienia
w przypadku osiągania zysku na sprzedaży nielegalnie skopiowanych egzemplarzy utworów, co potwierdza Ministerstwo Kultury. „Opłaty to rekompensata strat ponoszonych przez twórców, artystów wyko­naw­ców, producentów i wydawców w wyniku legalnego kopiowania utworów w ramach osobistego użytku. W związku z tym błędne jest ja­kiekolwiek łączenie tych opłat z piractwem, czyli nielegalnym ko­pio­­waniem utworów”
[16].

Opłata reprograficzna to nie podatek, który jako pojęcie prawne został uregulowany w Ordynacji podatkowej, zgodnie z którą jest
to „publicznoprawne, nieodpłatne, przymusowe oraz bezzwrotne świad­czenie pieniężne na rzecz Skarbu Państwa, województwa, po­wiatu lub gminy, wynikające z ustawy podatkowej”
[17]. Zarówno Try­bu­nał Konstytucyjny, jak i przedstawiciele doktryny, wskazują, że „za nie­konstytucyjne należałoby uznać takie obciążenie podatkowe, które prowadziłoby do zniszczenia źródła opodatkowania, tj. np. do za­prze­stania działalności gospodarczej przez przedsiębiorcę”[18]. „Prze­pi­sy prawa podatkowego i prawa ubezpieczeń społecznych stanowią je­den z zasadniczych czynników ograniczających wolność gospo­dar­czą”[19], jednak w przypadku opłaty reprograficznej to oddziaływanie na sferę wolności gospodarczej jest niewielkie, a jej celu nie można określić mianem fiskalnego – opłata reprograficzna daje możliwość swobodne­go korzystania z dowolnych utworów prawnie chro­nio­nych, a nieokre­ślonych w sposób konkretny i jest uiszczana na rzecz twórców, a nie Skarbu Państwa.

Rekompensacyjny charakter opłaty reprograficznej potwierdza orzecz­nictwo. „Jednym z założeń dyrektywy było dążenie prawo­daw­cy unijnego do pogodzenia interesów posiadaczy praw z ogólnym in­te­resem publicznym, polegającym na powszechnej dostępności do ut­wo­rów chronionych prawem autorskim. Chodzi zatem o rekom­pen­satę ogólnie rozumianego uszczerbku całego środowiska podmio­tów, którym przysługują prawa autorskie lub prawa pokrewne”[20]. Takie uję­cie opłaty mogłoby sugerować jej publicznoprawny charakter, jed­nak Sąd Najwyższy w kolejnym zdaniu cytowanego wyroku wskazuje
„na cywilnoprawny charakter opłat i roszczenia o ich zapłatę, które ma­ją źródło w prawie autorskim (por. wyrok Sądu Najwyższego
z dnia 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08, OSNC-ZD 2009, nr 1, poz. 15), interpretowanym zgodnie z postanowieniami i celami dyrektywy 2001/29 (motyw 32 preambuły) oraz wykładnią jej art. 5 ust. 2 lit. b, dokonaną wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości”. Podobne ujęcie cy­wilnoprawnego charakteru opłat reprograficznych z kompensatą eko­no­miczną (a nie prawną) potwierdza również dorobek doktryny
[21]. Op­łaty reprograficzne „stanowią szczególną konstrukcję roszczenia cy­wilnoprawnego, niezależnego od podmiotowego prawa twórców oraz prawa własności wydawców, zarówno co do konstrukcji tego pra­wa, podmiotów obowiązanych do wnoszenia opłat i upraw­nio­nych do ich dochodzenia oraz mechanizmu realizacji”[22].

3. Opłaty reprograficzne jako przejaw ingerencji państwa
w stosunki gospodarcze

Postulaty entuzjastów wolnej kultury i swobodnego korzystania
z utworów są akceptowane przez środowiska twórców, którzy są
w sta­nie zarabiać na życie w inny sposób, niż tylko tworząc. Twórca ma prawo dysponowania swoim dziełem w dowolny sposób, jednak nie każdy decyduje się na to, by z własnej woli pozbawić się mo­żli­wości uzyskania wynagrodzenia za swoją pracę, której rezultat staje się przedmiotem obrotu w postaci pliku (chociażby mp3, czy PDF). Urządzenia elektroniczne są rezultatem pracy ich twórców i używa się ich po zapłaceniu konkretnej ceny, dlaczego zatem twórcy kultury mieliby być pozbawieni należnego im zgodnie z prawem wynagro­dzenia? Co więcej, sam Internet również nie jest za darmo – płaci się za dostęp do sieci, za określone wielkości i szybkości transferów, surfując po różnych serwisach użytkownik jest zasypywany reklama­mi, za które płacą zleceniodawcy, a zarabiają właściciele witryn i por­ta­li.

Argument, zgodnie z którym obywateli państw zachodnich stać na uiszczanie opłat reprograficznych ponoszonych przez nabywców urządzeń, które tak naprawdę ponosi koń­cowy odbiorca, czyli klient nabywający urządzenie, jest co najmniej chybiony, mimo, że w Polsce smartfony i tablety mają podobne ceny, jak w Europie Zachodniej (czego nie można powiedzieć o zarob­kach). Po pierwsze, przy niższej wysokości środków przeznaczanych na finan­sowanie kultury w Pol­sce w porównaniu z innymi krajami UE, tym bardziej nie należy re­zygnować z gwarantowanej prawem możliwości pobierania opłat re­pro­graficznych na rzecz twórców. Po drugie, ewentualne wpro­wa­dze­nie opłaty reprograficznej na poziomie 1,5% ceny urządzenia w przy­padku smartfonów i 2% w przypadku tab­letów, wciąż pozostaje
w sfe­rze dyskusji – projekt nowelizacji rozporządzenia wydanego na podstawie art. 20 ustawy o prawie au­tor­skim i prawach pokrewnych przy­go­to­wany przez ZAiKS, SAWP i ZPAV jest trakto­wany jako etap kon­sul­tacji środowiskowych
[23]. Postulowana wysokość opłat jest od 2 do 10 razy niższa w przypadku tabletów i smartfonów niż we Francji
i Niemczech
[24]. Inkaso opłaty reprogra­ficznej per capita w 2012 r. wy­niosło we Francji 2,65 Euro, w Polsce 0,04 Euro[25]. Wydatki na kul­tu­rę i ochronę dziedzictwa narodowego w budżecie państwa na 2015 r. wyniosły 2 034 856 000 zł, co stano­wi­ło 0,593% budżetu państwa[26] (komentarz tego faktu pozostawiam Czytelnikowi).

Charakter prawny opłaty reprograficznej można określić jako przy­kład ingerencji państwa w stosunki gospodarcze, ze względu na konieczność respektowania istotnych interesów twórców, których dzie­ła stanowią przedmiot obrotu nie tylko kulturalnego, ale ze wzglę­du na ich wartość ekonomiczną, także gospodarczego. Kwestię ogranicze­nia wolności gospodarczej przez obowiązek uiszczenia op­łat przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i po­krewnymi jednozna­cznie rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny odpo­wia­dając na pytanie prawne Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu
w kwestii zgodności art. 20 ust. 1 pkt 2, ust. 4 i ust. 5 oraz art. 105 ust. 2 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach po­k­rew­nych z Konstytucją (w tym w szczególności z art. 21 w związku z art. 31 ust. 3 w związku z art. 64 Konstytucji RP, art. 2 Konstytucji RP, art. 45 ust. 1, art. 92 ust. 1 i art. 22 Konstytucji RP). W wyroku z dnia 11 października 2011 r.
[27] Trybunał stwierdził zgodność art. 105 us­ta­wy o prawie autorskim i prawach pokrewnych w zakresie dotyczącym opłat z Konstytucją.

W komunikacie wydanym po ogłoszeniu wyroku wskazano, że art. 105 ust. 2 ustawy o prawie autorskim ogranicza wolność działalności gos­podarczej, jednak nie narusza to zasady proporcjonalności, ponie­waż „wskazane ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest środkiem służącym ochronie interesów i wartości konstytucyjnych takich jak: prawa twórców, społeczne przesłanki i ekonomiczne pod­stawy gospodarki rynkowej. Dla ochrony powyższych wartości, oraz uniknięcia ingerencji państwa w sferze masowego dostępu do nowo­czesnych urządzeń reprograficznych i utrwalających, ograniczenie wol­ności działalności gospodarczej w zaskarżonym przepisie jest ko­nie­czne”[28]. Jednocześnie w tym przypadku spełnione są przesłanki okre­ślone kumulatywnie w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP[29], czyli usta­wowa forma ograniczenia, konieczność jego wprowadzenia, związek funkcjo­nalny ograniczenia z bezpieczeństwem państwa, porządkiem publi­cznym, ochroną środowiska, zdrowia i moralności publicznej, wolności i praw innych osób, zakaz naruszania istoty danego prawa lub wolności.

4. Opłaty reprograficzne od smartfonów i tabletów jako przed­miot sporu producentów sprzętu i twórców kultury

Producenci i importerzy sprzętu elektronicznego zrzeszeni
w związku ZIPSEE
[30] krytykują ideę objęcia smartfonów i tabletów op­łatą reprograficzną motywując to rzekomym archaizmem opłat re­prograficznych, mimo że są one stosowane w większości krajów UE. ZIPSEE wskazuje również, że w cytowanej wyżej dyrektywie jest mowa o „uczciwej rekompensacie”, a nie systemie opłat. Motywacja pro­du­centów i importerów jest następująca: „opłaty CL stały się nie tylko dużym ciężarem dla konsumentów, ale i czynnikiem spo­wal­nia­jącym wzrost gospodarczy. Opłaty reprograficzne w XXI w. nie mają racji bytu”[31]. Trudno zgodzić się z taką argumentacją. W latach 2011-2013 średnie ceny smartfonów na świecie spadły o 25%, choć w wię­kszości krajów są w nich zawarte opłaty reprograficzne na często wyż­szym poziomie niż dopuszczalne w Polsce maksimum 3%[32]. Dla zasobnych społeczeństw państw Europy Zachodniej nie stanowią one istotnego obciążenia, a rzekomo spowolniony rozwój gos­po­darczy nastąpił w ostatnich dziesięcioleciach w dużej mierze dzięki uwarunkowaniom kulturowym i ochronie własności intelektualnej. Wydaje się, że produ­centom i importerom zależy na maksymalizacji swoich zysków z pomi­nięciem autorów dzieł, z których korzysta się używając sprzętu elektro­nicznego, do czego ten sprzęt został stwo­rzony.

Związek ZIPSEE zorganizował kampanię przeciwko Stowarzy­sze­niu Autorów ZAiKS, jako największej organizacji chroniącej prawa autorskie w Polsce, traktowanej przez ZIPSEE jako twór administra­cyj­ny żerujący na twórcach[33]. Należy w tym miejscu dobitnie zaz­na­czyć, że ZAiKS to sami twórcy – Stowarzyszenie Autorów, którzy samo­dzielnie ustalają zasady funkcjonowania swojej organizacji, za pośredni­ctwem organów kolegialnych, zgodnie z przepisami ustawy prawo o stowarzyszeniach[34]. To autorzy zatrudniają i zwalniają pracowni­ków, zarówno dyrekcji generalnej, jak i dyrekcji okręgowych. ZAiKS działa jako podmiot administrujący na podstawie zezwolenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prowadzi regularną rachun­ko­wość, podlega zewnętrznym audytom oraz przedstawia sprawozdania ministrowi, a dane dotyczące jego funkcjonowania, podobnie jak in­nych OZZ, są publicznie dostępne.

ZIPSEE zorganizowało akcję pod hasłem „Nie płacę za pałace”[35], którą wspierał Marcin Węgrzynowicz – fryzjer z Wałbrzycha, który wygrał w sądzie sprawę dotyczącą niepłacenia tantiem za publiczne odtwarzanie muzyki w salonie fryzjerskim. Wśród dowodów, które przedstawił w toku postępowania znalazły się zatyczki do uszu oraz blisko 200 oświadczeń klientek, z których wynikało, że podczas za­biegów kosmetycznych w salonie nie słuchały one odtwarzanej tam mu­zyki. A contrario, fryzjerzy, którzy podpisali umowy licencyjne umiesz­czali na drzwiach swoich salonów naklejki „Gramy legalnie”, mo­tywując swoje działanie w prosty sposób – „jako artyści, wspie­ramy artystów”[36]. Warto zauważyć, że wspomniany kazus ujawnia spo­sób prowadzenia sporu – z braku konkretnych argumentów po­słu­żono się nośną medialnie sprawą, która w innych okolicznościach nie byłaby zauważona przez opinię publiczną.

Zarówno salon fryzjerski, jak sklep, bar czy restauracja, to miejsca wy­konywania działalności gospodarczej, z której definicji wynika na­sta­wienie na zysk, bez względu na występującą często zażyłość
z klien­tami, czy nawet relacje towarzysko-przyjacielskie z pracow­ni­kami. Odtwarzanie muzyki wymaga co do zasady podpisania umowy licencyjnej, chyba, że z radioodbiornika lub odtwarzacza korzystają wy­łącznie pracownicy na zapleczu. Inne rozwiązanie, to możliwość odtwarzania muzyki na licencji Creative Commons umożliwiającej jej komercyjne wykorzystanie
[37] – objęta nimi twórczość nie jest jednak powszechnie znana, ani popularna.

Producenci sprzętu kwestionują funkcjonowanie opłat reprogra­ficznych jako relikt przeszłości nie przystający do obecnych czasów, gdy z utworów korzysta się coraz częściej za pośrednictwem ser­wi­sów streamingowych (w przypadku utworów muzycznych to cho­ciaż­by Spotify, czy Muzodajnia), wskazując, że stały dostęp online nie wy­maga kopiowania plików. Problem jednak w tym, że wysokość wy­na­grodzeń wypłacanych przez serwisy streamingowe artystom wciąż po­zostaje dyskusyjna. Przykładowo, w opartym na reklamach i op­ła­tach użytko­wników serwisie Spotify wypłata dla artysty, który udo­stępnił swoją piosenkę (za którym oprócz samego wykonawcy czy wy­konawców, stoją również kompozytor, autor tekstu, producent) za ok. 200 000 odtworzeń wyniosła 910 USD – za tę kwotę można co najwyżej kupić półprofesjonalną gitarę lub instrument klawiszowy, zatem żeby utrzymać się z muzyki udostępnianej w streamingu, ar­tys­ta musiałby osiągnąć przynajmniej kilka milionów wyświetleń, co bez działań marketingowych jest niemożliwe. Serwis wypłaca właścicie­lom praw autorskich i pokrewnych około 70% przychodów[38].

Rozważania na temat dobrych i złych stron tego typu rozwiązań wypada w tym miejscu zakończyć, oddając głos kulturoznawcom
i ograniczając się jedynie do stwierdzenia, że przemysł muzyczny
w ciągu ostatniej dekady zmienił się nie do poznania, co niewątpliwie jest jednym z przejawów przeobrażeń społecznych, ale również ko­rzystania z wolności gospodarczej. Podobnie jest również na polskim rynku muzycznym, o czym świadczy specyficzna ucieczka artystów do Internetu, serwisów streamingowych i społecznościowych, co jest kolejnym argumentem za rozszerzeniem opłaty reprograficznej na smartfony i tablety. Stawka, o jaką toczy się opisana wyżej batalia mię­dzy producentami i importerami sprzętu z jednej strony, a twórcami kultury z drugiej, to według szacunków zarządu ZAiKS około 300 milionów złotych rocznie, które mogłyby trafić do twórców. W tej grupie szczególne miejsce zajmują kompozytorzy i autorzy tekstów nie czerpiący zysków z osobistego wykonywania własnych utworów,
a uzyskujący wynagrodzenie z tytułu tantiem.

Warto również zauważyć, że sprzęt elektroniczny, w szczególności ten charakteryzujący się wysokim popytem na rynku, jest chroniony patentami. Czy zatem należy godzić się na dyskryminację twórców kultury w stosunku do twórców nowoczesnych technologii – jedno
i drugie jest wytworem intelektu człowieka w oparciu o wiedzę i doś­wiadczenie w danej dziedzinie. Co więcej, w literaturze wskazuje się, że „tworzenie sztucznego monopolu (choć ograniczonego w cza­sie), jakim jest udzielenie patentu dla wynalazcy, pomimo ograniczenia konkurencji i generowania z tego powodu dodatkowych kosztów dla gospodarki, jest korzystne z punktu widzenia długookresowego roz­woju gospodarki, ponieważ zyski z wprowadzenia nowych inno­wa­cyjnych rozwiązań znacznie przewyższają koszty”
[39].

 

Podsumowanie

W ramach dozwolonego użytku osobistego każdy może legalnie kopiować chronione utwory na własne potrzeby, a niewielki procent ceny czystych nośników i urządzeń umożliwiających kopiowanie (ta­kich jak np. czyste płyty CD i DVD, karty pamięci, pendrive-y, dyski twarde, nagrywarki, a także skanery, czy kserokopiarki) jest odpro­wa­dzany przez producentów i importerów sprzętu elektronicznego do or­gani­zacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i pokrew­ny­mi. Wysokość opłaty reprograficznej zgodnie z obowiązującymi prze­pisami nie może przekroczyć 3% ceny produktu, w Polsce jej średni poziom to około 1,5% ceny sprzedaży danego przedmiotu. Łatwo zau­ważyć, że rozszerzenie opłaty reprograficznej na smartfony i tab­lety spowodo­wałoby uszczuplenie zysków producentów i importerów sprzętu, którzy zrekompensowaliby sobie tę stratę przez pod­wyż­sze­nie ich cen, za co w konsekwencji zapłaciliby klienci.

Zasadniczy wniosek de lege ferenda płynący z wyżej nakreślonej sy­tuacji można sformułować następująco: spis kategorii urządzeń ob­ję­tych opłatami reprograficznymi określonymi w rozporządzeniu Mi­nistra Kultury i Dziedzictwa Narodowego powinien zostać uporzą­dkowany i zaktualizowany. Wymaga to jednak rzeczowej analizy i jas­ne­­go określenia istoty opłaty reprograficznej, w szczególności w kon­te­kście różnorodnych sposobów dostępu do utworów prawnie chro­nio­­nych w Internecie. Oprócz legalnego obiegu (serwisy strea­min­go­we, YouTube współpracujący na mocy podpisanej z ZAiKS w 2014 r. umowy normującej wypłatę tantiem za drobne utwory), jest wiele ser­wi­sów, w których wymiana plików z muzyką, filmami, oprogramo­wa­niem, czy dostęp streamingowy nie zawsze mieszczą się w granicach dozwolonego użytku osobistego.

Istnieje prawdopodobieństwo, że bez godziwego wynagrodzenia pro­fesjonalnych autorów, twórczość (muzyczna, literacka, dra­ma­tycz­na, plastyczna) może ograniczyć się do dzieł tworzonych „po go­dzi­nach” przez osoby utrzymujące się w inny sposób. Z drugiej strony, za pożą­dane przez odbiorców dzieła lub ich egzemplarze ludzie czę­sto są goto­wi zapłacić wysokie kwoty i na tym opierają się przemysły kultury – oby tylko nie zabrakło w nich miejsca dla dzieł ambitnych
i wartościowych. Obecną sytuację trafnie podsumował Jean-Michel Jarre – kompozytor i muzyk, w latach siedemdziesiątych jeden z pio­nierów nurtu muzyki elektronicznej, a obecnie przewodniczący Świa­to­wej Konfederacji Stowarzyszeń Autorów i Kompozytorów CISAC: „Kiedy słuchamy piosenki przez radio, nie płacimy za to. Nie jest to jednak nielegalne, bo prawa do jej odtworzenia zostały już opłacone przez nadawcę. Powinniśmy opracować dokładnie taki sam model dla Internetu. To kluczowy moment dla zadania pytania, czym własność intelektualna będzie w przyszłości dla kreatywnego społeczeństwa”.

 

Bibliografia

Źródła prawa

Dyrektywa 2001/29/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 22 maja 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym, Dz. Urz. UE L 167, 22.06.2001, P. 0010-0019.

Dyrektywa 2004/48/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwiet­nia 2004 r. w sprawie egzekwowania praw własności in­te­lektualnej, Dz. Urz. UE L 157, 30.04.2004, P. 0045-0086.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz. U.
Nr 78, poz. 483 z późn. zm.

Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego wraz z re­gu­laminem wykonawczym do tej Konwencji oraz Protokół o ochronie dóbr kul­turalnych w razie konfliktu zbrojnego, podpisane w Hadze dnia 14 maja 1954 r., Dz. U. z 1957 r., Nr 46, poz. 212.

Rozporządzenie Ministra Kultury z dnia 2 czerwca 2003 r. w sprawie określe­nia kategorii urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów oraz opłat od tych urządzeń i nośników z tytułu ich sprzedaży przez pro­du­centów i importerów, D­z. U. Nr 105, poz. 991.

Rozporządzenie Ministra Kultury z dnia 27 czerwca 2003 r. w sprawie op­łat uiszczanych przez posiadaczy urządzeń reprograficznych, Dz. U. z 2003 r., Nr 132, poz. 1232.

Ustawa budżetowa na rok 2015 z dnia 15 stycznia 2015 r., Dz. U. z 2015 r., poz. 153.

Ustawa z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu prze­strzennym, Dz. U. z 2012 r., poz. 647.

Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa, Dz. U. z 2015 r., poz. 613.

Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz. U. z 2006 r., Nr 90, poz. 631 z późn. zm.

Ustawa z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach, Dz. U. z 2015 r., poz. 1393.

Orzecznictwo

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 kwietnia 2014 r., I CSK 306/13, http://www.sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzeczenia3/I%20CSK%20306-13-1.pdf [dostęp: 8.02.2016].

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 czerwca 2008 r., V CSK 22/08, OSNC-ZD 2009, nr 1, poz. 15.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2013 r., V CSK 366/12, http://www.sn.pl/Sites/orzecznictwo/Orzeczenia2/V%20CSK%20366-12-1.pdf [dostęp: 8.02.2016].

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 października 2011 r., P 18/09, Dz.U. Nr 240, poz. 1435.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 czerwca 1999 r., K 18/98,
Dz. U. Nr 52, poz. 545.

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 11 lipca 2013 r. w sprawie C-521/11, Amazon.com International Sales Inc. i in. v. Aus­tro-Mechana Gesellschaft zur Wahrnehmung mecha­nisch-musikalischer Urheberrechte GmbH, http://curia.europa.eu, nr CELEX 62011CJ0521 [dostęp: 8.02.2016].

Wyrok TSUE z dnia 16 czerwca 2011 r. w sprawie C-462/09, Stich­ting de Thuiskopie v. Opus Supplies Deutschland i in, Dz. Urz. UE C 232
z 06.08.2011, s. 7.

Wyrok TSUE z dnia 21 października 2010 r. w sprawie C-467/08, Pada­wan SL v. Sociedad General de Autores y Editores de España (SGAE), Dz. Urz. UE C 346 z 18.12.2010, s. 5.

Wyrok TSUE z dnia 27 czerwca 2013 r. w sprawach połączonych od
C-457/11 do C-460/11, Verwertungsgesellschaft Wort (VG Wort)
v. Kyocera (dawniej Kyocera Mita Deutschland GmbH), Epson Deutschland GmbH, Xerox GmbH (C-457/11), Canon Deutsch­land GmbH (C-458/11) oraz Fujitsu Technology Solutions GmbH (C-459/11), Hewlett-Packard GmbH (C-460/11) v. Ver­wer­tungs­gesell­schaft Wort (VG Wort), Dz. Urz. UE C 225 z 03.08.2013, s. 9.

      Literatura

Aigrain, Philippe. 2012. Dzielenie się. Kultura i gospodarka epoki internetu. War­sza­wa: Fundacja Nowoczesna Polska.

Barta, Janusz, i Ryszard Markiewicz. 2011. Prawo autorskie i prawa po­krewne. Ko­mentarz. Warszawa: Wolters Kluwer. 

Błeszyńska-Wysocka, Joanna. 2010. „Glosa do wyroku SN do wyroku
z dnia 19 czerwca 2008 r. V CSK 22/08.” Przegląd Ustawodawstwa Gos­po­darczego 3:30.

Czarnek, Przemysław. 2014. Wolność gospodarcza. Pierwszy filar społecznej gos­po­darki rynkowej. Lublin: Wydawnictwo KUL.

Hausner, Jerzy. 2008. Zarządzanie publiczne. Warszawa: Wydawnictwo Nauko­we Scholar.

Hofmokl, Justyna. 2009. Internet jako nowe dobro wspólne. Warszawa: Wy­daw­nictwa Akademickie i Profesjonalne.

Klecha, Klaudia. 2009. Wolność działalności gospodarczej w Konstytucji RP. War­sza­wa: C. H. Beck.

Klimczak, Anna, i Grzegorz Sowula. 2014. „Opłata od smartfonów i tab­le­tów – bez twórcy smartfony nie są smart.” Wiadomości ZAiKS 9:8-15.

Knosala, Ernest, i Rafał Stasikowski. 2009. „Typologia zadań pub­licznych (szkic z nauki administracji i prawa administracyjnego).” W Między tra­dy­cją a przyszłością w nauce prawa administracyjnego: księga ju­bileuszowa dedy­ko­wa­na Profesorowi Janowi Bociowi, 334-347. Wrocław: Wy­dawnictwo Uni­wer­sy­te­tu Wrocławskiego.

Lessig, Lawrence. 2005. Wolna kultura. Warszawa: Wydawnictwa Szkol­ne
i Pe­dagogiczne.

Marszałek, Rafał. 2013. Tworzymy i chronimy. 95 lat ZAiKS-u. War­sza­wa: Wy­daw­nictwo Arkady Sp. z o.o.

Pohulak-Żołędowska, Ewa. 2009. „Znaczenie ochrony praw własno­ści in­te­lek­tualnej dla współczesnych gospodarek.” W Kapitał inte­lektualny i jego ochro­na, red. Ewa Okoń-Horodyńska, i Rafał Wisła, 183-195. Warszawa: In­stytut Wiedzy i Innowacji.

Popielarczyk, Tomasz, Artyści nie zarabiają na Spotify? Spójrzmy na to sze­rzej, na przykładach, http://antyweb.pl/artysci-nie-zarabiaja-na-spotify-spojrzmy-na-to-szerzej-na-przykladach [dostęp: 08.02.2016].

Sokołowska, Dorota. 2014. Opłaty reprograficzne. Wolters Kluwer, LEX.

Sokołowska, Dorota. 2015. „Opłaty reprograficzne, czyli audiatur et altera pars.” Gazeta Prawna z dnia 28.04.2015.

Tokai, Weronika. 2013. „Opłaty reprograficzne, czyli wszyscy płacimy po­da­tek od piractwa.” Rzeczpospolita z dnia 15.10.2013.

Towse, Ruth. 2011. Ekonomia kultury. Kompendium. Warszawa: Naro­do­we Cen­trum Kultury.

Manufacturers of Electronic Equipment versus Authors

– the Dispute over Reprographic Fees

Summary

The essence of the dispute electronics manufacturers and authors is to cover, arousing the public some controversy, reprographic fees of blank media, and in particular its extension to smartphones and tablets, as they have memory and allow the reproduction of copies of works in the form of files. A list of categories of equipment covered by reprographic fees set out in the Regulation of the Minister of Culture and National Heritage should be structured and updated, and the proponent of this view are the creators themselves. On the other hand, the extension of reprographic charge for smartphones and tablets cause reduction of the profitability of manufacturers and importers of equipment that compensate for the loss by raising their prices, as a consequence of which would pay customers.

Słowa kluczowe: autorzy, minister kultury, rynek, smartfon, tablet

Key words: the authors, the minister of culture, market, smartphone, tablet

Information about Author: Wojciech Wytrążek, Ph. D., assis­tant professor, Department of Commercial Administrative Law, Fa­culty of Law, Canon Law and Administration at John Paul II Catholic University of Lublin, Racławickie 14 Av., 20-950 Lublin, Poland, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



[1] Do dziś kontrowersje wzbudza jedno z pierwszych istotnych opracowań:
L. Lessig, Wolna kultura, Warszawa: Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, 2005. Tytuł oryginału: Free Culture. How Big Media Uses Technology and the Law to Lock Down Culture and Control Creativity. W innych piractwo, czyli kradzież wła­sno­ści intelektualnej lub posługiwanie się nią bez zgody autora lub pro­du­cen­ta
i bez uiszczania za to należnych opłat, określa się terminem „dzielenie się pli­kami”, usiłując wykazać jego dobroczynny wpływ na rozwój kultury – zarów­no użytkowników, jak i przemysłu kultury oraz okradanych twórców, zob. P. Aig­rain, Dzielenie się. Kultura i gospodarka epoki internetu, Warszawa: Fun­da­cja No­wo­czesna Polska, 2012.

[2] Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz. U.
z 2006 r., Nr 90, poz. 631 z późn. zm.

[3] Art. 2 pkt 10 ustawy z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu prze­strzen­nym, Dz. U. z 2012 r., poz. 647.

[4] R. Towse, Ekonomia kultury. Kompendium, Warszawa: Narodowe Centrum Kul­tu­ry, 2011, s. 254.

[5] Konwencja o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego wraz z re­gu­la­mi­nem wy­ko­nawczym do tej Konwencji oraz Protokół o ochronie dóbr kulturalnych w ra­zie konfliktu zbroj­nego, podpisane w Hadze dnia 14 maja 1954 r., Dz. U. z 1957 r., Nr 46, poz. 212.

[6] E. Knosala, R. Stasikowski, Typologia zadań publicznych (szkic z nauki administracji
i prawa administracyjnego), w: Między tradycją a przyszłością w nauce prawa ad­mi­ni­stra­cyj­ne­go: księga jubileuszowa dedykowana Profesorowi Janowi Bociowi, Wro­c­ław: Wy­daw­nict­wo Uniwersytetu Wrocławskiego, 2009, s. 337.

[7] Zob. klasyfikacja dóbr w koncepcji Roberta Picciotto – J. Hausner, Zarządzanie pub­­liczne, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2008, s. 382.

[8] Wypowiedź P. Jochyma, założyciela polskiej wersji Wikipedii, R. Marszałek, Two­rzy­­my i chronimy. 95 lat ZAiKS-u, Warszawa: Wydawnictwo Arkady Sp. z o.o., 2013, s. 147.

[9] J. Hofmokl, Internet jako nowe dobro wspólne, Warszawa: Wydawnictwa Akade­mic­kie i Profesjonalne, 2009, s. 217-225.

[10] D. Sokołowska, Opłaty reprograficzne, Wolters Kluwer, 2014 (wersja elektro­nicna w systemie LEX). Definicja oparta o przywołane tam orzecznictwo TS UE
w sprawach: Amazon (wyrok TSUE z dnia 11 lipca 2013 r. w sprawie C-521/11, Amazon.com International Sales Inc. i in. v. Austro-Mechana Ge­sell­schaft zur Wahrnehmung mechanisch-musikalischer Urheberrechte GmbH, http://curia. europa.eu, nr CELEX 62011CJ0521) [dostęp: 8.02.2016 r.], Pada­wan (wyrok TSUE z dnia 21 października 2010 r. w sprawie C-467/08, Pada­wan SL v. Sociedad General de Autores y Editores de España (SGAE), Dz. Urz. UE C 346 z 18.12.2010, s. 5), Stichting de Thuiskopie (wyrok TSUE z dnia 16 czerwca 2011 r. w sprawie C-462/09, Stichting de Thuiskopie v. Opus Supp­lies Deutschland i in, Dz. Urz. UE C 232 z 06.08.2011, s. 7), VG Wort (wy­rok TSUE z dnia 27 czerwca 2013 r. w sprawach połączonych od C-457/11 do C-460/11, Verwertungsgesellschaft Wort (VG Wort) v. Kyocera (dawniej Kyo­cera Mita Deutschland GmbH), Epson Deutschland GmbH, Xerox GmbH (C-457/11), Canon Deutschland GmbH (C-458/11) oraz Fujitsu Technology So­lu­tions GmbH (C-459/11), Hewlett-Packard GmbH (C-460/11) v. Ver­wer­tungs­gesellschaft Wort (VG Wort), Dz. Urz. UE C 225 z 03.08.2013, s. 9, http://curia.europa.eu, nr CELEX 62011CJ0457) [dostęp: 8.02.2016 r.].

[11] Dz. Urz. UE L 167, 22.06.2001, P. 0010-0019.

[12] Dz. Urz. UE L 157, 30.04.2004, P. 0045-0086.

[13] Dz. U. z 2003 r., Nr 105, poz. 991.

[14] Kwestie opłat reprograficznych związanych z działalnością gospodarczą w zakre­sie zwielokrotniania utworów reguluje rozporządzenie Ministra Kultury z dnia
27 czerwca 2003 r. w sprawie opłat uiszczanych przez posiadaczy urządzeń repro­gra­ficz­nych, Dz. U. Nr 132, poz. 1232. Opłaty wynoszą od 1% do 3% od wpły­wów uzys­kiwanych z działalności gospodarczej.

[15] Jest to tym bardziej deprymujące, gdy tego typu sformułowania pojawiają się
w dziale prawnym poczytnego dziennika, a dozwolony użytek określa się jako „pi­­ratowanie”, np. „Kupując czysty nośnik czy urządzenie służące do powie­la­nia, każdy uiszcza opłatę za potencjalne „piratowanie” utworów na własny uży­tek”; W. Tokai, Opłaty reprograficzne, czyli wszyscy płacimy podatek od piractwa, „Rzecz­pospolita” 15.10.2013, http://www.rp.pl/artykul/1057053-Oplaty-reprograficzne-czyli-wszyscy-placimy-podatek-od-piractwa.html#ap-1 [dostęp: 8.02.2016].

[16] Oświadczenie Ministerstwa Kultury ws. opłat od urządzeń i nośników służących do utrwalania utworów w zakresie własnego użytku osobistego z 23 marca
2013 r., http://www.mkidn.gov.pl/pages/posts/oplaty-od-urzadzen-i-nosniko-sluzacych-do-utrwalania-utworow-w-zakresie-wlasnego-uzytku-osobistego-oswiadczenie-mi nisterstwa-kultury-4103.php [dostęp: 1.03.2016 r.].

[17] Art. 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa, Dz. U. z 2015 r., poz. 613 z późn. zm. Szerzej: D. Sokołowska, Opłaty reprograficzne, czyli au­dia­tur et al­te­ra pars, „Gazeta Prawna” z 28 kwietnia 2015 r. http://serwisy.gazetaprawna.pl/ prawo-autorskie/artykuly/868171,oplaty-reprograficzne-czyli-audiatur-et-altera-pars.html [dostęp: 8.02.2016].

[18] Por. P. Czarnek, Wolność gospodarcza. Pierwszy filar społecznej gospodarki ryn­ko­wej, Lu­b­lin: Wydawnictwo KUL, 2014, s. 273; K. Klecha, Wolność działalności gos­podarczej w Konstytucji RP, Warszawa: C. H. Beck,  2009, s. 213; wyrok Try­bu­nału Kon­sty­tu­cyjnego z dnia 7 czerwca 1999 r., sygn. akt K 18/98, OTK, http://trybunal.gov.pl [dostęp: 8.02.2016].

[19] P. Czarnek, Wolność gospodarcza. Pierwszy filar społecznej gospodarki rynkowej, s. 273.

[20] Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 czerwca 2013 r., V CSK 366/12.

[21] D. Sokołowska, Opłaty reprograficzne, Wolters Kluwer, 2014 (wersja elektroniczna
w systemie LEX); E. Traple, w: Prawo autorskie i prawa pokrewne, red. J. Barta,
R. Markiewicz, Warszawa: Wolters Kluwer, 2011, s. 207.

[22] J. Błeszyńska-Wysocka, Glosa do wyroku SN do wyroku z dnia 19 czerwca 2008 r.
V CSK 22/08, „Przegląd Ustawodawstwa Gospodarczego” 2010, nr 3, s. 30.

[23] Cytowane wyżej oświadczenie Ministerstwa Kultury z dnia 23 września 2013 r.

[24] Zgodnie z wyliczeniami ZAiKS przedstawionymi w 2014 r. opłata reprograficzna za smartfon z pamięcią 16 GB wynosiła 36 Euro, czyli wówczas ok. 150 zło­tych; opłata proponowana w Polsce była 10 razy niższa. Opłata za tablet z pa­mię­cią 8 GB wynosiła we Francji 6,40 Euro (26,50 zł), a jej proponowana wy­so­kość w Polsce była 4 razy niższa. „Wiadomości ZAiKS” 9 (2014) – grudzień 2014, s. 118.

[25] A. Klimczak, G. Sowula, Opłata od smartfonów i tabletów – bez twórcy smartfony nie są smart, „Wiadomości ZAiKS” 9 (2014) – grudzień 2014, s. 8 n.

[26] Ustawa budżetowa na rok 2015 z dnia 15 stycznia 2015 r., Dz. U. poz. 153.

[27] Sygn. akt P 18/09, http://trybunal.gov.pl. Podobnie w wyrokach Sądu Naj­wyż­szego z dnia 26 czerwca 2013 r. (V CSK 366/12) i 11 kwietnia 2014 r. (I CSK 306/13) [dostęp: 8.02.2016].

[28] Komunikat po ogłoszeniu wyroku. http://trybunal.gov.pl/ [dostęp: 08.02.2016].

[29] Dz. U. z 1997 r., Nr 78, poz. 483.

[30] Związek Importerów i Producentów Sprzętu Elektrycznego i Elektronicznego Bran­ży RTV i IT „Cyfrowa Polska”.

[31] Wspólne oświadczenie ZIPSEE „Cyfrowa Polska” i europejskich izb bran­żo­wych w sprawie opłat z tytułu praw autorskich opublikowane 27 listopada 2015, http://www.zipsee.pl/aktualnosci/65-Wspolne-oswiadczenie-ZIPSEE-Cyfrowa-Polska-i-europejskich-izb-branzowych-w-sprawie-oplat-z-tytulu-praw-autorskich. html [dostęp: 8.02.2016].

[32] ZAiKS ws. objęcia smartfonów i tabletów opłatą reprograficzną,  http:// biznes.pl/magazyny/teleinformatyka/zaiks-ws-objecia-smartfonow-i-tabletow-oplata-reprograficzna/gnx2q [dostęp: 8.02.2016].

[33] Hasło ułożone przez przeciwników opłaty reprograficznej: „Artyści – tak, ZAiKS – nie”.

[34] Ustawa z dnia 7 kwietnia 1989 r. Prawo o stowarzyszeniach, Dz. U. z 2015 r., poz. 1393.

[35] Stowarzyszenie Autorów ZAiKS nabyło nieruchomość w Janowicach, na którą skła­da się pałac i park, gdzie ma powstać nowoczesne Centrum Pracy Twór­czej.

[36] Stawka minimalna dla zakładu fryzjerskiego do 3 stanowisk w miejscowości do 10 000 mieszkańców wynosi 38,14 zł miesięcznie, maksymalna dla zakładu po­wy­żej 6 stanowisk w Warszawie to 202,51 zł, Stowarzyszenie Autorów ZAiKS – Tabela stawek wynagrodzeń za odtwarzanie utworów i przedmiotów praw po­krewnych – wyciąg (2016), s. 14, http://zaiks.org.pl [dostęp: 8.02.2016].

[37] Licencja CC BY (Uznanie autorstwa), CC BY-ND (Uznanie autorstwa – bez ut­wo­rów zależnych), CC BY-SA (Uznanie autorstwa – na tych samych warun­kach), zob. szerzej: A. Sewerynik, Prawo autorskie w muzyce, Warszawa: Wy­daw­nictwo Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, 2014.

[38] Bez kampanii w sieciach społecznościowych nie pojawiliby się rekordziści, jak np. Avi­cii, który za utwór „Wake Me Up” odtworzony około 300 milionów ra­zy otrzy­mał wynagrodzenie w wysokości 1,56 miliona dolarów. Zob. T. Po­pie­lar­­czyk, Artyści nie zarabiają na Spotify? Spójrzmy na to szerzej, na przykładach, http://antyweb.pl/artysci-nie-zarabiaja-na-spotify-spojrzmy-na-to-szerzej-na-przykladach/ [dostęp: 08.02.2016]. W serwisie YouTube ilość wyś­wie­tleń wspom­nianego klipu osiągnęła na początku 2016 r. 853 800 000 wyś­wietleń [do­stęp: 08.02.2016]. Zasady wypłaty wynagrodzeń w Spotify są umiesz­czone
w witrynie serwisu: http://www.spotifyartists.com/spotify-explained/ [dostęp: 8.02.2016].

[39] E. Pohulak-Żołędowska, Znaczenie ochrony praw własności intelektualnej dla współ­czes­nych gospodarek, w: Kapitał intelektualny i jego ochrona, red. E. Okoń-Ho­rodyńska,
R. Wisła, Warszawa: Instytut Wiedzy i Innowacji, 2009, s. 195.

Życie ludzkie w hierarchii dóbr chronionych prawem stanowi naj­wyż­szą wartość zarówno z perspektywy pojedynczej jednostki, jak i ca­łego społeczeństwa i jest warunkiem korzystania z innych dóbr.

Dla jego ochrony nie ma znaczenia system prawny, religijny, wyzna­wany światopogląd czy ewentualne różnice kulturowe, ponieważ prawo do życia przysługuje każdej istocie ludzkiej z samego faktu bycia czło­wie­kiem. Życie stanowi bowiem jedyne, niepowtarzalne i nieodtwa­rzalne dobro człowieka[1].

1. Uwagi ogólne

Poszanowanie i ochrona prawa do życia, zagwarantowane w Kon­stytucji, stanowi jedną z podstawowych przesłanek realizacji zasady przy­rodzonej i niezbywalnej godności. „Nie można mówić o ochronie godności człowieka, jeśli nie zostały zarysowane wystarcza­jące podsta­wy do ochrony życia”[2]. Godność człowieka jest pierwotnym źródłem,
a nawet fundamentem wolności i praw człowieka, a celem praw czło­wieka jest zapewnienie godności człowiekowi np. poprzez przepisy do­tyczące prawnej ochrony życia. Godność jest wartością, a prawa i wol­ności znajdują się w sferze regulacji prawa stanowionego. Według
Słow­nika Języka Polskiego pojęcie godności oznacza poczucie, świado­mość włas­nej wartości, szacunek dla samego siebie, honor, dumę[3]. Na­tomiast słowo godność – łacińskie dignitas, zgodnie z definicją Ency­klo­pedii Ka­to­lickiej, oznacza szczególną wartość człowieka jako osoby, pozostającej w relacjach interpersonalnych, ostatecznie do osoby Boga, uzasad­nia­ją­cych i usensowniających życie osobowe. Oznacza także po­zytywnie wartościującą relację do własnej osoby i grupy, z którymi jed­nostka się identyfikuje. Godność człowieka jest jego przyrodzoną i nie­zbywalną cechą, wpisaną w istotę i charakter człowieczeństwa. Jej źró­dłem jest prawo naturalne, a nie stanowione. Prawa i wolności wyrastają z godno­ści i są jej wyrazem. Uznanie godności jako źródło praw i wol­ności zna­lazło wyraz w aktach prawa pozytywnego międzynarodowego i kra­jo­we­go, a systemy prawne pozbawione odniesienia do godności tracą swój sens i zrozumiałość. Zgodnie z Konstytucją, ochrona prawa do życia wzmoc­niona została przez ustawodawcę w prawie karnym, w rozdziale XIX – Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, w którym to znalazł się służący ochronie życia przepis (art. 150 k.k.) zabraniający eutanazji.

Nie ulega wątpliwości, iż integralnym i ostatnim etapem życia czło­wieka jest jego śmierć. Śmierć człowieka stanowi ostatni fragment jego życia, można powiedzieć, iż śmierć podlega tym samym zasadom co życie. W wielu krajach, również w Polsce, trwa dyskusja nad tym zaga­dnie­niem. Pojęcie „godna śmierć” czy „dobra śmierć” jest uwarun­ko­wane założeniami antropologicznymi i bywa rozumiane jako eutanazja lub zgon osoby z zachowaniem integralności osobowej i społecznej. Czło­wiek ma naturalne prawo do śmierci. Prawu temu towarzyszy zasa­da autonomii jednostki, a sprzeciwia się mu nienaru­szalny charakter pra­wa do życia, którego nie można się zrzec, ani nie można zostać go pozbawionym (również w chorobie terminalnej). Autonomia jednostki stanowi prawo postawione dość wysoko w hierarchii dóbr chronionych, obok prawa do życia wynikającym z godności człowieka. Człowiek ko­rzystając z tego prawa ma możli­wość decydowania o sobie, samo­stano­wienia o sobie, ze szczególnym uwzględnieniem autonomii pacjenta
w końcowej fazie nieuleczalnej choroby, z czym związany jest ten ar­tykuł. Należy przy tym pamiętać, że prawo do samostanowienia nie jest uprawnieniem do wyboru raczej śmierci niż życia, a z prawa do de­cy­dowania o swoim życiu i wolności nie można wyprowadzić prawa do żądania zadania śmierci. Chory terminalnie i umierający nie przestaje być człowiekiem, posiada przynależną mu godność osobistą i wypły­wające z niej prawa, w tym: prawo do niedyskryminacji, autonomii
i prawdy, godnego traktowania i godnego umierania. Prawa te wymaga­ją, aby umierającego traktować jako osobę aż do śmierci, udzielać mu in­­formacji o stanie zdrowia oraz dopuszczać go do udziału w de­cy­do­wa­­niu o jego terapii, jak również umożliwić mu odmowę terapii prze­dłuża­jących proces umierania
[4] i pozwolić na naturalną śmierć, łagodząc ból i zapewniając poczucie bezpieczeństwa i spokój.

2. Eutanazja – problem z definicją

Aby przedstawić problem eutanazji, należy dokładnie ustalić zna­czenie tego pojęcia. Termin „eutanazja” pochodzi z języka greckiego. Przedrostek „eu” oznacza „dobry”, „ładny”, „pomyślny”, natomiast „tha­natos” tłumaczyć można jako naturalną śmierć[5].

W starożytności, w takim dosłownym tłumaczeniu słowo „euta­na­zja” oznaczało dobrą, łagodną śmierć. W okresie nowożytnym na prze­łomie XVI-XVII w. zaczęła oznaczać pomoc choremu w jego umie­raniu świadczoną przez najbliższych, rzadziej przez lekarzy. Obecnie nie uwzględnia się etymologicznego znaczenia tego słowa, lecz określa się nim zabieg medyczny zmierzający do zmniejszenia cierpienia lub agonii, związany z niebezpieczeństwem skrócenia życia, jako aktywna pomoc lekarza w procesie umierania osób nieuleczalnie chorych[6]. Eutanazja to skrócenie życia w celu wyeliminowania cierpie­nia związanego z ostat­nimi chwilami życia lub skrócenie nieszczęśli­wego życia dzieciom anor­mal­nym, nieuleczalnie chorym, które mogłyby być ciężarem dla rodziny i społeczeństwa przez wiele lat[7], to „zadanie śmierci z miłosierdzia”. Eu­tanazja oznacza czynność lub jej zaniecha­nie, która ze swej natury lub w zamierzeniu działającego powoduje śmierć w celu wyeli­mino­wa­nia cierpienia. Występuje w tym przypadku związek między intencją dzia­łającego oraz stosowanymi środkami. Niezależnie od motywów
i środków, jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego, położenie kre­su życia jest moralnie niedopuszczalne, stanowi bowiem zabójstwo, któ­re jest sprzeczne z godnością osoby ludzkiej
[8]. 

Na przestrzeni wieków pojęciem eutanazja określano bardzo różne zachowania. Od szybkiej i bezbolesnej śmierci naturalnej, do śmierci samobójczej kontrolowanej w kwestii wyboru momentu i sposobu odejścia; od towarzyszenia umierającemu, aż do naturalnego końca, łagodząc jego ból, do naturalnego zgonu, którego nie można przys­pieszyć; od aktywnej roli lekarza uśmiercającego z litości umierającego pacjenta na jego życzenie, do eksterminacji „niewartych życia istnień” – psychicznie i neurologicznie chorych, niepełnosprawnych i nieule­czalnie chorych, choć nie koniecznie umierających – bez względu na ich wolę,
a nawet wbrew niej, w imię dobra społeczeństwa, rasy itp. Pojęcie „eu­tanazja” przez lata zmieniało swoje znaczenie i powszechne rozumienie. Trudność w jednoznacznym zdefiniowaniu znaczenia tego pojęcia, wy­nika z różnorodnych postaw etycznych w stosunku do tematyki
prawa do śmierci, często bardzo głęboko nasyconych emocjami. Zmieszanie róż­nych pojęć, powstanie wielu niejasności, chwiejności poglądów dopro­wa­dziło do zamętu pojęciowego. To pomieszanie znaczeniowe spra­wi­ło, że obiektywna dyskusja na ten temat stała się bardzo trudna, wręcz niemożliwa, gdyż każdy z dyskutujących, rozumie przez pojęcie „euta­na­zja” zupełnie coś innego, choć można zaobserwować, że jedno sta­no­wisko jest częściowo podobne do drugiego. Wyjaśnienie i zdefiniowanie tego pojęcia jest więc warunkiem koniecznym w celu podjęcia jakiej­kol­wiek próby omówienia tego zjawiska[9].

Autorzy Słowników podają równie mało spójne definicje eutanazji. Przykładowo Mały słownik języka polskiego z 1969 r., określa eutanazję jako „zabójstwo człowieka pod wpływem współczucia dla jego cierpień,
w wypadku nieuleczalnej choroby, czasem na jego żądanie”
[10]. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych W. Kopalińskiego z 2000 r. wprowadza zróżnicowanie pomiędzy eutanazją, zabójstwem z litości – „skrócenie przez lekarza w szpitalu mąk pacjenta w przedłużającej się agonii za pomocą śmiertelnej dawki środka uśmierzającego ból”[11] i ortotanazją – „zaniechanie dalszego sztucznego podtrzymywania przy życiu pacjen­ta”[12]. Najbardziej precyzyjną i rozbu­dowaną definicję pojęcia „eutana­zji” zawiera Wielka Encyklopedia PWN z 2002 r. Pojęcie to wyjaśnia nastę­pują­co: „eutanazja (gr. dobra śmierć) – powodowane współczuciem za­bi­cie nieuleczalnie chorego człowieka na jego żądanie”. Słownik przed­stawia rodzaje eutanazji i krótko je definiuje.

Próbę uporządkowania i stworzenia definicji spotkać można w „De­kla­racji o eutanazji” wydanej przez Kongregację Nauki Wiary dnia
5 ma­ja 1980 r., która nadaje nowe znaczenie, rozumiane jako zadanie śmierci z miłosierdzia, by wyeliminować cierpienie związane z ostatnimi chwilami życia. Katechizm Kościoła Katolickiego, Deklaracja o eutana­zji i encyklika „Ewangelia życia – o wartości i nienaruszalności życia ludzkiego” to teksty Kościoła katolickiego, które zawierają stwierdze­nia:

1) „Eutanazja jako działanie czy zaniechanie działania w celu likwi­dacji bólu stanowi zabójstwo głęboko sprzeczne z godnością osoby ludz­kiej”, jest czynem, „który zawsze należy potępić i wykluczyć”[13].

2) Eutanazja jest zabroniona nawet jeżeli kontekst wielkiego cierpie­nia, podsuwa człowiekowi pomysł poproszenia o zadanie mu śmierci albo zadanie jej innemu, to „owa błędna ocena sumienia – nawet wy­nikająca z dobrej woli – nie zmienia natury morderczego czynu, który sam w sobie pozostaje nie do przyjęcia. Próśb nieule­czalnie chorych, któ­rzy nieraz żądają śmierci, nie należy rozumieć jako wyrazu praw­dzi­wej woli eutanazji; w istocie bowiem są one prawie zawsze trwożnymi prośbami o pomoc i uczucie”. Papież cytuje św. Augustyna: „Nigdy nie wolno zabijać drugiego człowieka: nawet gdyby sam tego chciał, gdyby wręcz o to prosił i stojąc na granicy między życiem i śmiercią, błagał, by pomóc mu w uwolnieniu duszy, która zmaga się z więzami ciała i pra­gnie się z nich wyrwać; nie wolno nawet wówczas, gdy chory nie jest już w stanie żyć”[14].

3) Prawa, zezwalające i sprzyjające eutanazji sprzeciwiają się dobru jednostki i dobru wspólnemu. Są zatem pozbawione rzeczywistej mocy prawnej. Nie są w żadnej mierze wiążące dla sumienia, ale stawiają czło­wieka wobec „poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia”. Ten obowiązek cywilnego nieposłu­szeństwa nie kieruje się jedynie do katolików, ale do każdej istoty ludz­kiej w imię praw człowieka[15].

Definicje słownikowe bywają niewyczerpujące, a dyskusja etyczno-prawna toczy się wokół zjawiska moralnej dopuszczalności oraz le­gal­ności „zabójstwa na żądanie” czy „zabójstwa z litości”. Współcze­śnie prawnicy na określenie eutanazji używają zamiennie następujących sfor­mułowań: zabójstwo z litości, zabójstwo na żądanie, zabójstwo eutana­tyczne. Należałoby się zgodzić z Z. Haziukiem, że najpełniej z praw­ni­czego punktu widzenia, sens tego pojęcia mogłaby wyrazić definicja, zgodnie z którą eutanazja to zabójstwo człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego. Takim to właśnie sformułowaniem posługuje się ustawodawca dla penalizacji tego typu zachowania[16] w ko­deksie karnym z 1997 r., w art. 150 § 1 k.k., który jest powtórzeniem art. 150 k.k. z 1969 r.[17] oraz art. 227 k.k. z 1932 r.[18] w następującym brzmieniu „Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współ­­czucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od 3 mie­sięcy do lat 5”[19]. Jest to przestępstwo typu uprzywilejowanego i ma cha­rakter powszechny, jeśli zostało dokonane w formie działania, a więc je­go sprawcą może być każdy człowiek[20], w tym oczywiście i lekarz w ra­mach opieki medycznej powodującej skrócenie życia, to w praktyce le­karz (oprócz osób najbliższych) jest najbardziej typo­wym sprawcą tego czynu. Polska konstrukcja zabójstwa eutanatycznego ma specyficzny charakter. Opiera się na dwóch przesłankach, jak już wspomniano,
a mianowicie: jego ofiara musi wyrazić żądanie pozbawienia życia,
a sprawca działać pod wpływem współczucia. Wprowadzenie do art. 150 k.k. dwóch warunków, zawęża zakres tego przestępstwa. Do­ko­na­nie eutanatycznego pozbawienia życia pod wpływem tylko jednego zna­mie­nia: żądania lub współczucia nie mogłyby podlegać odpowie­dzial­ności karnej na podstawie art. 150 k.k.
[21] Czyn taki stanowiłyby prze­stępstwo w typie podstawowym z art. 148 k.k.

 Żądanie zabicia stanowi znamię o charakterze przedmiotowym.
W doktrynie prawa karnego dominuje pogląd, iż żądanie jako inicjatywa wychodzi od ofiary i posiada głębsze znaczenie niż zgoda czy prośba na zadanie śmierci
[22]. Zawiera w sobie element presji na psychikę zabójcy[23]. Jak podkreśla J. Śliwowski, żądanie różni się od prośby swoją intensy­wnością. W obliczu ochrony życia zwykła prośba lub zgoda na zabicie nie mogłaby uzasadniać uprzywilejowania przestępstwa.

Żądanie musi wyjść od osoby zdolnej rozpoznawać znaczenie ta­kiego żądania. Musi być w pełni dobrowolne, jednoznaczne, przemy­ślane – nie może być efektem przejściowego załamania psychicznego, lecz wynikiem racjonalnego namysłu; wolne od przymusu i stanowcze, w pełni świadome i poważne, powzięte w pełni zrozumienia sytuacji
i z wyraźną niechęcią znoszenia tego położenia, w jakim się znalazł człowiek
[24]. Nie może być chwilową reakcją wynikającą z ogromnego bólu i reakcją na ten ból w formie np. okrzyku „zabijcie mnie”[25].
O żądaniu można mówić dopiero wtedy, gdy zarówno jego forma, jak
i treść są dostatecznie wyraźne i przekonywujące
[26]. Inicjatywa żądania pochodząca zawsze od ofiary może być skierowana nawet do osób ściśle nieokreślonych i zupełnie obcych[27]. Konieczne jest, aby ofiara
w chwili wyrażania żądania była poczytalna i rozwinięta psychicznie,
by posiadała zdolność rozpoznawania znaczenia czynu i możliwość wyrażania woli pod wpływem normalnej oceny sytuacji życiowej,
w jakiej się znalazła, jak również posiadała zdolność pokierowania swoim postępowaniem. Żądanie jest aktem ściśle personalnym i należy wykluczyć prawo dysponowania życiem za pośrednictwem zastępcy.
W świetle art. 150 k.k. nie jest dopuszczalna również wcześniejsza dyspozycja pisemna zawierająca żądanie zadania śmierci w razie utraty przytomności, ani żadna forma żądania zastępczego – wyrażonego przez członka rodziny czy pełnomocnika
[28]. Czas między żądaniem uśmiercenia a dokonaniem zabójstwa musi gwarantować, iż upływ czasu nie zmienił charakteru czynności i motywacji sprawcy – współczucia[29]. Żądanie z art. 150 k.k. musi pochodzić od osoby zdolnej do oceny własnej sytuacji życiowej, przeważnie ciężko chorej i cierpiącej, a że sprawcą bywa najczęściej lekarz, to również z konsekwencji podjętych lub zaniechanych działań medycznych[30].

Drugim ustawowym znamieniem występującym obok żądania przy omawianej kwestii eutanazji jest współczucie należące już do strony podmiotowej tego przestępstwa. Jest to istotna dla kwalifikacji prawnej czynu z art. 150 k.k. okoliczność swego rodzaju niezwykle subiektywna i bardzo osobista. Współczucie stanowi pobudkę działania sprawcy. Według A. Zolla przestępstwo eutanazji jako zabójstwo kierunkowe, znamienne pobudką „pod wpływem współczucia” może być po­peł­nio­ne tylko w zamiarze bezpośrednim, bowiem działanie z okre­ślonych po­budek nie daje się pogodzić z charakterystycznym dla zamiaru ewen­tu­al­nego „godzeniem się”. Możliwy jest tylko zamiar bezpośredni ze względu na specyficzny motyw zabójstwa, jakim jest współczucie dla przyszłej ofiary[31]. Odmienne zdanie w tej kwestii ma K. Daszkiewicz oraz A. Marek, którzy twierdzą, że możliwe jest popełnienie eutanazji tak w zamiarze bezpośrednim, jak i ewentual­nym[32], wskazując, że za­miar ewentualny wystąpi między innymi w sytuacji, gdy sprawca kierując się współczuciem, podaje niebezpie­cznie wysoką dawkę leku osobie cierpiącej, godząc się z możliwością jej śmierci.

Przestępstwo to można popełnić zarówno przez działanie, np. po­da­nie trucizny, jak i przez zaniechanie, np. nie podanie leku pod­trzy­mu­jącego życie. Zaniechania może się jednak dopuścić tylko osoba obar­czo­na szczególnym obowiązkiem, czyli tzw. gwarant (lekarz, pie­lęg­niar­ka)[33].

Współczucie występujące po stronie sprawcy eutanazji, stanowi pod­stawowy element strony podmiotowej przestępstwa, jako bezsporna ce­cha człowieka polegająca na okazywaniu solidarności ludzkiej, litości[34], smutku i żalu nad kimś z powodu jego nieszczęścia, ubolewania nad cierpieniem – jest subiektywnym elementem działania sprawcy, kształ­tującym jego wolę zabicia cierpiącego człowieka. Ustawodawca art. 150 k.k. wcale nie zastrzega, że chodzi mu wyłącznie o osoby nieuleczalnie chore, czy przeżywające ogromne cierpienia fizyczne – co daje pole do szerokiego stosowania tego przepisu, z zastrzeżeniem, że nie chodzi
o przemijające silne bóle czy cierpienie psychiczne
[35]. 

W doktrynie panuje jednak opinia, że musi ono wynikać z bardzo wysokiego stopnia cierpień ofiary, a źródłem współczucia może być nieuleczalna i ciężka choroba[36] lub męki towarzyszące długotrwałej ago­nii, których nie można złagodzić. W żadnym wypadku przyczyną współ­czucia nie mogą być np. problemy majątkowe ofiary. Wątpliwości rodzą się co do tej przesłanki, wyłącznie gdy cierpienia mają charakter psychiczny, np. spostrzeżenie nieuleczalnego ciężkiego kalectwa, zawód miłosny, strata osoby najbliższej[37]. Ze względu na wartość życia ludz­kiego stopień współczucia winien posiadać charakter wyjątkowy, a samo współczucie wynikać powinno z takiego powodu, który przestanie ist­nieć w razie zadania śmierci. Sprawca decydując się na pozbawienie ży­cia innej osoby czyni to z litości dla ofiary, aby w ten sposób ulżyć jej cier­pieniom, zaoszczędzić udręczenia i jest przekonany, że śmierć to ra­czej dobrodziejstwo i że przez śmierć może ją od tych cierpień wy­ba­wić. Żaden inny motyw – np. chęć uniknięcia trudów związanych
z opie­ką nad osobą chorą nie daje podstaw do uprzywi­lejowanej kwa­li­fikacji, nawet stanowcze żądanie ofiary pozbawienia jej życia
[38].

Należy również pamiętać, że współczucie musi być skierowane do oso­by żądającej śmierci[39], a nie np. dla jej bliskich czy dla przysporzenia sobie korzyści majątkowej, niejako w zamian za wykonanie żądania.

Współczucie przybierać może różne stopnie natężenia, o tym decy­du­je kondycja psychiczna sprawcy oraz jego wrażliwość na ludzkie cier­pienie lub przyjmowany przez niego system wartości. Na intensy­wność współczucia nieobojętny jest również charakter relacji personal­nych po­między żądającym śmierci a jego zabójcą. Inny wymiar w tym kon­tek­ście ma więź uczuciowa mąż – żona, czy matka – dziecko, a inny, gdy są to osoby zupełnie obce. Oznacza to, iż ustalenie, czy rzeczy­wiście za­istnia­ły podstawy dla wywołania współczucia wobec żądają­cego śmierci, wymaga uwzględnienia okoliczności konkretnego zindywi­dualizo­wane­go przypadku.

Polski ustawodawca w art. 150 § 2 k.k. zostawił pewnego rodzaju furtkę, polegającą na łagodniejszym potraktowaniu karalności za prze­stęp­stwa zabójstwa na żądanie i pod wpływem współczucia. Wpro­wa­dzono mianowicie możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary, a na­wet odstąpienia od jej wymierzenia[40].

To właśnie te dwa znamiona, żądanie i współczucie, tego przestęp­stwa skła­dają się na to, że ustawodawca traktuje je znacznie łagodniej niż zwykłe zabójstwo[41].

2.1. Rodzaje eutanazji

2.1.1. Eutanazja czynna i bierna

Aby uporządkować fakty związane ze zjawiskiem eutanazji, podzie­lono eutanazję według kilku kryteriów na różne rodzaje. Ze względu na ograniczoną objętość niniejszego artykułu zostaną przedstawione pod­stawowe dwa kryteria. I tak, ze względu na sposób jej dokonania roz­różnia się eutanazję czynną (śmierć jest wynikiem aktywnego działania) i bierną (śmierć następuje na skutek zaniechania).

M. Filar wyjaśnia, iż eutanazja czynna to celowe i przemyślane dzia­łanie lekarza w celu spowodowania śmieci chorego szybciej, zanim na­stąpi ona z przyczyn naturalnych, podjęte na żądanie chorego, jeśli po­budką takiego działania jest współczucie dla tegoż pacjenta. Działanie oznacza tu podjęcie czynu, np. zaaplikowanie pacjentowi zastrzyku
z dawką leku narkotycznego powodującego jego szybką i bezbolesną śmierć[42]. Mówiąc krótko, mamy do czynienia z działalno­ścią lekarza polegającą na świadomym uśmierceniu bądź przyspieszeniu śmierci pacjenta. Za Ch. Bernardem przedstawić należy również stanowisko
J. Fletchera
[43], który uznał za eutanazję czynną: a) pozostawienie pacjen­towi śmiertelnej dawki narkotyku lub leku uspokajającego, by cierpiący sam mógł odebrać sobie życie, b) zrobienie za zgodą pacjentowi śmier­telnego zastrzyku, c) skrócenie życia pacjentowi śmiertelnym zastrzy­kiem, bez jego zgody przez lekarza korzystającego z własnych upraw­nień.

Eutanazja bierna zaś, to celowe i przemyślane zachowanie lekarza, którego istotą jest zaprzestanie wobec chorego stosowania medycznych środków i procedur utrzymujących go przy życiu, podjęte na żądanie, jeśli pobudką takiego działania jest współczucie dla chorego[44].

Różnica pomiędzy eutanazją czynną a bierną polega więc na tym,
iż w przypadku eutanazji czynnej chory mógłby jeszcze nadal żyć, gdy­by lekarz nie podjął działań, które spowodowały jego śmierć. Natomiast w przypadku eutanazji biernej, pacjent mógłby jeszcze żyć, gdyby lekarz nie zaprzestał działań, podtrzymujących to życie.

Z zakwalifikowaniem czynu eutanatycznego w przypadku eutanazji czynnej nie ma większego problemu, ponieważ sprawa jest dość oczy­wista. Problem pojawia się w przypadku eutanazji biernej. W związku
z niejasnością przepisów z zakresu prawa medycznego w odniesieniu do prawa karnego, występuje rozbieżność poglądów w kwestii eutanazji biernej. Eutanazja bierna zazwyczaj rozumiana jest, jak podkreślono powyżej, jako rezygnacja z dalszego leczenia lub przedłużania życia chorego pacjenta. Chodzi tutaj o przypadki, w któ­rych lekarz odstępuje od wykonywania czynności mogących opóźnić lub zapobiec śmierci pacjenta, a sama śmierć następuje bezpośrednio w wyniku choroby, na jaką ów pacjent cierpi, nie zaś z powodu interwencji medycznej. Przez eutanazję bierną należy traktować więc przypadki rozumiane jako przed­wczesne zaniechanie dalszego leczenia, następujące przed wyczer­paniem wszystkich dostępnych zwykłych środków terapeutycznych,
a zatem wówczas, gdy z punktu widzenia wiedzy medycznej była jesz­cze możliwość dalszego podejmowania prób leczenia chorego pacjen­ta
[45].

Rozwój medycyny stanowi ogromną szansę dla ciężko chorych, ale jednocześnie przysparza wielu różnych problemów w sytuacjach gra­nicz­nych. O problemach niezgodności między godną śmiercią a ochro­ną życia i zdrowia, między możliwościami medycyny a nakazami prawa, R. Citowicz pisze: „tam, gdzie na styku ochrony życia i prawa do god­nego umierania dochodzić może do konfliktu sumienia, ale także do ko­lizji wartości – brakuje w istocie jak dotąd takich rozwiązań prawnych
w tej mierze, o których można byłoby dzisiaj powiedzieć, że są one wol­ne od wątpliwości i oparte na klarownych, jednoznacznych i ogólnie ak­ceptowanych założeniach aksjologicznych[46].

W związku z powyższym należałoby uznać, że podtrzymywanie za wszelką cenę gasnącego życia nieuleczalnie chorego pacjenta za pomocą nadzwyczajnych środków jest niezasadne, a przerwanie uporczywej te­rapii nie stanowi eutanazji biernej. K. Pająk zaznacza, zgodnie ze stano­wiskiem W. Słomskiego, że: „eutanazję należy przede wszystkim odróż­nić od innych rodzajów zabiegów lekarskich, możli­wych do wykonania przy końcu życia, takich jak podawanie środków uśmierzających ból, powstrzymanie się od tzw. uporczywego leczenia czy odłączenia apara­tury podtrzymującej życie. Co do zasady, nie jest eutanazją bierną nie­przystąpienie do terapii zaciekłej lub jej przerwanie, a jedynie jest wy­ra­zem bezradności medycyny w obliczu schorzenia i stanu pacjenta. Za eutanazję uznać natomiast należy pomoc lub asystowanie w samo­bój­­stwie lub podawanie środków powodujących zgon”[47].

2.1.2. Eutanazja dobrowolna lub niedobrowolna

W polskim prawodawstwie eutanazja została określona jako „zabicie człowieka na jego żądanie pod wpływem współczucia”, w holender­skim ustawodawstwie natomiast, jako „aktywne pozbawienie człowieka życia na jego prośbę”. Jak widać, z samego założenia wynika, że euta­nazja musi odbywać się za zgodą i wiedzą nieuleczalnie chorego pacjen­ta. To pacjent samodzielnie wyraża świadome żądanie pozbawienia go życia. Żądanie owo nie może być wymuszone groźbą, podstępem, strachem ani innymi okolicznościami, na które wpływ mają osoby trze­cie, a inicjatywa musi pochodzić od zainteresowanego. O eutanazji do­browolnej mówimy, gdy stosunek ofiary aktu eutanazji do jego aktu, do­konanego przez osobę trzecią nastąpił na wyraźną i stanowczą prośbę, na żądanie. Prośba lub żądanie eutanazji nie może być pozorna lub wy­nikać z nieuświadomienia sobie przez chorego czego rzeczy­wiście pra­gnie. Motywem żądania dokonania eutanazji, wyrażonego w formie sta­nowczej prośby, jest najczęściej chęć uwolnienia się chorego i cier­pią­cego pacjenta od dotkliwego cierpienia. Gdyby lekarz, lub osoba z naj­bliższego otoczenia pacjenta, spełnił to żądanie, nawet poruszony uczu­ciem litości, dopuściłby się zabójstwa, czyli świadomego i dobro­wol­ne­go pozbawienia życia niewinnego człowieka. Taki czyn, niezależnie od motywu, musiałby być uznany za niegodziwy i niedopu­szczalny[48]. O eu­ta­nazji dobrowolnej można mówić wyłącznie w stosun­ku do osób kom­petentnych w momencie dokonywania tego aktu. Jak widać dla tego rodzaju eutanazji punktem wyjścia jest stosunek eutanaty do aktu euta­nazji dokonywanej na nim przez osobę trzecią.

Przeciwnie do eutanazji na żądanie, stosowana jest kryptanazja, czyli eutanazja niedobrowolna. Z eutanazją niedobrowolną mamy do czynie­nie w sytuacjach, gdy chory nie jest w stanie stanowczo i wyraźnie wy­razić swojej woli co do życia lub śmierci, ponieważ na przykład jest nie­przytomny lub w śpiączce, jest niespełna władz umysłowych, nie ma wła­ściwego rozeznania sytuacji, w jakiej się znalazł.

Wówczas postępowanie zgodne z wolą osoby niemogącej się ko­mu­nikować może nastąpić w oparciu o stanowisko ustanowionego wcze­śniej pełnomocnika do podejmowania w jego imieniu decyzji w sprawie własnego życia i śmierci, albo jego wola jest wstecznie odtwarzana na podstawie zeznań świadków przez sąd, który ostatecznie podejmuje decyzję. O kryptanazji wypowiedział się Jan Paweł II w Evangelium vitae: „Eutanazja staje się aktem jeszcze bardziej godnym potępienia, gdy przy­biera formę zabójstwa dokonanego przez innych na osobie, która
w żaden sposób jej nie zażądała ani nie wyraziła na nią nigdy zgody. Szczytem zaś samowoli i niesprawiedliwości jest sytuacja, w której nie­którzy – na przykład lekarze lub pracodawcy – roszczą sobie władzę de­cydowania o tym, kto ma żyć, a kto powinien umrzeć”.

Zwolennicy eutanazji cały czas walczą o rozszerzenie prawa do eu­ta­nazji na kolejne grupy społeczne, głównie na chorych umysłowo i upo­śledzone dzieci. W rzeczywistości nie chodzi o prawo do eutanazji, tyl­ko o prawo do kryptanazji, gdyż zarówno chorzy psychicznie, jak i upo­śledzone dzieci, czy noworodki, sami nie poproszą o odebranie im ży­cia. Chodzi o wywalczenie zgody na zabijanie w majestacie prawa.

Eutanazja niedobrowolna – wbrew woli – a czasem nawet bez wie­dzy pacjenta, to zwykłe zabójstwo[49].

Inną próbą zdefiniowania rodzajów eutanazji jest podział na:

– eutanazję bezpośrednią, gdy podjęte działanie lub zaniechanie bez­pośrednio zmierza do skrócenia życia chorego, na przykład odłączenie respiratora;

– eutanazję pośrednią, gdy podjęte działanie ma na celu uśmierzenie bólu, jednakże drugim, niezamierzonym, ale i nieuniknionym skutkiem, jest skrócenie życia chorego, na przykład podawanie bardzo silnych
le­ków przeciwbólowych w dawkach, które powodują skrócenie pro­ce­sów życiowych. Celem działania lekarza jest tu więc przyniesienie ulgi cierpiącej osobie, a nieuniknionym efektem ubocznym jest przys­pie­szenie lub spowodowanie jej śmierci. Dopuszczalność moralna eutanazji czynnej pośredniej jest usprawiedliwiona tzw. zasadą podwójnego skut­ku, pod warunkiem, że brak było jakiejkolwiek innej możliwości ulżenia pacjentowi w cierpieniu, dawkowanie leków nastąpiło zgodnie z wiedzą medyczną i zastosowanie danego leku w odpowiednich dawkach i naj­ważniejsze oczywiście: nie wystąpił negatywny element eutanazji czyn­nej, a mianowicie: nie było intencji pozbawienia życia pacjenta
[50].

Zbyt duża ilość definicji i podziałów dotyczących jednego pojęcia kom­plikuje jego właściwy wymiar i sens. Zdaniem M. Szeroczyńskiej różnice w interpretacji utrudniają dyskusję, jak i dokonywanie zmian światopoglądowych, a następnie i prawnych. Pojawiają się coraz częściej głosy, zarówno zwolenników, jak i przeciwników, aby w ogóle zrezy­gnować z pojęcia „eutanazja”, a zastąpić je takimi pojęciami jak: godna śmierć, godne umieranie, prawo do śmierci, pomoc w umieraniu, de­cyzja związana z końcem życia, asystowanie przy śmierci, uzyskanie po­mocy w godnym i ludzkim zakończeniu życia[51]. Tak naprawdę nie­istotne jest, jak nazwiemy czyn eutanatyczny. Ważne jest, czy dane za­cho­wanie pozostaje słuszne ze względu na sytuację, w której pacjent się znajduje.

Oceny wszystkich wspomnianych postaci eutanazji sytuują się na płasz­czyznach tego, co moralnie etyczne, legalne i nielegalne. Lekarz,
z powołania obrońca życia, nie może wykonywać ani usprawiedliwiać aktów eutanazji, rozumianej jako zabójstwo z litości, nawet w sytua­cjach, gdy proszą o to chorzy cierpiący, a jednocześnie uciążliwi dla otoczenia. Położenie tych chorych wydaje się czasem stanem degradacji człowieka, a autentyczna ingerencja – jedynym sposobem uwolnienia się od niego. Lekarz jednak w takich „najgorszych sytuacjach powinien odmówić takiej ingerencji[52]. Powinien być w pełni świadomy tego, jakim absurdem jest odebranie życia człowiekowi w imię rzekomej degradacji i przywrócenia mu zachwianej godności. Cierpienie i ból nie umniej­sza­ją człowieczeństwa, umniejsza, czy degra­duje je występek i zbrodnia. Lekarza obowiązuje to, co krótko, ale zdecydowanie i jednoznacznie orzeka Kodeks Etyki Lekarskiej w art. 31: „Lekarzowi nie wolno sto­so­wać eutanazji”[53].

2.2. Uporczywa terapia a eutanazja

Termin uporczywa terapia nie występuje w języku prawnym, brak jest rów­nież legalnej definicji tego terminu. O uporczywej terapii mówi się  w kontekście prawa medycznego i prawa karnego, określając zakres obowiązków lekarza i odpowiedzialności za ich naruszenie. Polskie To­wa­­rzystwo Pediatryczne zaproponowało następującą definicję: „upo­r­czywa terapia jest to stosowanie procedur medycznych, w celu pod­trzymania funkcji życiowych nieuleczalnie chorego, które przedłuża je­go umieranie, wiążąc się z nadmiernym cierpieniem lub naruszeniem god­ności pacjenta. Uporczywa terapia nie obejmuje podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych, łagodzenia bólu i innych objawów oraz kar­mienia i nawadniania, o ile służą dobru pacjenta”. Uporczywa terapia to działanie mające na celu utrzymanie przy życiu nieuleczalnie chorego pacjenta przy pomocy nadzwyczajnych lub zwyczajnych środków lecz­niczych często wbrew naturze[54].

Problematyka zaniechania uporczywej terapii w chwili obecnej nie jest bezpośrednio uregulowana w prawie polskim. Nie znaczy to jednak, iż ustawodawca w kwestii tej zupełnie milczy. Zgodnie z treścią art. 19 ust. 1 pkt. 5 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej[55], art. 36 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty[56], art. 20 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pa­cjenta[57], pacjent ma prawo do poszano­wania godności, w którym mieści się także prawo do umierania w spokoju i godności. Zdaniem
E. Zieliń­skiej
[58], w braku ustawowego uregulowania problematyki zanie­chania uporczywej terapii, lekarz powinien postępować zgodnie z prze­pisami Kodeksu Etyki Lekarskiej[59], który rozróżnia między niedozwo­loną eu­tanazją oraz wspomaganym samobójstwem a uporczywą terapią. Zgod­nie z tym kodeksem, lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani poma­gać choremu w popełnieniu samobójstwa, jednakże w stanach termi­nalnych lekarz nie ma obowiązku podejmowania i prowadzenia rea­ni­macji, stosowania środków nadzwyczajnych lub uporczywej terapii. Nie zwalnia go jednak z obowiązku dołożenie wszelkich starań, aby za­pewnić choremu humanitarną opiekę terminalną i godne warunki umie­rania, łagodzić do końca cierpienie pacjenta w stanie terminalnym
i utrzy­mywać w miarę możliwości jakość kończącego się życia. Kodeks ten nie stanowi aktu normatywnego w ścisłym znaczeniu, lecz raczej zbiór zasad deontologi­cznych, ale w istotny sposób wypełnia lukę
w usta­­wo­dawstwie lub ułatwia interpretację obowiązującego prawa.

Na tle przepisów kodeksu karnego problematyczne okazuje się od­róż­nienie eutanazji od tzw. terapii uporczywej. Jak uważają A. Gałązka-Śliwka i M. Śliwka, zdania bywają podzielone. „Niekiedy obydwie sy­tuacje interpretuje się całościowo, wskazując, że zaniechanie uporczywej terapii jest tożsame z eutanazją bierną. Wynika to z faktu, że zabójstwo eutanatyczne co do zasady, może być dokonane zarówno przez dzia­ła­nie, jak i przez zaniechanie, do którego zalicza się m.in. rezygnację
z pod­trzymywania funkcji życiowych pacjenta”[60], tak więc zaprzestanie uciążliwego leczenia może zostać uznane za przestępstwo zabójstwa eutanatycznego popełnionego przez zaniechanie[61].

 Jednakże elementem rozróżniającym przypadki zaniechania upor­czy­wej terapii od karalnej eutanazji (art. 150 k.k.) czy wspoma­ganego samobójstwa (art. 151 k.k.), zdaniem P. Góralskiego, jest fakt, iż „czyn­na eutanazja na żądanie jest zabroniona, podobnie jak i zaprze­stanie trwa­jących już czynności podtrzymujących życie. Można natomiast zgodnie z prawem (…) zaprzestać czynności leczniczych, które sta­no­wią tylko przedłużenie umierania, a więc gdy mimo stoso­wania środków tera­peu­tycznych nie przeszkodzi się już w przewi­dywalnym czasowo zgo­nie pacjenta”[62]. A zatem eutanazją nie będzie rezygnacja z terapii
w sy­tuacji, gdy dalsze leczenie pacjenta jest po prostu niemożliwe – po­zostaje wówczas terapia paliatywna; nie będzie nią również niepodejmo­wanie w ogóle terapii, kiedy stan pacjen­ta jest beznadziejny i nie rokuje żad­nych nadziei na wyleczenie. W takich sytuacjach lekarze powinni kiero­wać się zasadą, iż powinność leczenia jest proporcjonalna do moż­li­wości terapeutycznych, jeśli terapia jest niemożliwa, nie można ob­ligo­wać lekarza do podejmowania terapii bądź jej kontynuowania
[63]. 

Zatem odstąpienie od uporczywej terapii to rezygnacja ze stosowania nadzwyczajnych środków leczniczych, gdy dalsze leczenie choroby nie zatrzyma, a przedłuży beznadziejny stan wegetacji. Rozważanie upor­czywej terapii w perspektywie prawnej musi się odwoływać do ok­re­ślonych zasad i wartości konstytucyjnych, powszechnie akceptowa­nych w systemie prawnym, w szczególności do zasady autonomii pacjenta, ochrony życia i zdrowia, ochrony przed cierpieniem, ochrony godności człowieka, obowiązku lekarza udzielenia pomocy medycznej. W ramach przysługującej autonomii pacjent ma prawo do rezygnacji z każdej te­ra­pii, a każda interwencja medyczna wymaga jego zgody (art. 192 k.k.). Autonomia pacjenta jako wysoko postawiona wartość w hierarchii dóbr doznaje jednak ograniczeń[64]. Nie obejmuje ona prawa do żądania pod­ję­cia działań przyspieszających śmierć – eutanazji. Jeżeli natomiast upor­czywa terapia nie służy już leczeniu, to jest ona niedopu­szczalną in­ge­rencją w nietykalność cielesną pacjenta i wówczas jest zakazana jako za­ciekłość terapeutyczna.

Wskazując różnice między eutanazją a uporczywą terapią, należy podkreślić, że eutanazji przyświeca inny cel niż zaniechanie uporczywej terapii. W przypadku eutanazji celem bezpośrednim działania lub za­nie­chania jest spowodowanie śmierci pacjenta na jego żądanie. W przy­padku uporczywej terapii celem nie jest skracanie życia, ale chronienie go przed dodatkowymi cierpieniami, gdy w zakresie terapeutycznym nie można już nic dla niego zrobić[65]. Intencją lekarza, odstępującego od upor­czywej terapii, nie jest pozbawienie życia pacjenta, ale przywrócenie naturalnego procesu umierania. Eutanazja bierna jest to również za­nie­chanie procedur medycznych lub podsta­wowych zabiegów pielęgna­cyj­nych (karmienia, nawadniania), lecz z intencją pozbawienia pacjenta ży­cia.

3. Prawo człowieka do godnej śmierci

Pojęcie godnej śmierci bywa różnie rozumiane. Środowiska utylita­ry­stycz­ne interpretują prawo do godnej śmierci jako prawo chorego do eutanazji. Prawo to wywodzą z prawa do autonomii człowieka i jego prawa decydowania o sobie, w tym również swoim życiem. Autonomia chorego uprawniająca go rzekomo do decydowania o swoim losie jest jednak ograniczona przyrodzonym prawem do życia, które zabrania mu dowolnego dysponowania swoim życiem. Prawo do umierania w god­ności rozumiane jest niekiedy jako wolność od choroby, cierpienia czy wieku starczego. Środowiska o orientacji personalistycznej, z którymi należałoby się zgodzić, podkreślają natomiast, że godna śmierć oznacza zgon naturalny, będący następ­stwem nieuleczalnej choroby lub nie­uchronnego procesu starzenia się, bez sztucznego jej przyspieszania lub przedłużania. Jak podkreśla W. Bołoz[66], tylko taka śmierć nie narusza podstawowego prawa do życia. Godne umieranie oznacza zachowanie integralności osobowej, tj. podstawowych cech przysługujących czło­wie­kowi, świadomości i podmiotowości. Ważnym elementem godnego umierania jest możli­wość kontynuowania ważnych ról społecznych: kon­taktu z rodziną, opieki duchowej i psychologicznej, brak bólu i in­nych negatywnych objawów w końcowej fazie choroby, które de­kon­centrują chorego i utrudniają mu relacje z otoczeniem. Za taką inter­pretacją godnego umierania opowiedział się Kościół Katolicki: „Prawo do życia ukonkre­tnia się u śmiertelnie chorego jako prawo do umierania w spokoju, z zachowaniem godności ludzkiej i chrześcijańskiej. Nie może ono oznaczać prawa do zadania sobie śmierci, ale do przeżywania śmierci po ludzku i po chrześcijańsku oraz nie uciekanie przed nią za wszelką cenę”[67]. Śmierć jest ostatnim życiowym zadaniem człowieka. Nikt z niego nie może być zwolniony, ale można mu pomóc w jego wypełnieniu po ludzku, bez uciekania się do eutanazji czy wspoma­ga­nego samobójstwa.

Najskuteczniejszą pomocą w ostatnich chwilach życia jest opieka
i szacunek dla chorego oraz pomoc w odnalezieniu odpowiedzi o sens ży­cia, co pozwoli uwolnić go od lęku przed śmiercią.

Bibliografia

Źródła prawa

Jan Paweł II. 1995. Encyklika Evangelium vitae, Kraków: Wydawnictwo Znak.

Katechizm Kościoła Katolickiego. 2002. Poznań: Pallottinum.

Kongregacja Nauki Wiary. 1980. „Deklaracja Iura et Bona”, AAS 72:545-546.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz. U. Nr 78, poz. 483 z późn. zm.

Ustawa z dnia 11 lipca 1932 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 60, poz. 571 z późn. zm.

Ustawa z dnia 19 kwietnia 1969 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 13, poz. 94
z późn. zm.

Ustawa z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, Dz. U. z 2007 r., Nr 14, poz. 89.

Ustawa z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty, Dz. U. Nr 136, poz. 857 z późn. zm.

Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 88, poz. 553
z późń. zm.

Ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, Dz. U. Nr 52, poz. 417 z późn. zm.

Orzecznictwo

Wyrok TK z 27 stycznia 2004 r., K 14/03, OTK ZU 2004/1A/1.

 

Literatura

Aumonier, Nikolas, Bernard Beignier, i Philippe Letellier. 2003. Euta­nazja, tłum. Ewa Burska. Warszawa: Instytut Wydawniczy PAX.

Bartoszek, Antoni. 2000. Człowiek w obliczu cierpienia i umierania. Moralne as­pekty opieki paliatywnej. Katowice: Księgarnia Świętego Jacka.

Bernard, Christian. 1996. Godne życie, godna śmierć: wybitny kardiolog o eutanazji
i samobójstwie, tłum. Jan Krzysztof Kelus. Warszawa: Jacek Santorski Wy­dawnictwo CIS.

Biela, Adam. 1996. Eutanazja a opieka paliatywna: aspekty etyczne, religijne, psy­cho­logiczne, prawne. Lublin: WNS KUL.

Bołoz, Wojciech. 2008. Rezygnacja z uporczywej terapii jako realizacja praw człowieka umierającego.” Medycyna Paliatywna w Praktyce 2:79-86.

Chyrowicz, Barbara. 2005.Eutanazja i spór o argumenty.” W Eutanazja: prawo do życia – prawo do wolności, red. Barbara Chyrowicz. 173-177. Lublin: TN KUL.

Cieślak, Marian. 1985.Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.” W System pra­wa karnego. O przestępstwach w szczególności, red. Igor Andrejew i in. WrocławWarszawaKrakówGdańskŁódź: Zakład Naro­do­wy im. Osso­­lińskich Wydawnictwo Polskiej Akademii Nauk.

Citowicz, Rafał. 2006. Prawnokarne aspekty ochrony życia człowieka a prawo do godnej śmierci. Warszawa: Wydawnictwo Kodeks.

Dangel, Tadeusz. 2011. Zaniechanie i wycofanie się z uporczywego leczenia pod­trzy­mującego życie i dzieci. Wytyczne dla lekarzy. Warszawa: Polskie To­wa­rzy­stwo Pediatryczne.

Dangel, Tomasz, red. 2011. Zaniechanie i wycofanie się z uporczywego leczenia pod­trzy­mującego życie i dzieci. Wy­tyczne dla lekarzy. Warszawa: Polskie Towa­rzy­st­wo Pedia­tryczne.

Daszkiewicz, Krystyna. 2000. Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Rozdział XIX kodeksu karnego. Komentarz. Warszawa: C.H. Beck.

Gałązka-Śliwka Anita, i Marcin Śliwka. 2009. Stan wegetatywny, eu­ta­nazja, zaniechanie uporczywej terapii.Państwo i Prawo 11:17-31.

Gałuszka, Mieczysław, i Kazimierz Szewczyk. 2002. Narodziny i śmierć: bioetyka kulturalna wobec stanów granicznych życia ludzkiego. Warszawa: PWN.

Giezek, Jacek, i Robert Kokot. 2002. „Granice ludzkiego życia a jego praw­na ochrona.” W Prawa i wolności obywatelskie w Konstytucji RP, red. Bo­gusław Ba­na­szak, i Artur Preisner. Warszawa: C.H. Beck.

Góral, Roman. 1998. Kodeks karny. Praktyczny komentarz. Warszawa: Wy­daw­nictwo Zrzeszenia Prawników Polskich.

Góral, Roman. 2005. Kodeks karny. Praktyczny komentarz z orzecznictwem, wydanie V, Warszawa: Wydawnictwo Zrzeszenia Prawników Pol­skich.

Góralski, Piotr. 2007. Eutanazja: legalizacja możliwa, lecz prawnie skom­pli­ko­wana i społecznie wątpliwa.” Rzeczpospolita z dnia 20 marca 2007 r.

Góralski, Piotr. 2007. Prawne i społeczne aspekty eutanazji. Kraków: Wy­daw­nictwo EGIS.

Huziuk, Zbigniew. 1973. Przestępstwo eutanazji w kodeksie karnym z 1969 r. Nowe Prawo 11:1604-1607.

Kaczmarek, Tadeusz. 2006. Wolność dysponowania życiem a prawo do godnej śmier­ci. Rozważania o przestępstwie i karze. Warszawa: Wydawnictwo Kodeks.

Kopaliński, Władysław. 2000. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych. Łódź: Wydawnictwo Muza.

Kowalska, Dorota. 2002. Eutanazja w polskim prawie karnym a gra­nice do­pu­szczalności interwencji lekarskiej.” Prokuratura i Prawo 2:86-101.

Królikowski, Marek. 2013. „Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.” W Kró­li­kowski, Marek, i Robert Zawłocki, Kodeks karny. Część szcze­gólna. Tom I, Ko­mentarz art. 117-221. 226. Warszawa: C.H. Beck.

Kujawa, Monika. Zaniechanie uporczywej terapii w prawie polskim, http://www. prawoimedycyna.pl/index.php?str=art [dostęp: 20.03.2016].

Machinek, Marian. http://wm.pl/Uporczywa-terapia-i-eutanazja,64557 [do­s­tęp: 15.03.2016].

Marek, Andrzej. 2003. Prawo karne. Warszawa: C.H. Beck.

Maślach, Aneta. 2014.Dramat życia w cywilizacji śmierci.” Cywilizacja 49:58-62.

Myrcha, Marian. 1960. Prawo karne t. II. Warszawa: Akademia Teologii Ka­to­lickiej.

Okoń, Elżbieta. 2011. Eutanazja w polskim systemie prawa.” W Ius et historia. Księga pamiątkowa dedykowana Profesorowi Jerzemu Markiewiczowi, red. Tadeusz Guz i in. Lublin: Wydawnictwo KUL.

Olejnik, Stanisław. 1995. Etyka lekarska. Katowice: Wydawnictwo Unia.

Olszówka, Jerzy. Zaprzeczenie wartości życia przez eutanazję, Katolik.pl [dostęp: 15.03.2016].

Pająk, Katarzyna. 2011. Bioetyka a wybrane aspekty umierania czło­wieka. Pra­­ce Poglądowe. Pielęgniarstwo i Zdrowie Publiczne 1:77-81.

Popławski, Henryk. 1981. Zabójstwo na żądanie pod wpływem współ­czu­cia.” Wojskowy Przegląd Prawniczy 1:16.

Raport dotyczący standardów i norm dla opieki hospicyjnej i palia­tyw­nej w Europie: część I, Zalecenia Europejskiego Towarzystwa Opie­ki Paliatywnej, tłum. Jan Jassem, Medycyna Paliatywna w Praktyce 4 (2010), nr 2.

Reber, Arthur. 2002. Słownik psychologii. Warszawa: Wydawnictwo Nauko­we Scholar.

Skorupka, Stanisław, Halina Auderska, i Zofia Łempicka, red. 1968. Ma­ły słownik języka polskiego. Warszawa: PWN.

Śliwowski, Jerzy. 1975. Prawo karne. Warszawa: PWN.

Śliwowski, Jerzy. 1989. Prawo karne. Warszawa: PWN.

Słomski, Wojciech. 2007. Bioetyka. Warszawa: Katedra Filozofii Wyższej Szko­ły Finansów i Zarządzania.

Słownik Języka Polskiego. 1978. Warszawa: PWN.

Świda, Witold. 1973. Prawo karne. Warszawa: PWN.

Świda, Witold. 1978. Prawo karne. Warszawa: PWN.

Świda, Witold. 1982. Prawo karne, wydanie II zmienione. Warszawa: PWN.

Świtka, Jan. 1990. Prawno-psychologiczne oraz filozoficzno-moralne rozwa­ża­nia problemu uśmiercania na żądanie (studium kryminolo­giczne na tle art. 150 k.k.).” Zeszyty Naukowe ASW 59:12-36.

Szeroczyńska, Małgorzata. 2004. Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świe­cie. Kraków: Universitas.

Tarnawski, Maciej. 1981. Zabójstwa uprzywilejowane w ujęciu polskiego prawa kar­ne­go. Poznań: UAM.

Truszczyński, Marek. 2013. Eutanazja: między zabójstwem z litości a aktem sa­mobójstwa.” Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Nauko­wego 27:504-517.

Wiak, Krzysztof. 2014.Rozdział XIX. Przestępstwa przeciwko życiu i zdro­wiu. W Kodeks karny. Komentarz, red. Alicja Grześ­ko­wiak i in., wydanie 2, Warszawa: C.H. Beck.

Wichrowski, Marek. 2009. Analiza logiczna pojęcia terapia upor­czy­wa.
W
Opie­ka paliatywna nad dziećmi, red. Tadeusz Dangel, Tom XVII/2009, http:/www.hospicjum,waw,pl/img_in/BIBLIOTEKA/XVII_analiza_logiczna.pdf [dostęp: 15.03.2016].

Wojciechowski, Janusz. 2002. Kodeks karny. Komentarz. Orzecznictwo, wyda­nie III poszerzone i uaktualnione. Warszawa: Wydawnictwo LIB­RA­TA.

Zając, Paweł. 2014. „Problematyka zgody pacjenta na zabieg leczniczy w pol­skim ustawodawstwie.” Biuletyn Stowarzyszenia Absolwentów i Przy­ja­ciół Wy­dzia­łu Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego 11 (2):63-89.

Zielińska, Eleonora. 2000. „Powinności lekarza w przypadku braku zgody na leczenie oraz wobec pacjenta w stanie terminalnym.” Prawo i Medycyna 2:10-22.

Zieliński, Zygmunt. 2003. Eutanazja po polsku i inne dziwne sprawy. Radom: Pol­skie Wydawnictwo Encyklopedyczne.

Zoll, Andrzej. 1999. Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-227 kodeksu karnego. Kraków: Wydawnictwo C.H. Beck.

Zoll, Andrzej. 2013. Kodeks karny. Część szczególna, t. I. Komentarz art. 117-221, Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-227 kodeksu karnego. Warszawa: Wydawnictwo C.H. Beck.

Euthanasia and the Right to a Dignified Death

Summary

Euthanasia is a crime punishable by deprivation of liberty at risk. This killing a human being at his request under the influence com­passion. Euthanasia is a crime of nature, may allow it to everyone, but it is most often the doctor.

The law of the terminally ill patient is the right to a dignified death without pain in the best conditions. The patient did not can bring death that joke murder and crime, patient can only refuse treatment.

This ensures the development of palliative medicine, which heals the pain of potent painkillers on the border of shortening life, meets the basic task to dying.

Słowa kluczowe: eutanazja, śmierć, zabójstwo, polskie ustawodawstwo

Key words: euthanasia, death, murder, Polish law

Information about Author: Elżbieta Okoń, doctoral student, Facul­ty of Law, Canon Law and Administration at John Paul II Catholic Uni­versity of Lublin, Racławickie 14 Av., 20-950 Lublin, Poland, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



Mgr Elżbieta Okoń, doktorantka na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Ad­mi­ni­stracji, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, Al. Racławickie 14, 20-950 Lu­blin, Polska, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

[1] J. Giezek, R. Kokot, Granice ludzkiego życia a jego prawna ochrona, w: Prawa i wol­ności oby­wa­telskie w Konstytucji RP, red. B. Banaszak, A. Preisner, Warszawa: C.H. Beck, 2002, s. 101.

[2] Wyrok TK z dnia 27 stycznia 2004 r., K 14/03, OTK ZU 2004/1A/1.

[3] Słownik Języka Polskiego PWN. T. 1. Warszawa: PWN, 1978, s. 673.

 

[4] W. Bołoz, Rezygnacja z uporczywej terapii jako realizacja praw człowieka umierającego, Me­dy­cyna Paliatywna w Praktyce 2 (2008), s. 79-85.

[5] A. Reber, Słownik psychologii, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2002,
s. 200.

[6] P. Góralski, Prawne i społeczne aspekty eutanazji, Kraków: Wydawnictwo EGIS, 2007,
s. 75.

[7] Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary, Iura et bona, 5.09.1980, AAS 72 (1980), s. 545-546. Por. J. Olszówka, Zaprzeczenie wartości życia przez eutanazję, Katolik.pl [dostęp: 15.04.2016].

[8] Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań: Pallottinum, 2002, nr 2277 [dalej cyt.: KKK].

[9] Por. E. Okoń, Eutanazja w polskim systemie prawa, w: Ius et historia. Księga pa­miątkowa dedykowana Profesorowi Jerzemu Markiewiczowi, red. T. Guz, W. Bedna­ruk, M. Pa­łub­ska, Lublin: Wydawnictwo KUL, s. 425-434.

[10] Mały słownik języka polskiego, red. S. Skorupka, H. Auderska, Z. Łempicka, Warsza­wa: PWN, 1969, s. 168.

[11] W. Kopaliński, Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych, Łódź: Wydaw­ni­ctwo Muza, 2000, s. 160.

[12] Tamże, s. 365.

[13] KKK nr 2277.

[14] Jan Paweł II, Encyklika Evangelium vitae, Kraków: Wydawnictwo ZNAK, 1995,
s. 51.

[15] N. Aumonier, B. Beignier, P. Letellier, Eutanazja, tłum. E. Burska, Warszawa: PAX, 2003, s. 59-60.

[16] Z. Huziuk, Przestępstwo eutanazji w kodeksie karnym z 1969 r., Nowe Prawo” 11 (1973), s. 1604.

[17] Ustawa z dnia 19 kwietnia 1969 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 13, poz. 94 z późn. zm.

[18] Ustawa z dnia 11 lipca 1932 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 60, poz. 571 z późn. zm.

[19] Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny, Dz. U. Nr 88, poz. 553. z późn. zm [dalej cyt.: k.k.].

[20] Kodeks karny. Część szczególna. Komentarz do art. 117-227 kodeksu karnego, red. A. Zoll, Kra­ków: Zakamycze, 1999, s. 242. Por. M. Filar, Lekarskie prawo karne, Kra­ków: Za­kamycze, 2000, s. 321.

[21] K. Daszkiewicz, Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Rozdział XIX Kodeksu kar­ne­go. Ko­mentarz, Warszawa: C.H. Beck, 2000, s. 242.

[22] M. Śliwowski, Prawo karne, Warszawa: PWN, 1989, s. 38. Por. R. Citowicz, Praw­no­kar­ne aspekty ochrony życia człowieka a prawo do godnej śmierci, Warszawa: Wy­daw­nictwo Ko­deks, 2006, s. 109.

[23] M. Gałuszka, K. Szewczyk, Narodziny i śmierć: bioetyka kulturalna wobec stanów gra­nicz­nych życia ludzkiego, Warszawa: PWN, 2002, s. 24. Por. W. Świda, Prawo karne, War­sza­wa: PWN, 1973, s. 446-447.

[24] J. Śliwowski, Prawo karne, Warszawa: PWN, 1975, s. 355. Por. H. Popławski, Za­bój­stwo na żądanie pod wpływem współczucia, Wojskowy Przegląd Prawniczy 1 (1981),
s. 19-20. Por. M. Królikowski, Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, w: M. Króli­ko­wski, R. Zawłocki, Kodeks karny. Część szczególna. Tom I, Komentarz art. 117-221, War­szawa: C.H. Beck, 2013, s. 226.

[25] W. Świda, Prawo karne, s. 355.

[26] Z. Zieliński, Eutanazja po polsku i inne dziwne sprawy, Radom: Polskie Wydawnictwo En­cy­klopedyczne, 2003, s. 24.

[27] D. Kowalska, Eutanazja w polskim prawie karnym a granice dopuszczalności interwencji le­kar­skiej, Prokuratura i Prawo” 1 (2002), s. 86.

[28] M. Filar, Lekarskie prawo karne, s. 323.

[29] J. Świtka, Prawno-psychologiczne oraz filozoficzno-moralne rozważania problemu uś­miercania na żą­danie (studium kryminologiczne na tle art. 150 k.k.), Zeszyty Nauko­we ASW
59 (
1990), s. 19.

[30] M. Filar, Lekarskie prawo karne, s. 323.

[31] Kodeks karny, red. A. Zoll, s. 244.

[32] K. Daszkiewicz, Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, s. 245; A. Marek, Prawo kar­ne, War­szawa: C.H. Beck, 2003, s. 431.

[33] R. Góral, Kodeks karny. Praktyczny komentarz z orzecznictwem, wydanie V, Warszawa: Wy­dawnictwo Zrzeszenia Prawników Polskich, 2005, s. 253.

[34] Mały słownik języka polskiego, s. 912.

[35] R. Citowicz, Prawnokarne aspekty ochrony życia człowieka a prawo do godnej śmierci, War­sza­wa: Wydawnictwo Kodeks, 2006, s. 140.

[36] K. Wiak, Rozdział XIX. Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, w: Kodeks karny. Ko­men­tarz, wydanie II, red. A. Grześkowiak, K. Wiak, Warszawa: C.H. Beck, 2014, s. 666.

[37] Zob. M. Cieślak, Przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, w: System prawa karnego. O prze­stępstwach w szczególności, red. I. Andrejew, L. Kubicki, J. Waszczyński, Wro­cław-War­szawa-Kraków-Gdańsk-Łódź: Zakład Narodowy im. Ossolińskich Wy­daw­nict­wo PAN, 1985, s. 384, por. też M. Cieślak, Polskie prawo karne. Zarys sys­tema­tycz­nego ujęcia, Warszawa: PWN, 1990, s. 274.

[38] J. Wojciechowski, Kodeks karny. Komentarz. Orzecznictwo, wydanie III poszerzone
i uaktualnione, Warszawa, Wydawnictwo LIBRATA, 2002, s. 280.

[39] M. Tarnawski, Zabójstwa uprzywilejowane w ujęciu polskiego prawa karnego, Poznań: UAM, 1981, s. 255 n.

[40] R. Góral, Kodeks karny. Praktyczny komentarz, Warszawa: Wydawnictwo Zrzeszenia Prawników Polskich, 1998, s. 321.

[41] W. Świda, Prawo karne, wydanie II zmienione, Warszawa: PWN, 1982, s. 488.

[42] M. Filar, Lekarskie prawo karne, s. 312. Por. M. Szeroczyńska, Eutanazja i wspoma­gane sa­mobójstwo na świecie, Kraków: Universitas, 2004, s. 38.

[43] Ch. Bernard, Godne życie, godna śmierć: wybitny kardiolog o eutanazji i samobójstwie, tłum. J.K. Kelus, Warszawa: Jacek Santorski Wydawnictwo CIS, 1996, s. 60-61.

[44] Tamże, s. 61.

[45] M. Truszczyński, Eutanazja: między zabójstwem z litości a aktem samobójstwa, Ze­szy­ty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego 27 (2013), s. 513.

[46] R. Citowicz, Prawnokarne aspekty życia człowieka a prawo do godnej śmierci, s. 59.

[47] K. Pająk, Bioetyka a wybrane aspekty umierania człowieka, Pielęgniarstwo i Zdrowie Pub­­liczne” 1 (2011), s. 79. Por. W. Słomski, Bioetyka, Warszawa: Katedra Filo­zo­fii Wyż­szej Szkoły Finansów i Zarządzania, 2007, s. 53-54.

[48] M. Myrcha, Prawo karne, t. II, Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1960,
s. 217.

[49] M. Szeroczyńska, Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie, s. 56.

[50] M. Truszczyński, Eutanazja: między zabójstwem z litości a aktem samobójstwa, s. 514.

[51] M. Szeroczyńska, Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie, s. 58.

[52] S. Olejnik, Etyka lekarska, Katowice: Wydawnictwo Unia, 1995, s. 104.

[53] A. Biela, Eutanazja a opieka paliatywna: aspekty etyczne, religijne, psychologiczne, praw­ne, Lu­blin: WNS KUL, 1996, s. 50. Por. S. Olejnik, Etyka lekarska, s. 104.

[54] Zaniechanie i wycofanie się z uporczywego leczenia podtrzymującego życie i dzieci. Wy­tyczne dla lekarzy, red. T. Dangel, Warszawa: Polskie Towarzystwo Pediatryczne, 2011, s. 40-41. Por. M. Wichrowski, Analiza logiczna pojęcia terapia uporczywa”, w: Opieka palia­tyw­na nad dziećmi, red. T. Dangel, Tom XVII/2009, s. 53-57, http:/www.hospicjum,waw,pl/img_in/BIBLIOTEKA/XVII_analiza_logiczna.pdf [dostęp: 15.03.2016].

[55] Dz. U. z 2007 r., Nr 14, poz. 89 [dalej cyt.: u.z.o.z.].

[56] Dz. U. z 2008 r., Nr 136, poz. 857 z późn. zm.

[57] Dz. U. z 2009 r., Nr 52, poz. 417 z późn. zm.

[58] E. Zielińska, Powinności lekarza w przypadku braku zgody na leczenie oraz wobec pa­cjenta
w sta­nie terminalnym, Prawo i Medycyna” 1 (1999), s. 61.

[59] http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/serwis/?l=1&p=cnf4&m=44&jh=1&ih=66 [dostęp: 15.03.2016].

[60] A. Gałązka-Śliwka, M. Śliwka, Stan wegetatywny, eutanazja, zaniechanie uporczywej terapii, Pań­stwo i Prawo 11 (2009), s. 20. Por. A. Marek, Prawo karne, s. 431; A. Gałąz­ka-Śliwka, M. Śliwka, Zaniechanie uporczywej terapii, stosowanie środków nadzwyczajnych
a prawo do godnej śmierci, http://www.diametros.iphils.uj.edu.pl/serwis/?l=1&p= wyk55&m=45&ik=23&ij=1 [dostęp: 15.03.2016].

[61] M. Kujawa, Zaniechanie uporczywej terapii w prawie polskim, http://www. prawoimedycyna.pl/index.php?str=artykul [dostęp: 15.03.2016].

[62] P. Góralski, Eutanazja: legalizacja możliwa, lecz prawnie skomplikowana i społecznie wąt­p­li­wa,Rzeczpospolita z dnia 20 marca 2007 r.

[63] B. Chyrowicz, Eutanazja i spór o argumenty, w: Eutanazja: prawo do życia – prawo do wol­ności, red. B. Chyrowicz, Lublin: Towarzystwo Naukowe KUL, 2005, s. 156.

[64] Szerzej o autonomii pacjenta zob.: P. Zając, Problematyka zgody pacjenta na zabieg le­czni­czy w polskim ustawodawstwie, „Biuletyn Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół Wy­działu Prawa Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego” 11 (2014), nr 2, s. 63-89.

[65] M. Machinek, http://wm.pl/Uporczywa-terapia-i-eutanazja,64557 [dostęp: 5.03.2016].

[66] W. Bołoz, Rezygnacja z uporczywej terapii jako realizacja praw człowieka umiera­­ce­go, Me­dy­cyna Paliatywna w praktyce 2-3 (2008), s. 80.

[67] Papieska Rada ds. Służby Zdrowia, Karta Pracowników Służby Zdrowia, Watykan 1995, nr 119.

Artykuł omawia problematykę obowiązku wypłaty przez praco­dawcę tzw. ryczałtu za nocleg, w kontekście nieponiesienia przez pracownika kosztów związanych z podróżą służbową poza granicami kraju. Za­gad­nienie to wydaje się istotne w kontekście obecnie rozpatry­wanej przez sądy znaczącej liczby tzw. postępowań ryczałtowych wytaczanych przez pracowników – kierowców, w transporcie międzynarodowym, prze­ciw­ko pracodawcom lub byłym pracodawcom. Opracowanie nie dotyczy zagadnienia, któremu przedstawiciele doktryny poświęcili już co naj­mniej kilka opracowań, tj. rozstrzygania o tym, jakie przesłanki powinny świadczyć o tym, czy pracodawca zapewnił pracownikowi bezpłatny nocleg.

1. Uwagi wstępne

Dla pracowników oraz samych przedsiębiorców transportowych is­totna była treść uchwały wydana przez Sąd Najwyższy z dnia 12 czerw­ca 2014 r. (sygn. II PZP 1/14), która wyrażała pogląd, że „zapewnienie pra­cownikowi – kierowcy samochodu ciężarowego odpowiedniego miej­sca do spania w kabinie tego pojazdu podczas wykonywania prze­wozów w transporcie międzynarodowym nie stanowi zapewnienia przez pra­co­dawcę bezpłatnego noclegu w rozumieniu § 9 ust. 4 roz­porzą­dze­nia Mi­nistra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r.
w spra­wie wysokości oraz warunków ustalania należności przysłu­gu­ją­cych pra­co­w­nikowi zatrudnionemu w państwo­wej lub samorządowej jed­nostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju (Dz. U. Nr 236, poz. 1991 ze zm.), co powoduje, że pracownikowi przysługuje zwrot kosztów noclegu na warunkach i w wysokości ok­reślo­nych w § 9 ust. 1-3 tego rozporządzenia albo na korzystniejszych warunkach i wy­sokości, określonych w umowie o pracę, układzie zbio­rowym pracy lub innych przepisach prawa pracy”. O ile część uchwały dotycząca oceny kryteriów spełnienia przesłanek bezpłatnego noclegu budzi kontro­wersje w doktrynie
[1] i jest omawiana, o tyle pomijana wy­daje się być kwestia przesłanki poniesienia kosztów przez pracownika jako warunku istnienia uprawnienia do dochodzenia zwrotu kosztów związanych z podróżą służbową, w tym dochodzenia ryczałtu za noc­leg.

Należy zauważyć, że uchwała powyższa stanowiła faktycznie zna­czą­cy wpływ na szeroko rozumianą branżę transportową. Uznaje się, rów­nież, że jej treść (jak się wydaje niejednokrotnie bezzasadnie) dała swo­isty impuls do wysuwania kolejnych roszczeń przez pracowników-kie­rowców w transporcie międzynarodowym, z tytułu tzw. ryczałtów za nocleg. Skala takich roszczeń jest oceniana jako znacząca[2] i uznaje się, że kwota globalna oscyluje wokół sumy 2,5 miliarda złotych, nie uwzględniając kosztów postępowań oraz odsetek. Wobec tego roz­wa­że­nie konieczności istnienia, bądź nieistnie­nia przesłanki zwrotu kosztów, jako podstawy dochodzenia roszczenia ryczałtowego, wydaje się zasłu­gi­wać na uwagę.

Na potrzeby przedmiotowego opracowania, należy zadać pytanie, czy norma prawna opisana w obowiązującym § 16 ust. 1 i ust. 2 roz­po­rządzenia w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu
w pań­stwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służ­bowej
[3] w związku z art. 775 Kodeksu pracy[4] w zw. z art. 21a ustawy o czasie pracy kierowców[5] wobec odwołania się ustawodawcy do sformułowania: „zwrot kosztów”, w § 16 ust. 2 Rozporządzenia ryczałtowego zobowiązuje pracodawcę do wypłaty pracownikowi ryczałtu za nocleg, w sytuacji,
w której pracownik nie poniósł faktycznie kosztu takiego noclegu? Na margine­sie jedynie należy zauważyć, że art. 21a ustawy nie odwołuje się wprost do Rozporządzenia ryczałtowego, a do art. 775 § 3-5 Kodeksu pracy.
Tak zwana kaskadowa budowa normy prawnej, z której wywodzona jest podstawa obowiązku wypłaty kierowcom ryczałtów za nocleg w przy­padku noclegu w kabinie pojazdu, również budzi wątpliwości przed­sta­wicieli doktryny. Rezultatem tego było skierowanie wniosku o kontrolę konstytucyjności wymienionych przepisów przez Stowarzy­szenie Trans­port i Lo­gistyka Polska[6]. Wniosek ów chociaż zasługuje na uwagę, nie jest przed­miotem niniejszego artykułu.

Należy zauważyć, że pomimo wydania przez Sąd Najwyższy uchwały z dnia 12 czerwca 2014 r. (sygn. II PZP 1/14) oraz uchwały z dnia
7 października 2014 r., orzecznictwo sądów powszechnych nadal nie jest jednolite.

2. Funkcja ryczałtu za nocleg

Wskazuje się, że obowiązek wypłaty ryczałtu, o którym mowa
w § 16 ust. 2
Rozporządzenia ryczałtowego (§ 9 ust. 2 poprzednio obo­wią­zu­­jącego rozporządzenia), ma za zadanie zrekompensowanie (rozu­mia­ne jako wyrównanie)[7] pracownikowi poniesionych przez niego kosztów, dlatego też obowiązek wypłaty ryczałtu jest uzależniony od ponoszenia określonych kosztów przez pracownika. Odmiennie prezentowane sta­nowisko dotyczące obowiązku wypłaty ryczałtu za nocleg, wskazuje na jego wymiar oderwany od faktycznie poniesionych kosztów, nadający mu funkcję swoistego zadośćuczynienia/wynagrodzenia dodatkowego poza wynagrodzeniem zasadniczym, przysługującym pracownikowi, zgodnie z zawartą umową o pracę[8]. Niezbędna jest zatem analiza po­jęcia ryczałtu oraz woli ustawodawcy, i odpowiedź na pytanie, czy tą wo­lą było oderwanie przedmiotowego świadczenia od ponoszonych przez pracownika wydatków oraz de facto uczynienie z niego kolejnego składnika wynagrodzenia, czy też jest to rekompen­sata na rzecz pra­cownika z tytułu poniesionych wydatków (czyniąc mniej formalnym for­mę rozliczenia z pracodawcą) w związku z wykonywaniem zadania służbowego.

Słownik Języka Polskiego wskazuje, że słowo ryczałt oznacza „cał­kowitą sumę globalną przeznaczoną na określone wydatki, bez podziału na poszczególne pozycje”[9]. Ponadto, analiza innych aktów normatyw­nych nie wskazuje na to, że prawodawca w Rozporządzeniu ryczał­towym lub innych aktach normatywnych chciał nadać temu pojęciu, właśnie for­mę za­dość­uczynienia, a raczej powołuje się na konieczność ponie­sie­nia wy­datków przez uprawnionego.

Taką też funkcję ryczałtu przyjmuje ustawodawca, w aktach nor­ma­tywnych, w których wprowadzono pojęcie i obowiązek wypłaty ry­czał­tu. Dla przykładu zgodnie z § 2 ust. 1 Rozporządzenia w sprawie wypłacania ryczałtu funkcjonariuszowi Straży Granicznej[10]: „Funkcjo­nariuszowi Straży Granicznej, zwanemu dalej „funkcjonariuszem”, wykonującemu stałe zadania służbowe poza terytorium przysługuje, na warunkach, o któ­rych mowa w § 3, ryczałt na pokrycie kosztów wyżywienia i innych wy­datków w wysokości 10% kwoty diety, określonej w przepisach doty­czących szczegółowych zasad ustalania oraz wysokości należności przy­sługujących pracownikowi z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju”. Ponadto zgodnie z art. 131 ust. 1 pkt 1 lit. d ustawy o powszech­nym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej[11]: „Żołnierzom uznanym za posiadających na wyłącznym utrzymaniu członków rodziny i żoł­nie­rzom uznanym za samotnych, w okresie odbywania przez nich czynnej służby wojskowej, z wyjątkiem okresowej służby wojskowej, na ich udo­kumen­towany wniosek: (…). 1. pokrywa się: (…) d) należności z tytułu zajmowania lokalu mieszkalnego na podstawie umowy najmu, z wyjąt­kiem sytuacji, w których przedmiotem umowy jest część tego lokalu,
a jedna ze stron umowy jest obciążona obowiązkiem alimenta­cyjnym względem drugiej strony, (…) 7. Należności, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. d, wypłaca się w formie ryczałtu”. W obydwu wskazanych przepisach ustawodawca nakazuje pracodawcy wiązać wypłatę ryczałtu z poniesieniem określonych kosztów lub pokryciem określonych kosz­tów, czyniąc jedynie mniej formalnym sposób ich rozliczania. Wobec powyższego, istnieją istotne rozbieżności co do rozumienia pojęcia ry­czałtu oraz tego, w jakim stopniu obowiązek wypłaty ryczałtu wiąże się z poniesieniem kosztów przez pracownika.

Zachodzi więc uzasadniona wątpliwość, co do tego, czy obowiązek wy­płaty ryczałtu za nocleg dotyczy przypadku, w którym pracownik wy­konując zadanie służbowe faktycznie nie ponosi w związku z tym kosztów związanych z noclegiem, czy też przypadku, w którym pra­cownik poniósł koszty noclegu, ale jednocześnie nie jest w stanie wy­ka­zać ich poniesienia poprzez przedłożenie dokumentu.

Należy zatem skupić się na wyjaśnieniu, na podstawie jakich kry­te­riów pracownik jest uprawniony do dochodzenia od pracodawcy ry­czał­tu za nocleg oraz jak należy rozumieć powoływane przez ustawodawcę pojęcie „zwrotu kosztów”, czy oznacza ono konieczność poniesienia kosz­tów przez pracownika, czy też pracownik nie jest w żadnym sto­p­niu zobowiązany do wykazania, że takie koszty poniósł. Biorąc pod uwa­gę najnowsze orzecznictwo sądów powszechnych oraz poglądy mu to­warzyszące, rozstrzygnięcie nie jest oczywiste.

3. Istota świadczenia ryczałtowego

Zgodnie z jednym z poglądów doktryny: „istotą zasady zwrotu kosz­tów jest ich poniesienie. W przeciwnym wypadku nie ma sensu ich zwrot. Z istoty ryczałtu wynika, że ma być on przeznaczony na koszty noclegu, w przypadku gdy nie są one potwierdzone rachunkiem[12]. Ponadto przyjmuje się również, że „świadczenia te nie mają charakteru wynagrodzenia za pracę”[13]. Zatem, rozumienie prawa do dochodzenia ryczałtu za nocleg jako dodatkowego quasi wynagrodzenia nie jest zgod­ne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa, tj. wyrów­na­niem uszczuplenia w majątku pracownika wynikającym z po­nie­sio­nych kosztów noclegu związanych z podróżą służbową. Zwrócić należy w tym miejscu uwagę na wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 16 września 2014 r.[14], na podstawie którego wywodzono, za orze­cze­niem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy (jako sądu I instancji), że:
„W kon­tekście braku po stronie powoda zamiaru spędzania noclegów
w warunkach hotelowych [w ocenie sądu I instancji jego przeciwne twierdzenia w tym zakresie są z omówionych wcześniej względów nie­wiarygodne], (…) jego roszczenie należałoby [w przypad­ku uznania, iż ekwiwalent nie obejmował ryczałtu za nocleg – ku czemu nie ma pod­staw] uznać za sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa jakim jest ryczałt za nocleg (art. 8 Kodeksu pracy). Celem powyż­szej regulacji dotyczącej zwrotu kosztów noclegu (§ 9
Rozporządzenia ry­czałtowego) jest bowiem zdaniem Sądu Okręgowego – niezależnie od tego, czy pracownik przedstawi rachunek za nocleg w hotelu lub motelu (wówczas przysługuje określony limit), czy też pracownik takiego ra­chunku nie przedstawi (wówczas przysługuje ryczałt w wysokości 25% limitu) zrekompensowanie mu kosztów, jakie rzeczywiście poniósł
w związku z koniecznością skorzystania z noclegu, a nie swego rodzaju rekompensata za brak należytego komfortu spania (na skutek ko­niecz­ności spędzania noclegu w kabinie) przybierająca w istocie postać ab­strakcyjnego (niezależnego od rzeczywistego poniesienia przez pracow­nika jakichkolwiek kosztów noclegu) dodatkowego przysporzenia (a tak – instrumentalnie jako kolejny element swoich dochodów – wydają się traktować prawo do ryczałtu za nocleg kierowcy). W tym kontekście uwagę zwraca sposób traktowania przez kierowców (w tym powoda) drugiego ze świadczeń związanych z podróżami służbowymi (diet
w rozumieniu świadczenia na pokrycie kosztów wyżywienia i innych,
z wyłączeniem kosztów noclegu). Również w tym przypadku jest ono przez kierowców w dużej części traktowane jako uzyskiwany z tytułu zatrudnienia dochód”. Wywód Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, w czę­ści, w której wskazuje na przypadek dochodzenia ryczałtu, przyjmuje tezę o traktowaniu dochodzonych świadczeń ryczałtowych, jako swo­is­tej premii za fakt spędzania noclegów w kabinie pojazdu. Zgodnie z po­glądem doktryny: „Ponadto należy zwrócić uwagę, że wszelkie wydatki związane z odbywaniem podróży służbowych nie mają służyć wzboga­ceniu pracownika – powinny one być związane z kosztami realnymi”
[15].
Na aprobatę zasługuje pogląd doktryny, zgodnie z którym czynienie
z ryczałtów za nocleg na rzecz kierowców świadczeń o charakterze ab­strakcyjnym „prowadzi do pewnego rodzaju wzbogacenia praco­wnika, co jest sprzeczne z zasadniczym celem rozporządzenia w spra­wie na­leżności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w pań­stwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służ­bo­wej oraz przepisów o zwolnieniach od podatku dochodowego czy skła­dek ZUS”
[16]. Wydaje się, że okoliczność ta może stanowić przedmiot oce­ny sądu rozpoznającego sprawę, której przedmiotem są tzw. rosz­czenia ryczałtowe.

4. Przykłady orzecznictwa sądów powszechnych
w postępowaniach dotyczących roszczeń ryczałtowych

Nie ulega wątpliwości, że już po uchwale SN z dnia 12 czerwca 2014 r., ale również po uchwale z dnia 7 października 2014 r., wydano szereg orze­czeń zasądzających ryczałty za nocleg na rzecz występujących o nie kierowców. Na uwagę jednak zasługują także orzeczenia oddalające po­wództwa wobec prezentowanej w nich odmiennej argumentacji, która przemawiała za oddalaniem powództwa. Dlatego też można przyjąć, że wykładnia przepisu § 16 ust. 1 i 2 Rozporządzenia ryczałto­wego i pojęcia „zwrot kosztów” wywołuje, jak się wydaje, istotne rozbieżności w orze­cz­nictwie sądów powszechnych i to pomimo wydania przez Sąd Naj­wyższy uchwały z dnia 12 czerwca 2014 r.[17] oraz uchwały z dnia 7 paź­dziernika 2014 r.[18]

Przykłady takich odmiennych w swej treści orzeczeń prezentowane są poniżej. Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego w Gdyni z dnia
19 marca 2015 r.
[19]: „(…) obowiązek wypłaty ryczałtu, o którym mowa
w § 9 ust. 2 rozporządzenia ma za zadanie zrekompensowanie ponie­sio­nych przez niego kosztów i dotyczy sytuacji skorzystania przez pra­cow­nika z noclegu w hotelu i nie przedłożenia rachunku za wykona­ną przez hotel usługę. (…) Innymi słowy w sytuacji skorzystania przez pra­cow­nika z noclegu w hotelu, pracodawca nie może się uchylić od obo­wiąz­ku wypłaty pracownikowi kwoty wynikającej z rachunku hotelowego lub ryczałtu powołując się na okoliczność, że zapewnił pracownikowi bezpłatny nocleg w kabinie pojazdu chociażby przysto­sowanie do wy­poczynku miejsca w kabinie pojazdu miało wysoki standard. (…) Na­leży zauważyć, że ryczałt za nocleg nie może być traktowany, jako dodatkowy składnik wynagrodzenia, albowiem jest to ściśle określone świadczenie celowe na pokrycie faktycznych kosztów noclegu, a nie ewen­tualna rekompensata za brak należytego komfortu noclegu. (…) Pracodawcy powinni wypłacać ryczałt kierowcom jedynie w sytuacji, jeśli co prawda zapewnili kabinę wyposażoną w miejsce do spania, ale kierowca z niej nie skorzystał (np. idąc do hotelu) i poniósł koszt, któ­rego nie potrafi udokumentować rachunkiem, ale jednocześ­nie kierowca potrafi wykazać w inny sposób. Kierowcy, którzy odbyli nocleg poza pojazdem, nawet jeśli nie posiadają rachunku, ale potrafią udowodnić, że ponieśli koszt otrzymają właśnie ryczałt”. Z kolei Sąd Okręgowy
w Zielonej Górze w uzasadnieniu wyroku z dnia 25 listopada 2014 r.
[20] stwierdził, że „przepisy rozporządzenia [rozp. MPiPS z 19.12.2002 r.
w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności (...) – Dz. U. Nr 236, poz. 1991] nie wskazują dokładnie jakie świadczenia – czy też precyzyjnie, jak nazwane – mieszczą się w pojęciu należności przy­słu­gujących pracownikom z tytułu podróży służbowej, gdyż najistotniejszy jest cel tych świadczeń, tj. pokrycie zwiększonych kosztów związanych
z podróżą służbową”. W kolejnym orzeczeniu
[21] Sąd Okręgowy w Zie­lonej Górze stwierdził, że „niekwestionowane było natomiast w niniej­szej sprawie, że pracownikom pozwanego przez cały okres ich za­tru­d­nie­nia z tytułu podróży służbowych wypłacane były diety w wysokości wielokrotnie wyższej od ustalonej w omawia­nym powyżej Roz­porzą­dzeniu, a nadto, że pracownicy na rzecz których wytoczono powództwa kosztów takich nie ponieśli, a zatem skierowane przeciwko pozwanemu żądania nie miały żadnych podstaw fakty­cznych, ani prawnych”. Sąd Apelacyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 16 września 2014 r.[22] uz­nał:„(…) w tym miejscu Sąd Okręgowy wskazał na jeszcze jeden, istot­ny aspekt sprawy. Skoro przepisy obowiązującego w okresie zatrudnie­nia powoda rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania na­leżności przysługujących pracownikowi zatru­dnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służ­bo­wej poza granicami kraju stanowiły w § 9 jednoznacznie o zwrocie kosz­tów, to powód nie ponosząc takowych nie może obecnie domagać się zwrotu wydatków, których w rzeczy­wistości nigdy nie poniósł”. Zgodnie z kolejnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Zielonej Górze
z dnia 20 marca 2015 r.
[23]: „(…) z brzmienia przepisów na które powo­łu­je się ustawa o czasie pracy kierowców tj. cytowanego powyżej rozpo­rzą­dzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 19.12.2002 r.
w sprawie wysokości (…) tj. § 2 pkt 2 wynika, że z tytułu podróży, od­bywanej w terminie i w państwie określonym przez pracodawcę, pra­cownikowi przysługuje m.in. zwrot kosztów noclegów. (…) pracownicy na rzecz których wytoczono powództwa kosztów takich nie ponieśli,
a zatem skierowane przeciwko pozwanemu żądania nie miały żadnych podstaw fakty­cznych, ani prawnych”.

Odmienne stanowisko prezentują sądy powszechne w orzeczeniach powołanych poniżej, wskazując pośrednio na abstrakcyjność roszczenia z tytułu ryczałtu za nocleg. Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego
w Zgorzelcu z dnia 21 kwietnia 2015 r.
[24]: „W razie nieprzedstawienia rachunku za hotel/ motel/ kierowcy przysługuje co najmniej / art.77(5) § 5kp / ryczałt w wysokości 25% limitu ustalonego w przepisach wy­danych na podstawie art. 77(5) § 2 kp”. Zgodnie z wyrokiem Sądu Ok­rę­gowego w Łodzi z dnia 10 grudnia 2014 r.[25]: „Ryczałt ten przy­słu­giwał pracownikowi, który niewątpliwie musiał gdzieś nocować w czasie wyjazdu służbowego poza miejsce zamieszkania, niezależnie od tego, czy rzeczywiście poniósł jakiekolwiek koszty noclegu oraz w jakich wa­runkach faktycznie nocował”. Zgodnie z wyrokiem Sądu Okręgowego w Toruniu z dnia 17 października 2014 r.[26]: „w razie nieprzedłożenia rachunku za nocleg, pracownikowi przysługuje ryczałt w wysokości 25% limitu”.

Każde z postępowań, którego rezultatem były powołane powyżej treś­ci orzeczeń, dotyczyły rozstrzygnięcia zasadności roszczenia powo­da lub powodów kierowców o wypłatę ryczałtów za nocleg. Pomimo, że każde z powyższych orzeczeń zostało wydane już po 12 czerwca 2014 r. tj. dacie wydania uchwały Sądu Najwyższego (sygn. II PZP 1/14), a także po wydaniu uchwały z dnia 7 października 2014 r., to stanowisko sądów odnoszące się do sformułowania „zwrot kosztów” nie jest jednolite, a roszczenia m.in. z uwagi na brak zaistnienia prze­słan­ki poniesienia kosztów były oddalane.

Podsumowanie

Przesłanka poniesienia kosztów z uwagi na użyte przez ustawodawcę
w
Rozporządzeniu ryczałtowym pojęcie zwrotu kosztów nie została do­tychczas dostatecznie wyjaśniona w obydwu przywołanych uchwałach Sądu Najwyższego. Wobec czego przesłanka budzi nadal uzasadnione kontrowersje zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie. Ważkość tego zagadnienia jest bezdyskusyjna. Wydaje się, że uczynienie ze świad­cze­nia ryczałtu za nocleg przez Sąd Najwyższy, w pewnej mierze świad­cze­nia o charakterze abstrakcyjnym, w szczególności w uchwale z dnia
12 czerwca 2014 r., nie zostało w sposób przekonu­jący uargumen­to­wa­ne i uzasadnione.

Zagadnienie tzw. roszczeń ryczałtowych, jak wynika z powyższego, pozostaje nadal przedmiotem dyskusji. Kwestię tę przynajmniej pro fu­turo mogłyby wyjaśnić odpowiednie rozwiązania legislacyjne, które do­pre­­cyzowałyby kontrowersyjne sformułowania i rozstrzygały, w jakich przy­pad­kach pracodawca zobowiązany jest wypłacić ryczałt za nocleg. Pomimo fun­kcjonowania treści § 16 Rozporządzenia ryczałtowego, jest on na tyle nie­precyzyjny, że prowadzi do konfliktów pomiędzy pracowni­ka­mi oraz pracodawcami, a w konsekwencji do konieczności rozstrzygania tych sporów na drodze sądowej.

Bibliografia

Źródła prawa

Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 stycznia 2013 r. w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnio­nemu w pań­stwo­wej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej, Dz. U. poz. 167.

Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 grud­nia 2001 r. w sprawie wypłacania ryczałtu funkcjonariuszowi Straży Gra­nicznej wy­konującemu stałe zadania służbowe poza terytorium Rzeczypospolitej Pol­skiej, Dz. U. Nr 148, poz. 1658.

Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców, Dz. U. Nr 92, poz. 879 z późń. zm.

Ustawa z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rze­czy­pospolitej Polskiej, Dz. U. Nr 44, poz. 220 z późn. zm.

Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, Dz. U. Nr 24, poz. 141
z późn. zm.

Orzecznictwo

Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014 r., sygn. II PZP 1/14.

Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 października 2014 r., sygn. I PZP 3/14.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku – III Wydział Pracy i Ubezpie­czeń Spo­łecznych z dnia 16 września 2014 r., sygn. III APa 19/14.

Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 10 grudnia 2014 r., sygn. akt VII Pa 200/14.

Wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu – IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Spo­łecznych z dnia 17 października 2014 r., sygn. IV Pa 73/14.

Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 20 marca 2015 r., sygn. IV Pa 18/15.

Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 25 listopada 2014 r., sygn. IV Pa 105/14.

Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 25 listopada 2014 r., sygn. IV Pa 117/14.

Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni – IV Wydział Pracy z dnia 19 marca 2015 r., sygn. IV P 111/13.

Wyrok Sądu Rejonowego w Zgorzelcu z dnia 21 kwietnia 2015 r., sygn. IV P 92/14.

Literatura

Matczak, Marcin, Tomasz Zalasiński, Bogusław Kapłon, Wojciech Dzio­m­dzio­ra, Anna Hlebick-Józefowicz, i Piotr Najbuk. 2014. Ra­port Regulacyjny
w sprawie zasad rozliczania kosztów noclegu pracownika bę­dą­cego kierowcą samochodu ciężarowego (w związku z uchwałą SN II PZP 1/14)
. Warszawa: Domański, Za­krzewski, Palinka sp.k.

Mędrala, Małgorzata. 2015. „Zapewnienie bezpłatnego noclegu kie­rowcy.” Mo­nitor Prawa Pracy 4:181-185.

Skorupka, Stanisław, Halina Auderska, i Zofia Łempicka, red. 1968. Ma­ły słow­nik języka polskiego. Warszawa: PWN.

Świątkowski, Andrzej Marian. 2015. „Diety czy wynagrodzenie? Re­per­kusje uch­wały Sądu Najwyższego z 12 czerwca 2014 r., II PZP 1/14 w sferze po­lityki płacowej w polskim sektorze między­narodowego trans­portu dro­gowego.” Praca i Zabezpieczenie Społeczne 1:14-20.

Wniosek o kontrolę konstytucyjności prawa Stowarzyszenia Transport i Lo­gistyka Polska z dnia 10 lutego 2015 r. sygn. akt K 11/15.

The Meaning of „Cost Reimbursement” and Obligation of the Employer
to Cover the Employer’s Receivables for Abroad Business Trips
in a Context of so called Overnight Lump Sum Claims

Summary

The content of the article focuses on the issue of whether using by the legislator in the implementing regulation for Article 775 § 2 of the Labour Code wording cost reimbursement and if claims for payment by the employer the overnight lump sum may be separated from the costs incurred factually by the employee. This article applies to a great extent, to the Supreme Court ruling issued of 12 June 2014, ref. No. II PZP 1/14 and a 7 October 2014, ref. No. I PZP 3/14 and judgments of ordinary courts issued after the publication of those rulings. The publication does not ignore the current views of representatives of the doctrine in this area.

Słowa kluczowe: zwrot kosztów, kierowcy, orzecznictwo, podróże służbowe

Key words: cost reimbursement, drivers, judicature, business trips

Information about Author: Michał Cwajna, legal counsel, doctoral stu­dent at Fa­cul­ty of Law and Administrations, Jagiellonian University, Gołębia 24 St., 31-007 Cracow, Poland, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



[1] A.M. Świątkowski, Diety czy wynagrodzenie? Reperkusje uchwały Sądu Najwyższego
z 12 czerwca 2014 r., II PZP 1/14 w sferze polityki płacowej w polskim sektorze mię­dzy­na­ro­dowego transportu drogowego, „Praca i Zabezpieczenie Społeczne” 1/2015, s. 15.

[2] Por. M. Matczak, T. Zalasiński, B. Kapłon, W. Dziomdziora, A. Hlebick-Józefowicz, P. Najbuk, Raport Regulacyjny w sprawie zasad rozliczania kosztów noclegu pracow­ni­ka bę­­cego kierowcą samochodu ciężarowego (w związku z uchwałą SN II PZP 1/14), War­sza­wa: Domański, Zakrzewski, Palinka sp.k., 2014.

[3] Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 29 stycznia 2013 r.,
w sprawie należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorzą­do­wej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej, Dz. U. poz. 167 [da­­lej cyt.: Roz­porządzenie ryczałtowe].

[4] Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy, Dz. U. Nr 24, poz. 141 z późń. zm.

[5] Ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o czasie pracy kierowców, Dz. U. Nr 92, poz. 879
z późń. zm.

[6] Wniosek o kontrolę konstytucyjności prawa Stowarzyszenia Transport i Logistyka Pol­ska z dnia 10 lutego 2015 r., sygn. K 11/15.

[7] Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni – IV Wydział Pracy z dnia 19 marca 2015 r., sygn. IV P 111/13.

[8] Wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu – IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społe­cznych z dnia 17 października 2014 r., sygn. IV Pa 73/14.

[9] Mały słownik języka polskiego, red. S. Skorupka, H. Auderska, Z. Łempicka, War­sza­wa: PWN, 1968, s. 724.

[10] Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie wypłacania ryczałtu funkcjonariuszowi Straży Granicznej wyko­nują­cemu sta­łe zadania służbowe poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, Dz. U. Nr 148, poz. 1658.

[11] Ustawa z dnia 21 listopada 1967 r. o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, Dz. U. Nr 44, poz. 220 z późn. zm.

[12] M. Mędrala, Zapewnienie bezpłatnego noclegu kierowcy, „Monitor Prawa Pracy”  4 (2015), s. 181.

[13] A.M. Świątkowski, Diety czy wynagrodzenie? Reperkusje uchwały Sądu Najwyższego
z 12 czerwca 2014 r., II PZP 1/14 w sferze polityki płacowej w polskim sektorze mię­dzy­na­ro­dowego transportu drogowego, s. 17.

[14] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecz­nych z dnia 16 września 2014 r., sygn. III APa 19/14.

[15] M. Mędrala, Zapewnienie bezpłatnego noclegu kierowcy, s. 181.

[16] Tamże.

[17] Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 12 czerwca 2014 r., sygn. II PZP 1/14.

[18] Uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 października 2014 r., sygn. I PZP 3/14.

[19] Wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni z dnia 19 marca 2015 r., sygn. IV P 111/13.

[20] Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 25 listopada 2014 r., sygn. IV Pa 105/14.

[21] Tamże.

[22] Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecz­nych z dnia 16 września 2014 r., sygn. akt III APa 19/14.

[23] Wyrok Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z dnia 20 marca 2015 r., sygn. akt IV Pa 18/15.

[24] Wyrok Sądu Rejonowego w Zgorzelcu z dnia 21 kwietnia 2015 r., sygn. akt IV P 92/14.

[25] Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 10 grudnia 2014 r., sygn. akt VII Pa 200/14.

[26] Wyrok Sądu Okręgowego w Toruniu z dnia 17 października 2014 r., sygn. akt IV Pa 73/14.

Biskup Walenty Wójcik należał do czołówki polskich kanonistów XX w. Urodził się 9 września 1914 r. w rodzinie rolniczo-kowalskiej niedaleko Sandomierza w Byszówce, trzy kilometry od siedemnasto­wiecznej kolegiaty w Klimontowie ufundowanej przez Jerzego Osso­liń­skiego – polityka i dyplomatę, którego uwieczniony w grafice i ma­lar­stwie wjazd jako królewskiego posła do Rzymu był jedną z głośniej­szych demonstracji chwały Rzeczypospolitej.

1. Droga do kapłaństwa i studia

Ciężkie warunki życia spowodowane wojną, która zniszczyła dom
i dobytek rodziny, brakiem ojca powołanego na wojnę, wyrobiły u ma­łego jeszcze Walentego odporność i wytrwałość na trudności życia. Zawsze był człowiekiem mało wymagającym od życia, nie narzekał, nie mówił o swoich osobistych problemach.

Po ukończeniu szkoły powszechnej w Klimontowie, gimnazjum pań­stwowego w Sandomierzu, z którego przeszedł niebawem do gimna­zjum biskupiego, a potem seminarium duchownego w Sandomierzu, otrzymał 11 czerwca 1939 r. święcenia kapłańskie. Wytypowany na stu­dia z historii Kościoła na Uniwersytecie Warszawskim, nie podjął ich ze względu na wybuch wojny, a wakacyjne administrowanie parafiami
w Bidzinach i Przybysławicach, stało się nieplanowanym początkiem sześcioletniej pracy duszpasterskiej wikariusza, a przejściowo i admini­stratora parafii św. Józefa w Skarżysku-Kamiennej, pobliskim Bliżynie
i znowu w Skarżysku w parafii Najświętszego Serca Jezusa. Uczył od 18 do 24 godzin religii tygodniowo, dojeżdżając rowerem z Bliżyna do odleglejszych wsi na terenie parafii
[1]. Tak jak niejeden ksiądz, spędził
w 1940 r. dwa tygodnie w więzieniu niemieckim
[2]. Pochłonięty pracą parafialną, porzucił myśl o studiach uniwersyteckich.

W czerwcu 1945 r. zetknął się z przejeżdżającym przez Skarżysko (krzyżowały się tam linie kolejowe i pasażerowie czekali na przesiadki,
a kościół Serca Jezusa był najbliżej stacji) rektorem Katolickiego Uni­wersytetu Lubelskiego (był nim wtedy Antoni Słomkowski). Zachęcony przez niego, zwrócił się do biskupa sandomierskiego Jana Lorka z za­pytaniem, czy dawny zamiar studiów uniwersyteckich może być jeszcze aktualny, czy „raczej należałoby myśli o dalszej nauce zaniechać”
[3]. Bis­kup Lorek odpowiedział: „sprawę studiów dalszych Wielebnego Księ­dza w obecnych warunkach uważam za nieaktualną. Radzę z książką nie rozstawać się, pogłębiać stale swą wiedzę i jednocześnie pracować na placówkach wyznaczonych”[4]. Coś jednak musiało się zmienić w bis­kupich planach, bo 14 grudnia tego roku, niewątpliwie za aprobatą bis­kupa, pojechał do Lublina. Tam dowiedział się, że jeżeli pośpieszy się
z egzaminem wstępnym może zostać przyjęty na nowy semestr studiów z obowiązkiem uzupełnienia poprzedniego. Natychmiast poprosił bis­ku­pa Lorka o nadesłanie zezwolenia na studia, które zostało wydane już w dniu wpłynięcia jego prośby do Kurii. Dnia 8 stycznia 1946 r. roz­począł studiowanie prawa kanonicznego, a od wiosny jeden semestr pra­wa polskiego
[5]. Od 1 stycznia 1947 r. był asystentem w Katedrze Pra­wa Kanonicznego, prowadzącym z grupą studentów ćwiczenia z kano­nicznego prawa małżeńskiego[6].

Zaprawiony do wytrwałej pracy, już w 1946 r. uzyskał magisterium na podstawie rozprawy „Rozwój celibatu w Kościele Zachodnim do czasów Grzegorza Wielkiego”, a w 1948 r. doktorat po przedłożeniu pra­cy „Prawo celibatu w Polsce średniowiecznej”. Tematy prac magi­ster­skich i doktorskich są zwykle wybierane przez promotorów, nato­miast temat rozprawy habilitacyjnej wybiera na ogół sam autor.
Ks. Wójcik wybrał temat „Rozwój pomocy świeckiej dla Kościoła
w Polsce do roku 1565”. Jego przewód habilitacyjny w styczniu 1961 r. zbiegł się z nominacją na biskupa pomocniczego 26 października 1959 r.,
o czym został powiadomiony 3 grudnia, a bullę otrzymał 13 stycznia 1960 r.
[7] Stało się to okazją do opóźniania przez władze świeckie za­twierdzenia habilitacji, pod pretekstem tezy, że obowiązki biskupa i sa­modzielnego pracownika naukowego nie dadzą się ze sobą pogodzić. Ostatecznie władze ustąpiły i bp Wójcik stopniowo zyskiwał kolejne awanse naukowe: profesurę nadzwyczajną w 1972 r. i w 1979 r. zwy­czajną[8].

2. Kariera naukowa i udział w Papieskiej Komisji ds. Rewizji Ko­deksu Prawa Kanonicznego

Awanse akademickie są uwarunkowane pracą naukową. Bp Wójcik bezpośrednio po ukończeniu studiów uniwersyteckich w 1948 r. został zamianowany wykładowcą prawa kanonicznego, patrologii i języka nie­mieckiego oraz prefektem i opiekunem biblioteki w Seminarium Du­chownym w Sandomierzu[9]. Po kilku latach wykłady w Seminarium zo­sta­ły ograniczone do prawa kanonicznego, w ostatnich latach życia tyl­ko prawa wyznaniowego, natomiast innych funkcji i zadań przybywało przez prawie całe życie. Wykłady na Wydziale Prawa Kanonicznego KUL-u podjął w 1958 r., mając spory dorobek naukowy od 1949 r. Pra­cę w Lublinie zakończył w 1984 r. Bardzo szybko stał się jednym z naj­częściej, a chyba nawet najwięcej publikującym spośród polskich ka­no­nistów. Wykaz jego publikacji obejmuje około 320 pozycji[10], co w tam­tych czasach było rzadko spotykane, a w jego przypadku zadziwiające, bo od początku 1960 r. uprawianie nauki zeszło na drugi plan, ustępu­jąc obowiązkom biskupim, które zdecydowanie były priorytetem jego co­­dziennego życia. Wizytacje parafii odległych od Sandomierza nawet blis­ko dwieście kilometrów, liczne uroczystości rocznicowe i oko­liczno­ściowe, a w okresie peregrynacji kopii obrazu jasnogórskiego trwające bez wracania do Sandomierza przez dwa tygodnie na zmianę z bp. Pio­trem Gołębiowskim, uroczystości w innych diecezjach i zadania w ra­mach konferencji zajmowały zdecydowaną większość czasu. Do tego do­chodził aktywny udział w dwóch sesjach Soboru Watykańskiego II, podczas których „był współautorem wielu propozycji wniesionych przez Konferencję Episkopatu Polski, zaś sam osobiście złożył 9 pi­sem­nych uwag”, które „miały takie samo znaczenie jak wypowiedzi ust­ne”[11]. Czasochłonna też była praca w Papieskiej Komisji do spraw Re­wizji Kodeksu Prawa Kanonicznego w zakresie prawa majątkowego. Oprócz udziału w posiedzeniach Komisji trzeba było w przerwach po­mię­dzy nimi, studiować materiały z obrad i przygotowywać swoje wnio­s­ki.

Na urlopy i wyjazdy, zwłaszcza wizytacyjne, zabierał trochę mate­ria­łów naukowych, chociaż wieczory na plebaniach, po wypełnio­nych za­ję­ciami pasterskimi dniach, nie dawały wiele czasu na pracę naukową.
W dniach wolnych od wyjazdów, czas przedpołudniowy spędzał w Kurii.
W je­go gabinecie, najdalej od wejścia, stało biurko, na którym były ro­zło­żone księgi, zwłaszcza rękopiśmienne z miejscowego archiwum ka­pitulnego, a najbliżej drzwi – stolik z fotelikami, gdzie przyjmował in­te­resantów. Po ich wyjściu, jeżeli nie wchodził nikt nowy, przenosił się do biurka i zagłębiał w lekturze ksiąg historycznych i prawnych. Po połud­niu, po krótkim spacerze wokół katedry i nawiedzeniu Najświętszego Sakramentu, zamykał się w mieszkaniu i do godzin nocnych, z przerwą na kolację, pracował naukowo. To jednak nie zawsze było proste, bo zgodnie ze zwyczajem biskupów sandomierskich, można było do nich przyjechać o każdej porze dnia i wtedy trzeba było odkładać zapla­no­wa­ne zajęcia.

3. Zainteresowania naukowe i dorobek bp. Wójcika

Zdecydowana większość zainteresowań naukowych bp. Wójcika do­ty­czyła historii prawa kanonicznego. Znaczna część wyników badań
w tej dziedzinie została zawarta w syntetycznym opracowaniu całościo­wej historii prawa kanonicznego w Polsce przedrozbiorowej w związku z tysiącleciem chrześcijaństwa w naszym kraju
[12].

Bp Wójcik jest uważany przede wszystkim za historyka polskiego pra­wa synodalnego. Na powstanie takiego przekonania niewątpliwie za­ważyli słuchacze jego wykładów w Katolickim Uniwersytecie Lu­bel­skim, gdzie wykładał historię źródeł prawa kanonicznego w Polsce,
a podstawowe znaczenie wśród nich miały synody prowincjalne i die­cez­jalne
[13]. Niewątpliwie dziedzina ta była jedną z ważnych w jego pracy naukowej. Gdy jednak w ciągu ostatniego roku, mniej lub bardziej do­kładnie, przeczytałem większość jego publikacji, uznałem, że zasad­ni­czym przedmiotem jego zainteresowań nauko­wych, była historia pub­licz­nego prawa kościelnego, zwłaszcza zewnę­trznego, dotyczącego re­lacji Kościoła z innymi społecznościami, głównie państwami. Już sam wybór przedmiotu rozprawy habilitacyjnej o pomocy władzy świeckiej pol­skiemu Kościołowi w ciągu jego pierwszych sześciu wieków su­ge­ruje ten priorytet jego zainteresowań prawno-historycznych. Oprócz prac dotyczących relacji pomiędzy świecką i kościelną władzą w Polsce, dość dużo uwagi, zwłaszcza w recenzjach zagranicznych publikacji, poświęcił tej samej problema­tyce w innych krajach, a jeszcze więcej teo­riom o relacjach pomiędzy władzą świecką i kościelną w rozwoju histo­rycznym. W Seminarium Duchownym w Sandomierzu, po omówieniu całej problematyki kodeksowej z wyjątkiem prawa kanonizacyjnego, kil­ka, a raczej kilkanaście godzin wykładowych poświęcał, nieprze­wi­dzia­nemu w programie zajęć kościelnemu prawu publicznemu w ujęciu his­to­rycznym jako dwóch społeczności doskonałych[14]. Jednak już w tym czasie w swoich publikacjach widział potrzebę poszukiwania nowych, od­powiadających nauce Soboru, modeli relacji pomiędzy dwoma partne­rami, wyłącznie kompetentnymi każdy w swoim porządku[15], współ­działającymi ze sobą dla dobra tych samych ludzi. Przyznał, iż po­jęcia societates iuridice perfectae, a jeszcze bardziej potestas Ecclesiae in tempora­li­bus przeszły do historii[16], chociaż niektóre ich elementy są nadal przy­datne do oznaczania zupełnej autonomii i samowystarczalności tych społeczności w swoich dziedzinach i ułatwienia możności osądu mo­ralnego w sprawach doczesnych, co należy do integralności nauki Ko­ścioła, oczywiście z uwzględnieniem współczesnego pluralizmu[17]. Praw­dopodobnie pomimo świadomości potrzeby nowego spojrzenia na ten problem, nie znalazł przekonywują­cej go całościowej teorii odpo­wied­niej dla współczesności.

Do problematyki zewnętrznego prawa publicznego Kościoła, zwłasz­cza w dawnych wiekach, można zaliczyć około pięćdziesięciu je­go publikacji, w większości z pierwszej połowy jego aktywności wydaw­niczych. Oczywiście, co do niektórych pozycji można się spierać, bo są wieloaspektowe i dotyczą równocześnie innych dziedzin prawni­czych.

Dopiero na drugim miejscu zainteresowań bp. Walentego umieś­cił­bym historię źródeł prawa kanonicznego, a wśród niej na pierw­szym miejscu synody diecezjalne, prowincjalne i krajowe. Wpraw­dzie pub­li­kacji poświęconych bezpośrednio synodom naliczyłem zaled­wie dwa­naście, jednak problematyka prawno-historyczna dotycząca róż­nych in­stytucji kościelnych, zwłaszcza w Polsce, najwięcej opiera się na usta­wach synodalnych. Można powiedzieć, że akta synodów stanowią głów­ną osnowę większości przebadanych przez niego problemów praw­nych z dawnych wieków, a także, chociaż w mniejszym stopniu współ­cze­snych. Nasz autor jednak nie ograniczał się do prawa syno­dal­nego. Badał też inne wewnętrzne prawo Kościołów partykularnych i za­konów kleryckich oraz zwyczaje prawne.

Wśród problematyki, której źródłem były synody (i nie tylko) naj­częst­szą chyba była historia kościelnych struktur terytorialnych: die­ce­zje, dekanaty, parafie i oficjalaty okręgowe w Radomiu, Kielcach, Tar­no­wie i przede wszystkim w Sandomierzu, gdzie księgi czynności oficja­łów zachowały się z okresu od XVI do XVIII w.[18] W problema­tyce ofi­cjalatów mniej miejsca zajmuje ich struktura organizacyjna, więcej nie­które aspekty, a niekiedy całość ich funkcjonowania. Prawie nieznane nauce bogate zasoby archiwum kapituły sandomierskiej: księgi oficja­latu, księgi czynności kapituły od XVI w., księgi miejskie Sandomierza od XVI do XVIII w. i wiele źródeł rękopiśmiennych dotyczących głów­nie Ziemi Sandomierskiej, ale też i innych regionów Polski[19] przybli­ża­ją­ce nauce polskiej funkcjonowanie prawa „na prowincji”.

Na trzecim miejscu zainteresowań publicystycznych bp. Wójcika umieściłbym problematykę współczesną, jednak nie z dziedziny dogma­tyki prawa, tylko soborowych i posoborowych jego przemian. Proble­matyka ta, zapoczątkowana omówieniami wszystkich sesji Soboru Wa­ty­kańskiego II, stała się w ostatnich dwóch dziesięcioleciach życia biskupa jedną z dominujących dziedzin jego publikacji. W recenzjach doku­men­tów i artykułach na ich temat zwracał uwagę na prawną kwalifikację tych dokumentów. Interesował się nowymi instytucjami wprowadzo­ny­mi lub zainspirowanymi przez Sobór, jak synod biskupów, nowy typ sy­no­dów diecezjalnych, rady kapłańskie, rady duszpasterskie. Żywo inte­re­sował się posoborową reformą prawa kanonicznego w kontekście do­robku ostatniego półwiecza kanonistyki i rozwoju analogicznych dzie­dzin w prawodawstwach świeckich. Nie dyskutował z decyzjami So­bo­ru, ale w ocenie niektórych projektów nowych rozwiązań niekiedy, choć rzadko, wyrażał poglądy odmienne, częściej natomiast, chociaż niezbyt często, krytycznie odnosił się do autorów proponujących nowe kierunki lub konkretne projekty przyszłego prawa. Popierał postulat teologizacji i interioryzacji prawa. Uważał za potrze­bny kodeks fundamentalny (konstytucyjny) Kościoła, a przynajmniej jakąś podstawową ustawę
o charakterze teologiczno-prawnym, różniącą się od konstytucji państw współczesnych. W innych dziedzinach nowelizacji prawa więcej miejsca poświęcił prawu małżeńskiemu, roli świeckich w Kościele, sporo prawu karnemu i procesowemu. Po nomi­nacji na konsultora Papieskiej Ko­mi­sji ds. Rewizji Kodeksu Prawa Kanonicznego, a konkretnie prawa patry­monialnego, ta dziedzina, raczej rzadko poruszana wcześniej, stała się jedną z częstszych wśród jego zainteresowań.

Kolejną, według ilości publikacji bp. Wójcika, problematyką była bio­grafistyka, przede wszystkim biogramy zmarłych za jego czasów wy­bitniejszych kapłanów diecezji sandomierskiej i wyjątkowo kapłanów ży­jących w dawnych wiekach w Sandomierzu, a nawet dalekiego od te­go miasta pińskiego biskupa sługi Bożego Zygmunta Łozińskiego. Bib­liografia jego prac zawiera 58 biogramów, chociaż obszerniejszych, jest tro­chę więcej jak połowa, zaś około 20, to „miniaturowe” biogramy
w
Słowniku Polskich Teologów Katolickich[20], w dwutomowym zbiorze Polscy Ka­noniści[21] i w Encyklopedii Katolickiej. Biogramy te w większo­ści mają cha­rakter popularny. Początkowo pisywał je rzadko, później coraz czę­ściej, a w końcowym okresie jego życia była to chyba dominu­jąca dzie­dzina jego publicystyki.

Od pierwszych lat pracy naukowej zajmował się, chociaż niezbyt czę­sto, prawem majątkowym Kościoła w dawnych wiekach. Publikacje do­tyczyły ówczesnych zagadnień takich jak beneficja, dziesięciny, ius spolii, witrycy. Od pierwszych lat po Soborze pojawiły się nieliczne artykuły lub recenzje dotyczące współczesnego spojrzenia na takie zagadnienia jak udział kapłanów w zarządzie diecezją, charytatywna działalność Kościoła, fructus beneficii superflua. Zaskakujące jest, że jak na konsultora Papieskiej Komisji ds. Rewizji Kodeksu Prawa Kanoni­cznego w dzie­dzinie prawa patrymonialnego, aktywność pisarska dotycząca tej proble­matyki nie przedstawia się zbyt imponująco. Problematyka ta była obec­na w publikacjach dotyczących prac nad nowym Kodeksem, ale nie­liczne publikacje dotyczące bezpośrednio reformy prawa majątkowego pojawiły się dopiero od 1976 r. Najważniejsze z tej dziedziny jest ca­łościowe opracowanie prawa patrymonialnego w jednym z tomów wy­da­wa­nego przez Katolicki Uniwersytet Lubelski podręcznika poso­boro­wego prawa kanoni­cznego[22].

Z dziedziny uświęcających zadań Kościoła najwięcej miejsca poś­wię­cił materialnemu prawu małżeńskiemu w aspekcie historycznym
i współ­czesnym, głównie w kontekście reformy Kodeksu. Odrębne
ar­tykuły specjalnie poświęcone tej dziedzinie oraz recenzje jej dotyczące nie są liczne, ale problematyka ta nierzadko występuje wśród zagadnień omawianych w innych publikacjach. Kilka mniejszych publikacji, głów­nie w aspekcie historycznym, zostało poświęconych Eucharystii, trochę sakramentom chrztu i pokuty oraz miejscom świętym, głównie cmen­ta­rzom. Nauczycielskie zadania Kościoła omówione głównie w aspekcie historycznym, dotyczyły misji oraz „narzędzi ewangelizacji”, jakimi są biblioteki kościelne.

Spora część publikacji odnosi się do duchowieństwa, zwłaszcza do obo­wiązków osób duchownych w minionych czasach w kontekście re­formy posoborowej. Pisał trochę z dziedziny prawa zakonnego daw­ne­go i posoborowego. O świeckich w Kościele pisał przeważnie w ar­ty­kułach poświęconych głównie innym zagadnieniom history­cznym.
W zakresie prawa posoborowego opublikował artykuły o apo­stolstwie świeckich i stowarzyszeniach wiernych.

Na końcu wypada zauważyć zawarte incydentalnie w różnych pub­li­kacjach uwagi dotyczące teorii prawa kanonicznego, jego celu (dobro wspólne), filozoficznych i teologicznych podstaw, metodologii, władzy us­tanawiającej prawa, porównanie niektórych z tych kwestii z usta­wo­dawstwami świeckimi. Wyjątkowo zajmował się prawem świeckim sensu stricto.

4. Metodologia pisania publikacji przez bp. Wójcika

W podsumowaniu wypada poświęcić kilka zdań metodzie pisania ar­ty­kułów przez bp. Wójcika. Przeważnie zaczynał od nakreślenia kon­tekstu historycznego i osadzenia problemu w aktualnej sytuacji reli­gij­nej, politycznej, ideologicznej, społecznej i w prawie świeckim. Uderza bardzo dobra znajomość historii powszechnej, europejskiej i polskiej, znajomość prawa rzymskiego, świeckiego Polski i niektórych państw
i przede wszystkim kanonicznego, nawet pierwszego tysiąclecia dziejów Kościoła. Te ostatnie, wraz z prawem pierwszej połowy drugiego ty­siąc­lecia można co do istoty poznać z Corpus Iuris Canonici. Tak było rów­nież w jego rozprawach. Jednak oprócz tego podstawo­wego źródła, wykorzystywał zbiory dawnego prawa polskiego. Wiele zagadnień zo­sta­ło osadzonych w kontekście literatury przedmiotu: monografiach, ar­tyku­łach. Zadziwia to w kontekście stałego pobytu w Sandomierzu, da­leko od bogatych bibliotek. Owszem, będąc opieku­nem biblioteki se­minaryjnej, poznał jej zawartość i korzystał z niej. Biblioteka ta bardzo zasobna w publikacje z dawnych wieków, zwłaszcza inkunabuły i sta­ro­druki, jest jednak dość uboga w publikacje nowsze. Dojeżdżając do Lu­bli­na tylko na jedną dobę raz na dwa tygodnie, nie był w stanie ko­rzy­stać z biblioteki uniwersyteckiej. Bardzo rzadko tylko prosił swoich stu­dentów (księży) o wypożyczenie dla niego na krótki czas jakiejś książki. Chyba tym należy tłumaczyć prawie pomijanie opracowań z dogmatyki prawa, chociaż z jego publikacji, zwłaszcza recenzji, przebija dobra jej znajomość w ocenie i uwagach, zwłaszcza de lege ferenda. Recenzowane książki w większości były przez niego sprowadzane z zagranicy. Przy zaj­mujących czas obowią­zkach kapłańskich, zdecydowanie stawianych przez niego na pierwszym miejscu, tym bardziej zadziwia jego erudycja, którą nie popisywał się, będąc człowiekiem bardzo skromnym i w co­dziennych relacjach międzyludzkich wiedzę swą ujawniającym naj­czę­ściej w odpowiedziach na zadawane mu pytania. Prawie też nikt ze zna­jących go osób nie zdawał sobie sprawy z ujawnionej w publikacjach, zwłaszcza recen­zjach, znajomości przez niego tylu języków obcych.

Bibliografia

          Literatura

Jacewicz, Wiktor, i Jan Woś. 1978. Martyrologium polskiego duchowieństwa rzym­sko­ka­tolickiego pod okupacją hitlerowską w latach 1939-1945. War­sza­wa: Akademia Teologii Katolickiej.

Kończak, Adam, i Józef Mandziuk. 1995. „Walenty Wójcik.” W Słownik pol­skich teologów katolickich 1981-1993, T. VIII, Warszawa: Wydawnic­two UKSW.

Sitarz, Mirosław. 2015. „The Second Vatican Council and the post-con­ci­liar re­form of canon law in the publications of bishop Walenty Wój­cik, Teka Komisji Prawniczej. Oddział PAN w Lublinie 8:107-117.

Wójcik, Walenty. 1969. „Kościelne ustawodawstwo partykularne w Pol­sce przed­rozbiorowej na tle powszechnego prawodawstwa ko­ściel­ne­go.”
W Księga tysiąclecia katolicyzmu w Polsce. red. Marian Rechowicz, T. I, 423-502. Lublin: Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego KUL.

Wójcik, Walenty. 1971. „Rec.: Miscellanea In honorem Dini Staffa et Periclis Fe­lici S.R.E Cardinalium, Apolli­naris I: 40 (1967) nr 1-4.” Prawo Kanoniczne  41:334-341.

Wójcik, Walenty. 1975. „Recenzja L. Spinelli, Prospettive canonistiche nella Chie­sa di oggi, S. T. E. M.- Mucchi Modena 1973.” Prawo Ka­noniczne 18:257-265.

Wójcik, Walenty. 1981. „Wójcik Walenty.” W Polscy kanoniści (wiek XIX
i XX)
, red. Joachim Bar, T. II, 236-237. Warszawa: Akademia Teo­lo­gii Ka­to­lickiej.

Wójcik, Walenty. 1984. „Rola polityczna Kościoła.” Prawo Kanoniczne  27:249-251.

Wójcik, Walenty. 1987. „Księga V. Dobra doczesne Kościoła.” W Wa­lenty Wój­cik, Józef Krukowski, Florian Lempa, Komentarz do Kodeksu Pra­wa Ka­nonicznego z 1983 r., T. 4, 9-109. Lublin: Wydawnictwo KUL.

Life and Scientific Activity of Bishop Prof. Walenty Wójcik

Summary

This article undertakes the issue of the life and scientific activity of Bishop Prof. Walenty Wójcik, particularly his contribution to the development of Polish and world history of canon law, ecclesiastical patrimonial law and relations between Church and State.

The author presents the biography of Walenty Wójcik beginning with the schooldays. The following stage have been described in the article: the seminary, studies and work at Catholic University of Lublin, academic achievements in subject of theory of canon law, ecclesiastical patrimonial law, relations between Church and State.

Słowa kluczowe: dorobek naukowy, prawo kanoniczne, historia prawa kanonicz­ne­go, kościelne prawo publiczne, kościelne prawo majątkowe, Sandomierz

Key words: academic achievements, canon law, history of canon law, ecclesiastical pub­lic law, ecclesiastical patrimonial law, Sandomierz

Information about Author: Rev. Waldemar Gałązka, Ph.D., lec­tu­rer at Higher Se­minary in Sandomierz, Żeromskiego 6 St., 27-600 San­domierz, Poland, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 



[1] Archiwum Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu [dalej cyt.: AKDS], Akta personalne bis­kupa Walentego Wójcika. Brak paginacji, cyt. według dat dokumentów.

[2] W. Jacewicz, J. Woś, Martyrologium polskiego duchowieństwa rzymskokatolickiego pod oku­pacją hitlerowską w latach 1939-1945, Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1978, s. 339.

[3] AKDS, Akta personalne biskupa Walentego Wójcika, Pismo z dnia 30 sierpnia 1945 r.

[4] Tamże, Pismo z dnia 6 września 1945 r.

[5] Tamże, Sprawozdanie do biskupa sandomierskiego o stanie swoich studiów z 10 ma­ja 1946 r.

[6] Tamże, Sprawozdanie do biskupa sandomierskiego o stanie swoich studiów z 21 sty­cznia 1947 r.

[7] Tamże, Oryginał bulli i pisma towarzyszące.

[8] A. Kończak, J. Mandziuk, Wójcik Walenty, w: Słownik polskich teologów katolickich 1981-1993, t. 8, Warszawa: Wydawnictwo UKSW, 1995, s. 626.

[9] Kronika Diecezji Sandomierskiej 41 (1948), s. 195 [dalej cyt: KDS]; KDS 42 (1949), s. 192; KDS 51 (1958), s. 250.

[10] A. Kończak, J. Mandziuk, Wójcik Walenty, s. 627-635.

[11] Zob. M. Sitarz, The Second Vatican Coun­cil and the post-conciliar reform of canon law in the pub­lications of bishop Wa­lenty Wójcik, „Teka Ko­misji Prawniczej. Oddział PAN w Lu­blinie” t. VIII (2015), s. 107-117.

[12] W. Wójcik, Kościelne ustawodawstwo partykularne w Polsce przedrozbiorowej na tle pow­szech­ne­go prawodawstwa kościelnego, w: Księga tysiąclecia katolicyzmu w Polsce, red. M. Re­chowicz, Lu­blin: Wydawnictwo Towarzystwa Naukowego KUL, 1969, t. 1, s. 423-502.

[13] Według biogramu napisanego niewątpliwie przez niego samego, właściwa nazwa wy­­­kładanego przedmiotu, to historia prawa kościelnego w Polsce od 1966 r., na­to­miast wcześniej, od 1958 r. wykładał źródła i literaturę prawa kanonicznego i fi­lo­zo­­fię prawa. Zob. Wójcik Walenty, w: Polscy kanoniści (wiek XIX i XX), red. J. Bar, cz. II, Warszawa: Akademia Teologii Katolickiej, 1981, s. 236-237.

[14] Notatki własne z wykładów prawa kanonicznego w Sandomierzu z 1970 i 1971 r. Również w następnych latach, według wypowiedzi sporo nawet młodszych kole­gów, societas perfecta była dominantą tych wykładów.

[15] Rec.: Miscellanea In honorem Dini Staffa et Periclis Felici S.R.E Cardinalium, Apolli­naris I: 40 (1967) nr 1-4, „Prawo Kanoniczne”  41 (1971), s. 336 [dalej cyt.: PK].

[16] W. Wójcik, Rola polityczna Kościoła, PK 27 (1984), nr 3-4, s. 251. W artykule tym
(ss. 249-251) omawia zeszyt 8/9 rocznika 18 (1982) międzynarodowego czaso­pis­ma „Concilium” poświęcony relacji Kościoła do polityki.

[17] Rec. L. Spinelli, Prospettive canonistiche nella Chiesa di oggi, S. T. E. M.- Mucchi Mo­dena 1973, PK 18 (1975), nr 1-2, s. 264-266. Recenzja ta (ss. 257-265) dotyczy książki in­­spirowanej głównie deklaracją soborową Dignitatis humanae, ale też spoj­rze­nie au­to­ra na omawiany problem jest wyraźnie posoborowe.

[18] Ponieważ opracowania te są ujęte w wykazie publikacji, uważam za stosowne nie wy­­mieniać ich tutaj, tym bardziej, że są zawarte w przygotowywanym szcze­­ło­wym opracowaniu kierunków badań naukowych biskupa, którego część obecnego ar­­tykułu jest streszczeniem.

[19] Obecnie Archiwum Kapituły Sandomierskiej zostało uporządkowane przez prof.
F. Kiryka. Opis bibliograficzny zawartych w nim dokumentów został zamieszczo­ny w dwóch publikacjach tego autora: Pergaminy. Archiwum Kapituły Katedry San­do­mier­skiej, Sandomierz 2002 i Inwentarz rękopisów Archiwum Kapituły Kolegiackiej i Ka­te­dralnej w Sandomierzu XIII-XX wieku, Sandomierz 2010. Obecnie przygo­to­wy­wa­ny jest trzeci tom poświęcony dokumentom czasowo znajdujących się do nie­dawna
w innych miejscach. Należy jednak zaznaczyć, że wcześniej biskup Wójcik opu­bli­kował w trzech artykułach spis najważniejszych rękopisów i starodruków ar­chi­wum i biblioteki kapitulnej w Sandomierzu.

[20] T. 1-4, red. H. Wyczawski, Warszawa 1981-1983; t. 5-7, red. L. Grzebień, Warszawa 1983.

[21] Red. J. Bar, Warszawa 1981.

[22] W. Wójcik, Księga V. Dobra doczesne Kościoła, w: W. Wójcik, J. Krukowski, F. Lem­pa, Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 r., t. 4, Lublin: Wydawnictwo KUL, 1987, s. 9-109.