Wstęp

W okresie dwudziestolecia międzywojennego w Polsce częstym zjawiskiem były wypłaty przez ubezpieczycieli nienależnych świad­czeń z tytułu zawartej umowy ubezpieczenia – tzw. wypłaty będące skutkiem przestępstwa ubezpieczeniowego. Współczesną definicję przestępczości ubezpieczeniowej sformułował m.in. Europejski Ko­mitet Ubezpieczeń (CEA). Zgodnie z tą definicją, przestępstwem ubezpieczeniowym jest żądanie bezpodstawnego odszkodowania albo otrzymanie takiego odszkodowania z tytułu umowy ubezpieczenia drogą oszustwa[1]. Nie popełniłby błędu ten, kto chcąc zdefiniować przestępczość ubezpieczeniową okresu międzywojennego, zacytował­by współczesną jej definicję. Powyższe potwierdza, że problem oszustw ubezpieczeniowych jest nadal aktualny, jedynie sposoby do­konania oszustwa mogą być inne.

1. Periodyzacja przestępczości ubezpieczeniowej

Historię ubezpieczeń ogniowych w aspekcie przyczyny i skutków pożarów wyznaczają dwa zasadnicze okresy, które stykają się w 1924 r. W okresach tych występowanie pożarów rozwijało się w diametralnie przeciwnych kierunkach: ilość pożarów spadała od 1919 r. do 1924 r., wzrastała natomiast nieprzerwalnie od 1924 r., osiągając maksimum w 1929 r.[2] Kolejne lata przedstawiały podobny poziom, jak w okresie bezpośrednio poinflacyjnym.

W tabeli przedstawiono dane statystyczne, jakie zebrała Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych (od 1927 r. Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych) w najważniejszym i największym dla ubezpieczyciela Dziale I – przymusowych ubezpieczeń od ognia:

Tabela nr 1. Opracowanie własne na podstawie źródeł: 1) Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdania rachunkowe za lata 1918-1926[3]; 2) Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdania rachunkowe za lata 1927-1937[4]; 3) Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdania statystyczne za lata 1928-1937[5].

 

Rok

zebrana składka ubezpieczeniowa

wypłacone odszkodowania

% odszkodow.
w stos. do składek

1918

10 493 993 Mk

5 518 807 Mk

52

1919

20 491 283 Mk

8 650 16 Mk

43

1920

48 922 062 Mk

19 847 512 Mk

41

1921

528 297 265 Mk

261 838 348 Mk

49,5

1922

5 391 400 474 Mk

1 588 982 377 Mk

32,1

1923

296 275 000 Mk

62 771 000 Mk

22

1924

22 435 310 zł

8 433 355 zł

30

1925

26 057 000 zł

11 442 000 zł

36,6

1926

40 341 790 zł

14 996 794 zł

37,2

1927

45 237 467 zł

22 798 972 zł

50,4

1928

48 430 200 zł

27 085 900 zł

55,9

1929

74 985 300 zł

54 161 100 zł

72,2

1930

76 489 400 zł

55 478 500 zł

72,6

1931

67 095 400 zł

49 472 300 zł

73,7

1932

50 499 100 zł

28 104 800 zł

55,7

1933

46 072 300 zł

23 199 100 zł

50,4

1934

41 182 400 zł

26 199 800 zł

63,6

1935

39 396 100 zł

23 647 100 zl

60

1936

34 889 600 zł

20 429 200 zł

51,8

1937

35 641 600 zł

19 730 200 zł

49,2

Jak widać okres do 1924 r. wskazuje na powolny spadek szkód spowodowanych przez pożar, by w 1922 r. osiągnąć minimum ilości szkód pożarowych[6]. Od 1924 r. zaobserwowano stały wzrost ilości szkód spowodowanych przez pożar.

Powyższy stan był wynikiem sytuacji gospodarczej Polski. Ubez­pieczenia gospodarcze stały się popularne w chwili, gdy w 1921 r. – w oparciu o ustawę o przymusie ubezpieczenia budowli od ognia i Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń Wzajemnych[7] – obowiązkiem ubez­pieczenia zostały objęte budowle znajdujące się na terenach Mało­pol­ski i na Kresach Wschodnich. Pierwsze lata wolnej Polski to okres rozwoju gos­po­dar­czego, który zakłócony został przez lawinowo na­rastającą inflację, przechodzącą w 1923 r. w hiperinflację. Inflacja po­wodowała szybki spadek realnej wartości pieniądza[8]. W dziale obo­wiązkowych ubez­pie­czeń ogniowych ucieczka z pieniądza do innych dóbr stałych spo­wo­dowała zmniejszenie wartości sumy ubezpieczenia wskazanej w za­wartej umowie (polisie), co w przypadku obowiązku wypłaty świad­czenia z tytułu wystąpienia pożaru powodowało zna­cz­ne obniżenie wysokości tego świadczenia. Zdarzało się często, że ubezpieczenie w chwili zapłaty składki traciło już całą swoją wartość, jaką miało w chwili złożenia wniosku[9]. W razie wystąpienia pożaru, poszko­do­wany tracił możliwość korzystania i na przykład zarob­ko­wania ze spa­lonego obiektu, dodatkowo tracił na skutek dewaluacji sumy ubez­pie­czeniowej wskazanej na polisie przy zawarciu ubez­pie­czenia, która to suma, w chwili wypłaty odszkodowania była często równa lub zbli­żo­na do zera. Z tych powodów zupełnie nieopłacalne były podpalenia nieruchomości w celu osiągnięcia korzyści z wypłaty przez ubez­pie­czyciela świadczenia.

Stabilizacja pieniądza, a wraz z nim uczucie powszechnego uspo­kojenia i uzyskania mocnego oparcia dla wszelkich objawów życia gospodarczego nastąpiło w 1924 r. Od tego czasu rozpoczął się też fiskalizm podatkowy, który nie przynosił już społeczeństwu zysków z opóźnienia płacenia podatków, takich jak w trakcie trwania inflacji. Społeczeństwo dotychczas nie odczuwało ciężkości danin państwo­wych, które w chwili swojej wymagalności były zdewaluowane. Skoń­czył się też czas szybkich, nie mających podłoża ekonomicznego, zys­ków i interesów inflacyjnych[10].

W zakresie ubezpieczeń, a zwłaszcza ubezpieczeń obowiązkowych od ognia, stabilizacja gospodarki stworzyła dla ubezpieczonych ko­rzystne podłoże dla oszustw ubezpieczeniowych. Stabilizacja przy­nio­sła z jednej strony ubezpieczonym i w ogóle większości społeczeń­stwa „kryzys poinflacyjny”, z drugiej zaś zniosła dla ubezpieczonych „ujemne strony spadku waluty” na wypadek pożaru[11].

2. Dział ogniowy najbardziej narażony na oszustwa

asekuracyjne

Najbardziej popularnym oszustwem ubezpieczeniowym II Rze­czypospolitej było podpalenie nieruchomości mające na celu uzy­ska­nie odszkodowania od ubezpieczyciela. Do podpalenia dochodziło zazwyczaj, gdy wartość nieruchomości wskazana w umowie ubez­pie­czenia była przeszacowana w stosunku do jej wartości rzeczywistej. Sytuacja taka miała miejsce szczególnie we wschodnich i południo­wych częściach kraju, gdzie Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajem­nych objęła przymusem ubezpieczenia przeszło 6 000 000 budowli. Rejestrowanie i szacowanie budowli przez ubezpieczyciela odbywało się sposobem skróconym, sumarycznie, wedle pewnych zasadniczych typów budowli. Było to wystarczające w czasie dewaluacji, która au­to­matycznie wyrównywała niedoskonałości, jednakże po przewa­luto­wa­niu na stałą walutę wyszły na jaw usterki i niedostateczność suma­rycznej rejestracji[12].

Właściwym przykładem jest przytoczenie tragicznego w skutkach zdarzenia z 1930 r. ze wsi Daniłowce k/Grodna, gdzie zwyrodniały ojciec, z chęci uzyskania odszkodowania, wymordował całą rodzinę. Wcześniej jednak, w 1929 r. właściciel gospodarstwa Konstanty Dub­rowski ubezpieczył swe zabudowania znacznie ponad rzeczywistą wartość i w ciągu trzech miesięcy od zawarcia ubezpieczenia, podpalił stodołę oraz chlewy. W próbie podpalenia domu mieszkalnego prze­szkodziła jego żona, która ogień zgasiła w zarodku. Zagroziła też, że sprawę przekaże organom ścigania. Właściciel gospodarstwa za spa­lone nieruchomości otrzymał od ubezpieczyciela odszkodowanie, które częściowo przeznaczył na od­budowę, a częściowo roztrwonił. Ponownie próbę wyłudzenia od­szkodowania polegającą na spaleniu gospodarstwa podjął w 1930 r., z tą jednak różnicą, że w celu upo­zo­rowania napadu rabunkowego na mieszkanie zamordował swoją żo­nę, dwójkę nieletnich dzieci i wznie­cił pożar. Dubrowski został za­trzymany i skazany[13].

Skutecznym środkiem do walki ze wskazanym sposobem wyłu­dzenia odszkodowania było zmniejszenie ze strony ubezpieczyciela szacunków, a także wypłata odszkodowania nie w formie jedno­razo­wej wypłaty, lecz w ratach, uzależnionych od postępu prac zwią­za­nych z odbudową spalonej nieruchomości.

Zdarzały się także przypadki, gdy właściciele nieruchomości, po­mimo stabilnej sytuacji materialnej, w celu spodziewanego dalszego wzbogacenia kosztem ubezpieczyciela, podpalali swoje nierucho­mo­ści. Innym sposobem, znanym w analizowanym okresie, było spalenie nieruchomości wraz w dobytkiem, a następnie zgłoszenie ubez­pie­czycielowi znacznie większej straty, niż w rzeczywistości została po­niesiona. W podręczniku dla użytku policji państwowej uczono roz­różniać sposoby powstawania pożarów. Zwracano uwagę, że jeśli na przykład budynek zapalił się wewnątrz lub ogień powstał na środku dachu krytego gontami, wtedy śledztwo należy skierować przeciwko właścicielowi budynku. Jeżeli śledztwo wykazało, że budynki były stare i wysoko ubezpieczone, właściciel miał je przebudować, czy był znacznie zadłużony, dodatkowo – że wartościowe rzeczy z budynku zostały usunięte w miejsce nieobjęte pożarem, są to dowody świad­czące o tym, że właściciel sam podpalił nieruchomość[14].

Nierzadko też spaleniu ulegały budynki przeznaczone do roz­biór­ki, zysk bowiem właściciela był podwójny: nie ponosił on kosztów rozbiórki, a dodatkowo otrzymywał odszkodowanie. Nawet nisko ubezpieczone nieruchomości wiejskie nie stanowiły przeszkody dla podpalaczy widzących w ubezpieczeniach możliwość zysku. Przy­kła­dem było podpalanie stodół i zabudowań wiejskich, które stały na przeszkodzie przy rozbudowie miasta i miały być wywłaszczone na rzecz miasta po niskiej cenie szacunkowej. Dla uniknięcia straty, właś­ciciele woleli je podpalić, aby od ubezpieczyciela otrzymać od­szko­do­wanie, wyższe od sumy wywłaszczeniowej. Podobnie sytuacja wyglą­dała przy innych wywłaszczeniach na cele publiczne, np. przy bu­do­wie kolei[15].

W przedsiębiorstwach przemysłowych podpalenia następowały najczęściej ze względu na trudności, jakie napotykał właściciel za­kła­du czy też fabryki przy konieczności modernizacji zakładu pracy. Mo­dernizacja miejsca pracy związana była ze stabilizacją pieniądza i złą koniunkturą, podczas której kurczące się rynki zbytu wymagały od właściciela towaru jednocześnie lepszego i tańszego. W okresie gor­szych zarobków musiał on inwestować sumy pochodzące z oszczęd­ności. Sytuacja dla zakładu stawała się tragiczna, gdy zakład nie po­sia­dał rezerw. Zdarzało się często, że poszczególne przedsiębiorstwa, pomimo ceł ochronnych, nie były w stanie wyprodukować towaru równie dobrego i taniego, jaki był sprowadzany do kraju przez no­wo­cześniejsze przedsiębiorstwa zagraniczne[16]. Trudności związane ze spieniężeniem towarów i duża rozpiętość między wartością polisową budynku a ceną rynkową, stanowiło szerokie pole do działania dla nieuczciwych przedsiębiorców.

Wiele zakładów przemysłowych, które zostały wybudowane w ok­resie inflacji, bez jakichkolwiek analiz ekonomicznych w okresie sta­bi­lizacji gospodarki, stawały się nierentowne i w konsekwencji ulegały podpaleniu celem uzyskania odszkodowania.

Wspomnianą praktykę najlepiej obrazuje przykład czterech łódz­kich przedsiębiorców, oskarżonych o podpalenie fabryki pończoch w celu uzyskania odszkodowania. Sprawę rozpatrywał Sąd Okręgowy, a następnie Sąd Apelacyjny w Warszawie. W procesie zostało wyka­za­ne, że doszło do podpalenia fabryki przez wynajętą do tego osobę. Dowiedziono również, że oskarżeni współwłaściciele fabryki ubez­pieczyli ją na 17 000 dolarów na kilka tygodni przed pożarem. Sąd Okręgowy skazał wszystkich współwłaścicieli fabryki oraz na­jem­ne­go podpalacza na 4 lata ciężkiego więzienia. Sąd uznał, że pożar był niebezpieczny dla życia mieszkańców sąsiednich budynków, co spo­wodowało obostrzenie kwalifikacji prawnej. Obrońcy oskarżonych podnosili, że współwłaściciele fabryki nie mieli interesu w jej pod­pa­leniu, gdyż tytułem odszkodowania otrzymaliby mniejszą lub co naj­wyżej taką samą sumę, co wartość spalonej nieruchomości i towaru. Jednak w uzasadnieniu Sąd Apelacyjny wskazał, że „jakkolwiek od­szkodowanie asekuracyjne pozornie nie dawało oskarżonym zysku, to jednak podpalili oni swe mienie, wobec trudności gospodarczych i niemożności uzyskania gotówki za swe towary. Zaś odszkodowanie asekuracyjne dałoby im kapitał obrotowy, o który teraz tak trudno”[17].

Również w Łodzi, w dniu 10 września 1931 r. w fabryce wyrobów trykotażowych należącej do Józefa Frenkla wybuchł pożar. Szybkie opanowanie ognia przez straż pożarną pozwoliło stwierdzić, że skła­dy magazynowe były puste, zaś częściowemu uszkodzeniu uległy je­dynie maszyny znajdujące się w fabryce. Dodatkowo, strażacy uczest­niczący w akcji ratunkowej, znaleźli na drewnianych schodach prowa­dzących z biura do hal fabrycznych, kilkanaście odpadów baweł­nia­nych przesiąkniętych naftą oraz kilka odpadów znajdujących się w ha­lach fabrycznych. Dalsze dochodzenie prowadzone przez policję po­z­woliło na postawienie zarzutów polegających na tym, że Frenkiel podpalił swoją fabrykę w celu zdobycia premii asekuracyjnej (był on ubezpieczony od dnia 12 stycznia 1931 r. w Krakowskim Towa­rzyst­wie Ubezpieczeń na sumę 99 000 złotych)[18].

W czasie, gdy na rynku budowlanym panował sezonowy zastój, notowano przypadki podpalenia obiektów będących w fazie budowy, dokonane przez robotników budowlanych, mających na celu przedłu­żenie czasu i ilości pracy. Na terenach województwa poznańskiego natknięto się nawet na bandy podpalaczy wzniecających pożary na za­mówienie, w zamian za otrzymanie prowizji. Do podpaleń często wykorzystywano ludzi chorych umysłowo. W tych wypadkach, nawet gdy chory wskazywał osobę zlecającą podpalenie, zazwyczaj jego zez­nania traktowane były jako objawy i urojenia chorobowe[19].

W ostatnim okresie rozwoju gospodarczego – w 1928 r. – Pow­szechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych[20] podwyższył szacunki ubezpieczanych budowli zbliżając sumę ubezpieczenia do pełnej war­tości odbudowy[21], co spowodowało znaczny wzrost wystąpienia pod­paleń mających na celu uzyskanie odszkodowania. Jak wskazał ubez­pieczyciel w swoim sprawozdaniu rachunkowym „w okresach bo­wiem kryzysu, a zwłaszcza w okresach głodu gotówki, palność wzras­ta nawet tam, gdzie odszkodowania nie dosięgają pełnej wartości od­budowy. Podwyższenie szacunków dokonane zostało w okresie dob­rej koniunktury, kiedy nie można było przewidzieć jej bliskiego zała­mania a nikt w normalnych czasach nie myślał o kierowaniu się w po­lityce ubezpieczeniowej względami na ewentualne okresy kryzysów gospodarczych. Gdyby dobra koniunktura trwała nadal, pod­wyż­sze­nie szacunków do pełnej wartości odbudowy nie miałoby żadnych ujemnych skutków”[22]. Była to odpowiedź ubezpieczyciela na wyniki związane ze wzrostem pożarów spekulacyjnych występujących w 1929 r. (wzrost wypłaty wszystkich odszkodowań z działu I – przy­musowych ubezpieczeń od ognia – wyniósł w 1929 r. 72,2% zebranej składki, podczas gdy przed podwyższeniem szacunków w 1928 r. wy­sokość wypłaconych odszkodowań wynosiła 55,9% zebranej skład­ki)[23].

Kryzys gospodarczy przełomu lat trzydziestych spowodował duży spadek cen materiałów budowlanych i robocizny. Znacznie spadła cena drewna, stanowiącego w owych czasach główny budulec. Niska cena materiałów budowlanych i robocizny przy wysokim oszaco­wa­niu wartości nieruchomości stanowiła okazję dla nieuczciwych właś­cicieli nieruchomości do wzbogacenia się kosztem ubezpieczycieli. Celem uchronienia się ubezpieczycieli od pożarów spekulacyjnych i ponoszenia wypłat odszkodowań przewyższających wartość spa­lo­nych budowli w dacie pożaru (co było sprzeczne z podstawowymi za­sadami techniki ubezpieczeniowej i obowiązującymi przepisami pra­wa), poddano rewizji dotychczasowe wartości nieruchomości. Tylko w 1930 r. Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych skontro­lo­wał i obniżył szacunek 367 000 nieruchomości znajdujących się w 22 powiatach, w których występował jednolity spadek cen mate­ria­łów budowlanych[24]. Obniżka szacunków oraz urealnienie sumy od­szkodowania do wartości rzeczywistej spalonych budynków już w ro­ku następnym dało wymierne korzyści poprzez znaczne zmniejszenie ilości pożarów, w tym niewątpliwie znacznej ilości pożarów spe­ku­la­cyjnych. O tym, że faktyczne obniżenie się sumy odszkodowań wy­wołane zostało nie tylko redukcją wysokości tych odszkodowań, lecz również i zmniejszoną ilością pożarów i szkód, świadczy następujące porównanie: 

Tabela nr 2. Opracowanie własne na podstawie źródeł: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdania rachunkowe za rok 1931-1932.

Rok

Ilość wynikłych

pożarów:

szkód:

1932

16 358

28 492

1931

20 276

35 563

Wpływ na ilość podpaleń miały też pośrednio same zakłady ubez­pieczeń, które z uwagi na ogromną konkurencję występującą na ryn­ku ubezpieczeniowym, zmuszone były obniżać stawki, a tym samym redukować własne koszty administracyjne. Jednym ze sposobów ob­niżenia kosztów było zatrudnianie na niskie pensje niewykwali­fiko­wa­nej kadry. Nieuczciwy właściciel nieruchomości już na etapie sza­co­wania mienia do ubezpieczenia mógł w różny sposób wpływać na niedoświadczonego pracownika ubezpieczyciela, np. nagminne było podawanie szeregu nieprawdziwych danych, których pracownik, z uwagi na brak doświadczenia, nie był w stanie zweryfikować[25].

3. Wyłudzenia odszkodowań w pozostałych działach

ubezpieczeń

Pomimo że najczęściej próby wyłudzenia odszkodowania w dwu­dziestoleciu międzywojennym widoczne były w obowiązkowym dzia­le ubezpieczeń ogniowych, nie oznacza, że pozostałe działy – ubez­pieczeń dobrowolnych, wolne były od oszukańczych prób wzboga­ce­nia się kosztem ubezpieczyciela. Przeciwnie, wszędzie gdzie w ocenie nieuczciwego ubezpieczonego czy też pracownika ubezpieczyciela ist­niała możliwość uzyskania wypłaty świadczenia, zdarzały się próby wyłudzeń.

Sąd Okręgowy w Przemyślu rozpoznawał w dniach od 20 do 24 października 1930 r.[26] sprawę, w której nieuczciwy pracownik zakładu ubezpieczeń oskarżony został o zbrodnię polegającą na tym, że od października 1925 r. do 24 czerwca 1929 r. w Przemyślu – jako agent reasekuracyjny towarzystwa ubezpieczeniowego – powierzone mu rzeczy w kwocie 2 200 zł oraz premie asekuracyjne (opłaty składki ubezpieczeniowej) w łącznej kwocie 13 462 60 dolarów amerykań­skich i 1 706 90 zł zatrzymał i sobie przywłaszczył. Wyrokiem z dnia 24 października 1930 r. sąd skazał nieuczciwego pracownika ubez­pie­czyciela na karę jednego roku ciężkiego więzienia, przy czym na mocy amnestii z dnia 22 czerwca 1928 r. połowę kary darowano, drugą zaś połowę zamieniono na karę w zawieszeniu na okres trzech lat[27].

Wielka afera ubezpieczeniowa miała miejsce w Katowicach, gdzie dyrektor katowickiego Oddziału Banku Darmstadzkiego wraz z agentem ubezpieczeniowym sprzedawali polisy na życie nie­miec­kiego towarzystwa ubezpieczeniowego „Aliance” z siedzibą w Stutt­garcie. Przeprowadzone dochodzenie wykazało, że ubezpieczonych zostało kilka tysięcy osób. Oszustwo polegało na tym, że na polisach w miejsce zamieszkania osób ubezpieczonych wpisywano miasta le­żą­ce na terenach niemieckich, co powodowało, że od wystawionych po­lis nie płacili podatków w Polsce. Dodatkowo, po kilku miesiącach od wystawienia polisy oszuści udzielali pod nie pożyczki. Po wykryciu afery oszustom udało się zbiec na tereny niemieckie. Państwo polskie poniosło wielomilionowe straty[28].

Również ubezpieczenia życiowe i od nieszczęśliwych wypadków zmagały się z problemem oszustw ubezpieczeniowych. Ogólne wa­runki ubezpieczeniowe większości towarzystw działających w Polsce w okresie dwudziestolecia międzywojennego, pod pewnymi wyłącze­niami, ochroną ubezpieczeniową obejmowały przypadki samo­bój­stwa. Jednym z wyłączeń był brak ochrony ubezpieczeniowej w przy­padku wystąpienia samobójstwa w pierwszym ustalonym okresie po zawarciu umowy ubezpieczenia. Ubezpieczyciele wychodzili bowiem z założenia, że jeżeli ktoś świadomie ubezpiecza się na życie w za­mia­rze popełnienia samobójstwa, aby zabezpieczyć materialnie rodzinę kosztem ubezpieczyciela, to te pierwsze lata płacenia składek bez ochrony ubezpieczeniowej mogą być wystarczające do tego, aby ubezpieczony zaniechał swego pierwotnego zamiaru. Z drugiej stro­ny ubezpieczyciele wychodzili z założenia, że płacenie składek w cią­gu określonego szeregu lat wymaga poświęcenia pewnej kwoty, która winna stanowić pewną blokadę dla tego rodzaju zakusów speku­la­cyj­nych, a to chociażby z tego względu, że osoby noszące się z za­mia­rem popełnienia oszustwa ubezpieczeniowego kosztem swego życia, zazwyczaj nie rozporządzają dostatecznymi środkami finansowymi do opłacenia składek ubezpieczeniowych przez wymagany okres karen­cji[29].

Sytuacja gospodarcza i społeczna przyniosła dla ubezpieczycieli życiowych wielkie rozczarowanie, bowiem założenia, jakie płynęły z ogólnych warunków ubezpieczenia nie zabezpieczały w pełni in­te­resów ubezpieczycieli przed oszustwami ubezpieczeniowymi.

Na łamach «Gazety Codziennej „Ziemia Radomska”» donoszono, że w Łodzi miała miejsce afera ubezpieczeniowa o dotychczas nie no­towanych w archiwach ubezpieczyciela okolicznościach. Mianowicie, na Policję zgłosił się znany łódzki kupiec twierdząc, że od dłuższego czasu nachodzi go bezrobotny Adam Włodarczyk, szantażuje go, wy­łudza pieniądze i grozi śmiercią. Policja podjęła dochodzenie i po przesłuchaniu bezrobotnego ustaliła następujący stan faktyczny: w ok­resie kiedy Włodarczyk pozostawał bez pracy, został eksmi­to­wa­ny i wraz z rodziną zamieszkał w komórce. Pewnego dnia w komórce zjawił się łódzki kupiec, który wręczył bezrobotnemu 20 zł i podał swój adres z prośbą, aby bezrobotny stawił się u niego. Nazajutrz bezrobotny przyszedł do mieszkania kupca, gdzie ten ugościł go za­kąskami i alkoholem. Gdy Włodarczyk był już pijany, kupiec wręczył mu 500 zł i pistolet z prośbą o zastrzelenie kupca. Bezrobotny wy­straszył się, uciekł z mieszkania i udał się do swojej komórki. Na podstawie zeznań bezrobotnego Policja przeprowadziła rewizję w mieszkaniu kupca, podczas której stwierdzono, że w okresie bez­pośrednio przed tym wydarzeniem kupiec ubezpieczył się na kwotę 105 000 dolarów. Ustalono też, że interesy kupca podupadły, stąd też – chcąc zabezpieczyć rodzinę – postanowił początkowo sam odebrać sobie życie, aby rodzina mogła podjąć odszkodowanie. Doszedł jed­nak do wniosku, że ubezpieczyciel stwierdzając samobójstwo jako przyczynę zgonu, mógłby rodzinie odmówić wypłaty odszkodowania. Postanowił więc poszukać mordercy. Ponieważ plan się nie udał, a obawiał się, że bezrobotny doniesie Policji o propozycji przed­sta­wionej przez kupca, postanowił go uprzedzić i złożył zawiadomienie o rzekomym szantażu ze strony bezrobotnego[30].

Inny finał miała sprawa kupca, który przyszedł do jednego z biur ubezpieczyciela z obowiązującą od trzech lat i opiewającą na pokaźną sumę polisą ubezpieczenia na życie. Ów kupiec wyjaśnił, że na skutek zaistniałego kryzysu gospodarczego jest na krawędzi bankructwa, wo­bec czego nie pozostaje mu nic innego, jak tylko popełnienie samo­bójstwa. Kupiec zaproponował następnie, że gotowy jest zaniechać tego zamiaru, o ile ubezpieczyciel zgodzi się na wypłatę połowy sumy ubezpieczenia wskazanej na polisie. Ponieważ towarzystwo odrzuciło propozycję (wiedząc, że gdyby ją przyjęło, w przeciągu tylko tygodnia znalazłoby się w obliczu setek podobnych ofert), kupiec popełnił sa­mobójstwo, a ubezpieczyciel wypłacił całą sumę ubezpieczenia spad­kobiercom[31].

Kolejny przykład oszustwa ubezpieczeniowego dotyczył sprawy rozpoznawanej przez Sąd Okręgowy w Cieszynie, Wydział III Hand­lowy, z powództwa Teresy Hanel przeciwko Towarzystwu Ubez­pie­czeń na Życie o zapłatę kwoty 1 500 dolarów amerykańskich. Stanem faktycznym roszczeń powódki było zdarzenie z dnia 18 września 1930 r., w którym to zmarł w szpitalu powszechnym w Bielsku mąż powódki śp. Karol Hanel. Ponieważ zmarły był ubezpieczony w poz­wanym Towarzystwie na kwotę 1 500 dolarów amerykańskich na ży­cie i na wypadek śmierci, a uposażonym była powódka, dzień po śmierci powódka zgłosiła szkodę u pozwanego. Pozwany prze­pro­wa­dził postępowanie likwidacyjne i odmówił wypłaty odszkodowania wskazując, że przy zawieraniu umowy ubezpieczenia zmarły podał nieprawdziwe dane odnośnie do stanu zdrowia, chorób przebytych i obecnych w chwili zawarcia ubezpieczenia. W odmownej decyzji ubezpieczyciel wykazał, że pośrednią przyczyną zgonu była choroba, która została zatajona w chwili zawierania ubezpieczenia. Sąd Okrę­gowy oddalił roszczenia powódki, w uzasadnieniu wskazując, że udzielenie prawdziwych odpowiedzi w kwestionariuszu pozwanego Towarzystwa stanowiącym załącznik do umowy ubezpieczenia ma wpływ na zawarcie umowy ubezpieczeniowej, gdyż chodzi o kontrakt ubezpieczenia na życie, które polega na objęciu ubezpieczającego w zamian za pewne określone składki płacone przez ubezpieczonego, ryzyka, które jest tym większe im większą ilością chorób lub jej ro­dzajami dotknięty jest ubezpieczony. Następnie Sąd Okręgowy wy­jaśnił, że gdyby pozwane Towarzystwo wiedziało, że ubezpieczony śp. K. Hanel jest chory, to albo nie zawarłoby umowy ubezpieczenia lub do zawarcia umowy doszłoby, ale z uwzględnieniem wyższych stawek.

4. Próby walki z oszustwami ubezpieczeniowymi

W zapobieganie lub przynajmniej w zmniejszenie plagi podpaleń zaangażowanych było wiele instytucji państwowych, a przede wszyst­kim, gdy sprawa dotyczyła podpaleń wyrachowanych, z chęci zysku, najbardziej zainteresowani byli sami ubezpieczyciele. Walka z podpa­leniami była walką bardzo trudną, jak to określił jeden z niemieckich specjalistów z zakresu przestępstw wywołanych przez pożar: „łatwiej jest na dziesięć popełnionych morderstw wykryć dziewięć morderstw, niż na dziesięć popełnionych podpaleń wykryć jedno”[32]. Trudność ta polegała przede wszystkim na tym, że do podpaleń dochodziło na wiele różnych sposobów, od tych najbardziej prymitywnych, za po­mocą zapałek czy świeczki, poprzez użycie łatwopalnych płynów (nafty, spirytusu, benzyny), kończąc na specjalnie przygotowanych urządzeniach do wzniecania pożarów. Problem stanowił też często brak śladów podpalenia, które zazwyczaj były zatarte przez pożar. Ist­niało również przyzwolenie ze strony społeczeństwa, które często w ubezpieczycielu widziało instytucję nakładającą coraz to nowe po­datki. Stąd też bardzo ważna była współpraca możliwie jak naj­więk­szej liczby instytucji przy zwalczaniu plagi podpaleń. Oczywiście, współpraca ta polegała na wykonywaniu przez każdą z instytucji za­dań na nie nałożonych. I tak, straże pożarne, częściowo dotowane ze składek Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń Wzajemnych i przez ubezpieczycieli prywatnych (na podstawie art. 44 i 45 ustawy z dnia 23 czerwca 1921 r. oraz art. 48 rozporządzenia z dnia 27 maja 1927 r.[33]), stale powiększały liczbę straży w dzielnicach, znanych z podpaleń[34]. Tylko w 1929 r. Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych prze­znaczył na akcje zapobiegawcze kwotę około dwóch milionów zło­tych. Kwota została częściowo przeznaczona na popieranie budow­nictwa ogniotrwałego poprzez udzielanie pożyczek ulgowych pogo­rzelcom, na odbudowę ogniotrwałą oraz związkom samorządowym na zakładanie wytwórni i składów ogniotrwałych materiałów budow­lanych. W dalszej części kwota została przeznaczona na organizo­wa­nie i popieranie obrony przeciwpożarowej poprzez udzielanie za­sił­ków bezzwrotnych organizacjom strażackim oraz przez udzielanie sa­morządom zasiłków zwrotnych na cele tworzenia i doskonalenia ob­rony przeciwpożarowej[35].

Ubezpieczyciele, by zminimalizować opłacalność oszustw ubez­pie­czeniowych, dążyli do zmniejszania sumy ubezpieczenia, a w pew­nych przypadkach nawet celowo zaniżali sumę ubezpieczenia utrzy­mując ją znacznie poniżej wartości ubezpieczonej nieruchomości, stosując tym samym skuteczną metodę „samoubezpieczenia”. Ważne po stronie zakładów ubezpieczeń było też wyeliminowanie z kadry pracowniczej niesumiennych agentów ubezpieczeniowych, którzy kie­rując się chęcią uzyskania jak najwyższej prowizji z podpisanej umo­wy ubezpieczeniowej, przyjmowali do ubezpieczenia nieruchomości o wysokim stopniu ryzyka czy też podwyższali nadmiernie sumy ubezpieczenia. Podobnie rzecz dotyczyła nieuczciwych likwidatorów, którzy – szacując straty pogorzelowe – znacznie zawyżali zakres strat, jak i wartość uszkodzonego mienia. Skutecznym środkiem był też stosowany przez ubezpieczyciela obowiązek odbudowy i wypłata od­szkodowania ratami zgodnie z postępującymi pracami. Wielkiej ost­rożności natomiast, ze względu na możliwość wystąpienia procesu i związane z nim koszty, wymagał stosowany przez ubezpieczyciela sposób polegający na szerzeniu trudności przy wypłacie odszko­do­wa­nia lub też zaniżaniu wartości odszkodowania.

Ubezpieczyciele przy pomocy organów policji i innych zainte­re­so­wanych podmiotów (w tym przedstawicieli społeczeństwa) organi­zo­wali konferencje, gdzie przedstawiano statystyki pożarów i ustalano wspólnie plan przeciwdziałania podpaleniom. Jedna z takich konfe­rencji odbyła się 18 października 1928 r. w Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu, w następstwie której zacieśniła się współpraca Komendy Wojewódzkiej Policji Państwowej z Krajowym Ubezpieczeniem Og­niowym z siedzibą w Poznaniu[36]. Poznański ubezpieczyciel tylko w la­tach 1928-1931 przeznaczył dobrowolnie (poza ustawowym obowiąz­kiem) około milion złotych na akcję przeciwpożarową, w której to kwocie mieściły się znaczne sumy przekazane Policji na walkę z pod­palaczami, a także nagrody za wykrycie przestępców oraz na premie za udział w akcjach ratunkowych. Zwiększono liczbę patroli w okrę­gach zagrożonych pożarem, a w konsekwencji na terenie całej Polski wprowadzono specjalne brygady śledcze dla podpaleń, których za­da­niem była walka z podpalaczami. Wracano również do śledztw umo­rzonych z powodu niewykrycia sprawcy i w razie ujawnienia nowych okoliczności obciążających podejrzanych pogorzelców otwierano je na nowo. Prowadzono także akcje kulturalno-społeczne w postaci urządzania specjalnych kursów przeciwpożarowych, akcje mające uś­wiadomić o stratach, jakie przynoszą pożary dla całego społe­czeń­stwa, utrzymywano stały kontakt z władzami kościelnymi oraz szkol­nictwem informując je o stanie pożarów i podpaleń[37].

Przedstawione dotychczas sposoby walki ubezpieczycieli z oszu­stwami ubezpieczeniowymi i obrona interesów ubezpieczycieli po­przez np. odmowę wypłaty świadczenia w przypadku wykrycia in­nych okoliczności zdarzenia, czy też obowiązek dopłaty składki przez ubezpieczonego albo wypowiedzenie przez ubezpieczyciela umowy w przypadku stwierdzenia niezgodności podanych przez ubezpieczo­nego danych przy zawieraniu ubezpieczenia, stanowiły „broń cy­wil­ną” w walce z oszustami. W przypadku jednak, gdy wskazane skutki cywilno-prawne stanowiły zbyt łagodną lub wręcz niesku­teczną san­kcję, należało stosować dyspozycje norm karnych wskaza­nych w obowiązujących w dwudziestoleciu międzywojennym przepi­sach kodeksowych i innych przepisach szczególnych dotyczących oszust­wa ubezpieczeniowego.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości utrzymana została moc obowiązująca kodeksów karnych państw zaborczych, mianowi­cie: na terenach byłego zaboru austriac­kiego obowiązywał kodeks karny austriacki z 1852 r., w byłym zaborze pruskim utrzymał moc obowiązującą kodeks karny Rzeszy Niemieckiej z 1871 r., na terenach byłego zaboru rosyjskiego i na kresach wschod­nich obowiązywał ko­deks karny rosyjski z 1903 r., na terenie Spisza i Orawy obowiązy­wało przejściowo (do 1922 r., po którym rozciągnięto na te tereny usta­wo­dawstwo karne austriackie) prawo węgierskie, tj. ustawa karna z 1878 r. i prawo o wykroczeniach z 1879 r. Wskazane wyżej kodeksy obowią­zywały do roku 1932, tj. do wejścia w życie polskiego kodeksu kar­ne­go[38]. Do najważniejszych przepisów dotyczących ochrony ubez­pie­czycieli przez oszustwami ubezpieczeniowymi należały: art. 306-308, art. 311-312 kodeksu karnego niemieckiego, według których karze ciężkiego więzienia (minimum dziesięć lat lub dożywotniego cięż­kie­go więzienia) podlegał ten, kto umyślnie podpalał budynki, statki wodne, chaty, kopalnie, magazyny, zapasy towarów złożone na prze­znaczonych do tego placach publicznych, zapasy płodów rol­nych, materiałów budowlanych lub opałowych, plony w polu, lasy lub tor­fowiska, jeżeli przedmioty powyższe należą do kogo innego, bądź mimo iż należą do podpalacza, z powodu swej natury lub poło­żenia mogły przenieść pożar na inne mienie. Analogicznej karze podlegał ten, kto w zamiarze oszukańczym podpalał rzecz ubezpie­czoną lub powodował zatonięcie lub osadzenie statku wodnego (art. 265 ko­dek­su karnego niemieckiego). Oszustwo ubezpieczeniowe polegające na podaniu fałszywych danych (np. przy zawieraniu ubez­pieczenia lub przy zgłoszeniu okoliczności szkody) podlegało karze więzienia, za­płaty grzywny lub utraty praw publicznych (art. 263 ko­deksu karnego niemieckiego)[39]. Pozostałe kodeksy obowiązujące na ziemiach pol­skich w podobny sposób regulowały odpowiedzialność za oszustwa ubezpieczeniowe.

Ponieważ stosowane kary nie były skuteczne, ubezpieczyciele oraz organizacje ochrony przeciwpożarowej, w działaniach profilaktycz­nych i przestrzegających przed próbami przestępstw ubezpieczenio­wych wykorzystywali, jako ostrzeżenie, rozporządzenie Rady Mini­strów z dnia 2 września 1931 r.[40] wprowadzające w życie postępowa­nie doraźne[41] przewidziane w rozporządzeniu Prezydenta Rzeczypo­spolitej z dnia 19 marca 1928 r.[42] Postępowanie doraźne wprowa­dzo­no na obszarze całego Państwa polskiego i – niezależnie od ogło­sze­nia w „Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej” – wiadomość o jego wprowadzeniu podano do powszechnej wiadomości poprzez umieszczenie komunikatów w miejscach publicznych. W komunika­tach wskazywano dokładnie na skutki, jakie postępowanie doraźne powodowało dla przestępców, mianowicie: jeśli oskarżony został uz­nany przez sąd winnym, za przestępstwo które w postępowaniu zwy­czajnym zagrożone było co najmniej karą ciężkiego więzienia, w po­stępowaniu doraźnym należało wymierzyć karę śmierci. Postępo­wa­nie doraźne odbywało się bez śledztwa, a wyrok śmierci należało wy­konać w ciągu dwudziestu czterech godzin po ogłoszeniu wyroku. Ku przestrodze, każdy z wykonanych wyroków śmierci, podobnie jak informację o wprowadzeniu postępowania doraźnego, należało po­dać do powszechnej wiadomości wraz z podaniem sądu orzekają­cego, osoby skazanej, a także istoty i miejsca przestępstwa. Najpraw­dopodobniej pierwszą sprawą rozpoznaną w postępowaniu doraź­nym w Polsce była sprawa dotycząca podpalenia fabryki przez Józefa Frenkla – postępowanie doraźne prowadzono w dniu 10 września 1931 r., tj. w dniu podpalenia fabryki. Prowadzący postępowanie pro­kurator dr Markowski wnosił, aby sprawa rozpoznawana była w po­stępowaniu doraźnym, a decyzję swą uzasadnił tym, że fabryka znaj­dowała się w domu mieszkalnym i pożar poważnie zagrażał miesz­kańcom znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie z fa­bryką[43].

Zakończenie

Reasumując, należy stwierdzić, iż oszustwa ubezpieczeniowe w ok­resie dwudziestolecia międzywojennego były niewątpliwie zagro­żeniem dla funkcjonowania rynku ubezpieczeniowego. Skutkiem oszustw były wypłaty nienależnych odszkodowań (głównie w wyniku podpaleń), co wpływało bezpośrednio na końcowy stan majątkowy ubezpieczyciela. Przy dużej skali zjawiska przestępczość ubezpiecze­niowa mogła doprowadzić do niewypłacalności zakładu i jego upad­ku. Niewypłacalność towarzystwa stanowiła poważne zagrożenie dla ubezpieczonych[44]. Rekompensowanie poniesionych strat następo­wa­ło poprzez podnoszenie stawek ubezpieczeniowych, a to z kolei po­wodowało utratę zaufania do ubezpieczyciela, spadek zawieranych umów ubezpieczeniowych i w konsekwencji zahamowanie rozwoju rynku ubezpieczeniowego.

By skutecznie walczyć z powstałymi już oszustwami i zapobiegać kolejnym, ubezpieczyciele łączyli swoje siły ze strażami ogniowymi oraz specjalnie przygotowanymi do walki z oszustwami ubezpiecze­niowymi jednostkami policji. Wspólna systematyczna działalność pre­wencyjna przynosiła wymierne korzyści nie tylko ubezpieczycie­lom, którzy wypłacali mniejsze kwoty odszkodowań, ale również po­zo­sta­łym służbom, które ograniczały ilość akcji ratowniczych czy też po­stępowań śledczych.

Występowanie przestępczości ubezpieczeniowej nie było charak­terystyczne jedynie dla międzywojennej Polski. Istniało w zasadzie od chwili, gdy ludzie podjęli próby zabezpieczenia swoich interesów i swojego majątku przed nieoczekiwanymi, a niekorzystnymi dla nich zdarzeniami i gdy pojawiły się organizmy gospodarcze, których celem było udzielanie takiej ochrony[45]. W literaturze ubezpieczeniowej opi­sany został proceder, który miał miejsce w połowie XIX w. w Króle­stwie Polskim. Wykryty i ujawniony w 1854 r. stał się symbolem po­mysłowości osób parających się przestępczością ubezpieczeniową. Otóż, grupa oszustów systematycznie ubezpieczała w Dyrekcji Ubez­pieczeń zmyślone bu­dowle w nieistniejących nawet wsiach i następnie zgłaszała ich fikcyjne pożary, otrzymując za nie wysokie odszko­do­wania. W ten sposób w latach 1849-1854 wyłudzono z Kasy Dyrekcji dwieście tysięcy rubli. Sprawa sądowa skierowana przeciwko 216 oso­bom oskarżonym o zorganizowanie bandy „przez fałsze i oszustwa dążącej do zagarnięcia funduszu ubezpieczeń”, za­kończyła się do­pie­ro w 1862 r. (w Sądzie Apelacyjnym odbyło się blisko 100 pełnych posiedzeń sądowych)[46]. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził m.in.: „W łonie chciwości poczęta myśl nieprawnego korzystania z fun­du­szu ubezpieczeń przechodząc w czyn, naprzód w szczupłym zakresie oględnością nakreślonych granic, stopniowo po­wodzeniem ośmie­lo­na, nie znając już miary zuchwalstwa swego, wiel­kie złe zrządziła. Przez lat trzy swobodnie spełniane bezprawia wy­darły stowa­rzyszo­nym znakomity fundusz, a nadto sprawiły szko­dliwy rozgłos dla uży­tecznej instytucji kraju. Sprawców surowo uka­rano, a fundusze ubez­pieczeń w znacznej części zostały odzyskane”[47].

Straty współczesnych zakładów ubezpieczeń z tytułu przestępstw ubezpieczeniowych kształtują się na poziomie 25-30% łącznej warto­ści wypłaconych odszkodowań[48], co potwierdza występowanie pro­blemu na podobnym poziomie, z którym zmagały się poprzednie po­kolenia. Potwierdza również, że z jednej strony z oszustwami ase­ku­racyjnymi należy walczyć wszystkimi możliwymi sposobami tak, aby ograniczyć jego występowanie do minimum, zaś z drugiej strony po­twierdza, że z patologią występującą na rynku ubezpieczeniowym w całości wygrać nie można.

Bibliografia

Źródła prawa

Kodeks karny Rzeszy Niemieckiej z dnia 15 maja 1871 r. z późniejszymi zmianami i uzupełnieniami po rok 1918 wraz z ustawą wprowadczą do kodeksu karnego dla Związku Północno-Niemieckiego (Rzeszy Niemieckiej) z dnia 31 maja 1870 r. przekł. urzędowy Departamentu Sprawiedliwości Ministerstwa B. Dziel­ni­cy Pruskiej.

Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1921, Warszawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1922.

Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie za la­ta 1923-1924 i bilans w złotych na dzień 1 stycznia 1925 roku, Warszawa: Polska Dy­rekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1925.

Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie za rok 1925, War­szawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1926.

Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie za rok 1926, War­szawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1927.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachun­ko­we za rok 1929, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1930.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1930, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1931.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1931, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1932.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1932, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1933.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1933, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wza­jem­nych, 1934.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1934, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1935.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1937, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1938.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Spra­woz­danie statystyczne za rok 1929, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wza­jemnych, 1930.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie sta­ty­styczne za rok 1932, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1933.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Spra­wozdanie statystyczne za rok 1936, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1937.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1928, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1928.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1930, Warszawa: Powszechny Za­kład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1931.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1931, War­szawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1932.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1933, Warszawa: Powszechny Zakład Ubez­pieczeń Wzajemnych, 1934.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1934, Warszawa: Po­wszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1935.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1935, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1936.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie statystyczne za rok 1937, Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1938.

Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie za rok 1928, War­sza­wa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1929.

Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 19 marca 1928 r. o po­stępowaniu doraźnym, Dz. U. Nr 33, poz. 315.

Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 maja 1927 r. o przy­mu­sie ubezpieczenia od ognia i o Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajem­nych, Dz. U. Nr 46, poz. 410.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 września 1931 r. o wprowadzeniu po­stępowania doraźnego, Dz. U. Nr 79, poz. 622.

Ustawa z dnia 23 czerwca 1921 r. o przymusie ubezpieczenia budowli od ognia i Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń Wzajemnych, Dz. U. Nr 64, poz. 395.

Literatura

[brak inf. o autorze]. 1923. Służba śledcza. Podręcznik dla użytku policji państwo­wej. Warszawa: Skład główny w Księgarni F. Hoesicka.

[brak inf. o autorze]. 1930. „Ponura tragedja rodzinna. Zwyrodniały ojciec wymordował całą rodzinę.” Nowy Kurjer 235:6.

[brak inf. o autorze]. 1931. „Afera ubezpieczeniowa jakiej jeszcze nie było.” Gazeta Codzienna „Ziemia Radomska” 198:4.

[brak inf. o autorze]. 1931. „Frenkiel stanie przed sądem doraźnym.” Ilustro­wana Republika 249:1.

[brak inf. o autorze]. 1931. „Kronika krajowa.” Przegląd Ubezpieczeniowy [Cza­so­pismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Prywatnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce] 10 (4):28.

[brak inf. o autorze]. 1931. „Pożar fabryki w Łodzi.” Ilustrowana Republika 248:2.

[brak inf. o autorze]. 1932. „O samobójstwie w ubezpieczeniach na życie i od nieszczęśliwych wypadków.” Przegląd Ubezpieczeniowy [Czasopismo po­świę­cone sprawom ubezpieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Prywat­nych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce] 11 (6):41-42.

[brak inf. o autorze]. 1932. „Walka z podpaleniami na zachodzie Polski.” Przegląd Ubezpieczeniowy [Czasopismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i eko­nomicznym. Organ Związku Prywatnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Pol­sce] 11 (5):57-59.

Buczkowski, Konrad. 2015. Oszustwo asekuracyjne jako jeden z przejawów prze­stęp­czości ubezpieczeniowej. Warszawa: Lex a WoltersKluwer business.

Jaroch, Waldemar. 2002. Przestępczość na rynku ubezpieczeń. Warszawa: Wydaw­nictwo Poltext.

Kaliński, Janusz, i Zbigniew Landau. 1999. Gospodarka Polski w XX wieku. Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne.

Landau, Zbigniew, i Jerzy Tomaszewski. 1986. Zarys historii gospodarczej Polski (1918-1939). Warszawa: Książka i Wiedza.

Mayzel, Bronisław. 1900. Przegląd historyczny rozwoju instytucyj ubezpieczeń w Królestwie Polskiem: z dodaniem obrazu bibliograficznego polskiej literatury ase­kura­cyjnej. Warszawa: nakł. aut.: skł. gł. w Księgarni i Składzie Nut Kon­stantego Treptego.

Rogowski, Mieczysław. 1932. „Walka z podpaleniami.” Przegląd Ubezpiecze­niowy [Czasopismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Prywatnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce] 11 (3-4):5.

Rosiński, Lucjan. 1930. Pożary w województwie poznańskim w latach 1919-1929. Poznań: Wydawnictwo Krajowego Ubezpieczenia Ogniowego w Pozna­niu.

Sójka-Zielińska, Katarzyna. 2011. Historia prawa. Warszawa: LexisNexis Sp. z o.o.

Szczęśniak, Marian. 2003. Zarys dziejów ubezpieczeń na ziemiach polskich. War­szawa: Wyższa Szkoła Ubezpieczeń i Bankowości.

Zdziechowski, Jerzy. 1925. Finanse Polski w latach 1924 i 1925. Warszawa: In­stytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska”.

 

Przestępstwa ubezpieczeniowe w międzywojennej Polsce

Streszczenie

Artykuł stanowi próbę przedstawienia problemu oszustw ubezpieczeniowych, z jakimi borykali się ubezpieczyciele w Polsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Autor definiuje oszustwo ubezpieczeniowe i przedstawia przyczyny powstawania tego zjawiska. Analizuje wpływ gospodarki na rynek ubezpieczeń oraz zależność pomiędzy zmianami występującymi w gospodarce, a ilością oszustw ubezpiecze­nio­wych. W artykule autor ukazuje zmagania ubezpieczycieli z różnego rodzaju oszust­wami, gdzie pierwszeństwo stanowi podpalenie mienia mające na celu wyłudzenie odszkodowania. Poza teorią, autor przedstawia wiele spraw prowadzonych przez organa śledcze i sądy powszechne, dotyczących oszustw ubezpieczeniowych. Dok­ładnej analizie poddano sposoby, jakimi ubezpieczyciele zabezpieczali się przed zjawiskiem wypłaty nienależnego odszkodowania, a także – w jaki sposób re­kom­pensowali poniesione już straty. Analizie poddano również przepisy karne obo­wią­zujące w dwudziestoleciu. Wskazano również na działalność prewencyjną ubez­pie­czycieli prowadzoną łącznie ze strażami ogniowymi oraz specjalnie przygoto­wa­ny­mi do walki z oszustwami ubezpieczeniowymi jednostkami policji. Na koniec oce­nie poddano konsekwencje ekonomiczne oszustw ubezpieczeniowych i wysnuto wniosek, że z jednej strony z oszustwami asekuracyjnymi należy walczyć wszystkimi możliwymi sposobami, aby ograniczyć jego występowanie do minimum, zaś z dru­giej strony, że z patologią występującą na rynku ubezpieczeniowym w całości wyg­rać nie można.

Słowa kluczowe: oszustwo ubezpieczeniowe, oszustwo asekuracyjne, odszko­do­wanie, podpalenie wyłudzenie, ubezpieczyciel, historia ubezpieczeń, dwu­dzie­sto­lecie

 

Insurance Crime in Inter-War Poland

Summary

This article is an attempt to introduce the problem of insurance fraud faced by Polish insurers during the twenty-year period between World Wars I and II. The author defines insurance fraud and posits causes of the origination of this phe­no­menon. It shows the influence of the economy on the insurance market and the in­terdependence between economic changes and the amount of insurance fraud. In the article, the author portrays the insurers’ struggles with different forms of fraud, most frequently arson with a goal of swindling compensation. In addition to theo­ry, the author introduces a number of cases conducted by investigatory agencies and judicial courts regarding insurance fraud. A precise analysis is presented of the ways in which insurers guarded against payment of undue compensation, and the method in which they compensated for losses. Additional analysis is made of the criminal regulations operating in the inter-war period. The author also portrays the preventive measures taken by insurers along with firefighters and police who were specially prepared to fight against insurance fraud. Finally, an estimate is made of the economic consequences of insurance fraud, and the conclusion is made that on the one hand it is necessary to fight against insurance fraud with every possible means in order to limit its occurrence to a minimum, while on the other hand, it is impossible to completely win against the pathology existing in the insurance mar­ket.

Key words: insurance fraud, compensation, arson, insurer, history of insurance, Inter-War Poland

Information about Author: Wojciech Kasperski, Ph.D. Student in Department of History of Judicial Proceedings, Faculty of Law, Canon Law and Adminis­tration at the John Paul II Catholic University of Lublin, ul. Szpitalna 40, 22-100 Chełm, Poland, e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



[1] W. Jaroch, Przestępczość na rynku ubezpieczeń, Warszawa: Wydawnictwo Poltext, 2002, s. 35 n.

[2] L. Rosiński, Pożary w województwie poznańskim w latach 1919-1929, Poznań: Wy­daw­nictwo Krajowego Ubezpieczenia Ogniowego w Poznaniu, 1930, s. 5 n.

[3] Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych: Sprawozdanie rachunkowe za rok 1921 [Warszawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1922]; Sprawozdanie za la­ta 1923-1924 i bilans w złotych na dzień 1 stycznia 1925 roku [Warszawa: Polska Dy­rekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1925]; Sprawozdanie za rok 1925 [Warszawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1926]; Sprawozdanie za rok 1926 [Warszawa: Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, 1927].

[4] Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych: Sprawozdanie za rok 1928 [War­sza­wa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1929]; Sprawozdanie rachun­ko­we za rok 1929 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1930]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1930 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1931]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1931 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1932]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1932 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1933]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1933 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wza­jem­nych, 1934]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1934 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1935]; Sprawozdanie rachunkowe za rok 1937 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1938].

[5] Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych: Sprawozdanie statystyczne za rok 1928 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1928]; Spra­woz­danie statystyczne za rok 1929 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wza­jemnych, 1930]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1930 [Warszawa: Powszechny Za­kład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1931]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1931 [War­szawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1932]; Sprawozdanie sta­ty­styczne za rok 1932 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1933]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1933 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubez­pieczeń Wzajemnych, 1934]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1934 [Warszawa: Po­wszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1935]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1935 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1936]; Spra­wozdanie statystyczne za rok 1936 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1937]; Sprawozdanie statystyczne za rok 1937 [Warszawa: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, 1938].

[6] Na terenie województwa poznańskiego ubezpieczyciel – Krajowe Ubezpieczenie Ogniowe – odnotował w 1922 r. jedynie 904 pożary, zaś w 1919 r. – 1489 po­ża­rów, w 1920 r. – 1434 pożary, a w 1921 r. – 1394 pożary. Rosiński, Pożary w woje­wództwie poznańskim, s. 5 n.

[7] Ustawa z dnia 23 czerwca 1921 r. o przymusie ubezpieczenia budowli od ognia i Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń Wzajemnych, Dz. U. Nr 64, poz. 395.

[8] Szerzej zob.: J. Zdziechowski, Finanse Polski w latach 1924 i 1925, Warszawa: In­stytut Wydawniczy „Bibljoteka Polska”, 1925, s. 13 n. oraz J. Kaliński, Z. Lan­dau, Gospodarka Polski w XX wieku, Warszawa: Polskie Wydawnictwo Ekono­miczne, 1999, s. 71 n.

[9] Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za lata 1923-1924, s. 6.

[10] Por. Z. Landau, J. Tomaszewski, Zarys historii gospodarczej Polski (1918-1939), War­szawa: Książka i Wiedza, 1986, s. 102 n.

[11] Rosiński, Pożary w województwie poznańskim, s. 8.

[12] Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za lata 1923-1924, s. 9.

[13] [brak inf. o autorze], Ponura tragedja rodzinna. Zwyrodniały ojciec wymordował całą ro­dzi­nę, „Nowy Kurjer” nr 235 z 10 października 1930 r., s. 6.

[14] [brak inf. o autorze], Służba śledcza. Podręcznik dla użytku policji państwowej, War­sza­wa: Skład główny w Księgarni F. Hoesicka, 1923, s. 105.

[15] Rosiński, Pożary w województwie poznańskim, s. 8.

[16] M. Rogowski, Walka z podpaleniami, „Przegląd Ubezpieczeniowy” [Czasopismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Pry­watnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce], Rok XI (1932), z. 3-4, s. 5.

[17] [brak inf. o autorze], Kronika krajowa, „Przegląd Ubezpieczeniowy” [Czasopismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Pry­watnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce], Rok X (1931), z. 4, s. 28.

[18] [brak inf. o autorze], Pożar fabryki w Łodzi, „Ilustrowana Republika” nr 248 z 11 września 1931 r., s. 2 oraz [brak inf. o autorze], Frenkiel stanie przed sądem doraźnym, „Ilustrowana Republika” nr 249 z 12 września 1931 r., s. 1.

[19] Rogowski, Walka z podpaleniami, s. 4.

[20] Polska Dyrekcja Ubezpieczeń Wzajemnych została zreorganizowana rozpo­rzą­dzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 10 października 1924 r. o reor­ga­ni­zacji Polskiej Dyrekcji Ubezpieczeń Wzajemnych (Dz. U. Nr 92, poz. 862) i otrzymała naz­wę: Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych.

[21] Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1929, s. 9 n.

[22] Tamże.

[23] Por. dane z Tabela nr 1.

[24] Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1930, s. 11 n.

[25] Rogowski, Walka z podpaleniami, s. 6.

[26] Sygn. akt III. 1. K. 25/30/49.

[27] Kronika krajowa, s. 28.

[28] Tamże.

[29] [brak inf. o autorze], O samobójstwie w ubezpieczeniach na życie i od nieszczęśliwych wy­padków, „Przegląd Ubezpieczeniowy” [Czasopismo poświęcone sprawom ubez­pieczeniowym i ekonomicznym. Organ Związku Prywatnych Zakładów Ubez­pieczeniowych w Polsce], Rok XI (1932), z. 6, s. 41-42.

[30] [brak inf. o autorze], Afera ubezpieczeniowa jakiej jeszcze nie było, «Gazeta Codzienna „Zie­mia Radomska”» nr 198 z 30 sierpnia 1931 r., s. 4.

[31] O samobójstwie w ubezpieczeniach, s. 42.

[32] Rogowski, Walka z podpaleniami, s. 6.

[33] Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 27 maja 1927 r. o przymusie ubezpieczenia od ognia i o Powszechnym Zakładzie Ubezpieczeń Wzajemnych, Dz. U. Nr 46, poz. 410.

[34] Na przełomie lat trzydziestych liczba straży pożarnych wynosiła ponad 8 000, tak że na każdy powiat przypadało średnio około 40 straży, gdy w pierwszych latach po wojnie w wielu powiatach nie było ani jednej straży. Powszechny Zakład Ubezpieczeń Wzajemnych, Sprawozdanie rachunkowe za rok 1929, s. 18 n.

[35] Tamże, s. 17 n.

[36] [brak inf. o autorze], Walka z podpaleniami na zachodzie Polski, „Przegląd Ubez­pie­czeniowy” [Czasopismo poświęcone sprawom ubezpieczeniowym i ekono­micz­nym. Organ Związku Prywatnych Zakładów Ubezpieczeniowych w Polsce], Rok XI (1932), z. 5, s. 57-59.

[37] Tamże.

[38] K. Sójka-Zielińska, Historia prawa, Warszawa: LexisNexis Sp. z o.o., 2011, s. 622.

[39] Kodeks karny Rzeszy Niemieckiej z dnia 15 maja 1871 r. z późniejszymi zmia­na­mi i uzu­pełnieniami po rok 1918 wraz z ustawą wprowadczą do kodeksu karnego dla Związku Pół­nocno-Niemieckiego (Rzeszy Niemieckiej) z dnia 31 maja 1870 r. przekł. urzędowy De­partamentu Sprawiedliwości Ministerstwa B. Dzielnicy Pruskiej.

[40] Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 września 1931 r. o wprowadzeniu po­stępo­wania doraźnego, Dz. U. Nr 79, poz. 622.

[41] M. Szczęśniak, Zarys dziejów ubezpieczeń na ziemiach polskich, Warszawa: Wyższa Szkoła Ubezpieczeń i Bankowości, 2003, s. 226.

[42] Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 19 marca 1928 r. o po­stę­po­wa­niu doraźnym, Dz. U. Nr 33, poz. 315.

[43] Frenkiel stanie przed sądem doraźnym, s. 1.

[44] Jaroch, Przestępczość na rynku ubezpieczeń, s. 63.

[45] K. Buczkowski, Oszustwo asekuracyjne jako jeden z przejawów przestępczości ubez­pie­cze­niowej, Warszawa: Lex a WoltersKluwer business, 2015, s. 19.

[46] B. Mayzel, Przegląd historyczny rozwoju instytucyj ubezpieczeń w Królestwie Polskiem: z do­daniem obrazu bibliograficznego polskiej literatury asekuracyjnej, Warszawa: nakł. aut.: skł. gł. w Księgarni i Składzie Nut Konstantego Treptego, 1900, s. 18 n.

[47] Tamże.

[48] Jaroch, Przestępczość na rynku ubezpieczeń, s. 66.